DOBRY film z Kazachstanu: Prezent dla Stalina

Źródło: market.poff.ee.com

Źródło: market.poff.ee.com

Podarok Stalinu

Izrael, Kazachstan, Polska, Rosja, 2008

reż. Rustem Abdrashev

scen. Pavel Finn,

wyk. Nurjuman Ikhtimbajev, Jekaterina Rednikova

Internetowe festiwale filmowe to — pomimo swego paradoksu — świetne przedsięwzięcia. Nic to oczywiście w porównaniu z magią festiwalowego święta w realu, gdzie stłoczeni w jedej sali, czujemy na plecach oddech innych kinomanów, a w trakcie seansu, pochłonięci akcją, zdajemy sobie jednak podświadomie sprawę, że choć każdy z nas na swój własny sposób interpretuje film, to nie jesteśmy pozostawieni w tej czynności sami sobie. Oglądanie filmów — wyłączając pornografię — to jednak czynność społeczna. Czasem jednak zmuszeni jesteśmy oddać się dziesiątej muzie w intymnej samotności. Festiwal filmowy online to próba pogodzenia piękna wspólnotowości kinowego przeżycia, z koniecznością dnia codziennego. To, czy się to udaje, jest dla mnie jednak wtórne wobec tego, czy oglądam DOBRY czy ZŁY film.

Jakiś czas temu, na naszym facebooku daliśmy znać o Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Dialogu Kultur. Żeby podkręcić partycypację w tym przedsięwzięciu, organizatorzy wymyślili, by wszystkie filmy były do oglądnięcia przez czas festiwalu za darmo w internecie, na filmowym portalu mubi.com. Nie miałem za dużo czasu na oglądanie dzieł Filipińczyka Diaza, słynącego z parogodzinnych produkcji, więc “ene-due-rike-fake, na kogo padnie na tego bęc”, padło na produkcję… kazachstańską. I DOBRZE trafiłem.

Czytaj dalej

Dobry film dokumentalny: Historie rodzinne

źródło: rogerogreen

źródło: rogerogreen

Stories We Tell

Kanada 2012

reż. i scen. Sarah Polley

Zawsze uwielbiałam oglądać stare zdjęcia rodzinne i męczyć krewnych by opowiadali mi liczne historie z ich życia, czy życia tych protoplastów, których nie dane mi było pamiętać. Zdjęcia są różnorakie: kilkuletni dziadziuś w góralskim kubraczku, prababcia z kotem w tatrzańskim schronisku, nobliwe ciotki uchwycone jeszcze jako śliniące się, nagie bobasy. Jest też wiele rodzajów opowieści rodzinnych: te śmieszne (np. o tym, jak sędziwy prapradziadek Apolinary wyskakiwał z tramwaju na zakręcie), te smutne, te zabawne anegdotki, które wydają się fascynujące i lubimy je opowiadać tylko dlatego, że zdażyły się dawno temu i nie dotyczą nas bezpośrednio. Są też historie tajemnicze, o których dowiadujemy się pobierznie, lub których możemy się tylko domyślać. Jakieś podejrzane zdjęcie nieznanego dziecka czy kogoś w nie tym mundurze, znaleziony list, kartka pocztowa podpisana nie tymi inicjałami. Historie, które nigdy już nie zostaną wyjaśnione, ponieważ nie ma już tych, co mogliby wypełnić luki i rozwiać wątpliwości w rodzinnych legendach.

Parę lat temu Sarah Polley (aktorka i reżyserka o której już pisaliśmy: tu i tu) postanowiła  — póki to możliwe — sprawdzić, ile prawdy jest w żartach jej rodzeństwa o tym, że jej ojcem nie jest ich tata, a przy okazji dowiedzieć się więcej o swojej matce, która zmarła, gdy Polley miała jedenaście lat. Parę lat po dokonaniu ciekawych i zaskakujących odkryć, reżyserka, pod pozorem tworzenia filmu o tym, w jaki sposób opowiadamy o swojej przeszłości i kształtujemy wspomnienia swoje i innych, opowiada poruszającą historię swojej rodziny, jak również dzieje odkrywania szczegółów tej historii.

Czytaj dalej