Śmietanka towarzyska: DOBRY film (na jeden raz)

cafe-society-2

Współautor stwierdził, że starość znać po tym, że do kina zamiast coli kupuje się wodę. Jesteśmy więc starzy, gdyż tym razem przed seansem uzbroiliśmy się  w dwie małe butelki wody niegazowanej (przynajmniej z lodówki – dalej żyjemy niebezpiecznie) i jedną paczuszkę”emenemków” (ryzykownie wybraliśmy te z orzeszkami), która i tak nas przesłodziła. Lada dzień zostaną nam miętówki i Werther’s Original

Wybraliśmy się na „nowego Allena” — czyli coś, co pojawia się z grubsza co rok-dwa i jest równocześnie czymś dobrze znanym i wielką niewiadomą. Film z pewnością podobny do poprzednich, ale może być zarówno wybitny, bardzo średni, albo nudny jak flaki z olejem. Tegoroczne doświadczenie najlepiej opisuje stwierdzenie głównego bohatera: wyszliśmy „na wpół znudzeni, na wpół zafascynowani”.

Czytaj dalej

DOBRY film na Nowy Rok: Stare grzechy mają długie cienie

isla-minima-cb27-bb1-300715.jpg

Koniec starego roku był podwójnie gwiezdnowojnowy, ten rok rozpoczęłam mrocznym hiszpańskim kryminałem, którego zwiastun widziałam przed pierwszym obejrzeniem Przebudzenia mocy. Zaciągnięta jednak w roli przyzwoitki w mroźny styczniowy wieczór, nie wiedziałam, że czeka mnie ponad półtorej godziny złowieszczego hiszpańskiego upału roztaczającego się nad mokradłami na przemian z nagłymi, oszałamiającymi ulewami. 

Czytaj dalej

DOBRE odcinki DOBREGO Doctora, czyli znów Współautorka na Pulpozaurze

Z: pulpozaur.pl

Z: pulpozaur.pl

Dziewiąty sezon Doctora Who trwa, a nawet robi się coraz lepszy. Zanim poboimy się Zygonów w najnowszym odcinku, można poczytać, jak razem z „naszymi ludźmi z Pulpozaura” rozmawiamy o odcinkach z wikingami i siedemnastowiecznymi rabusiami.

Rybka

ZŁY film (ale DOBRY do nabijania się): Ugotowany

... one of them was playing in this ridiculous movie

…  taking part in this ridiculous movie was one of them.

Ten film nie jest DOBRY…  Jednak okazał się ZŁY zupełnie inaczej, niż się spodzewałam. Co nie zmienia faktu, że świetnie się na nim bawiłam, choć to głównie zasługa towarzyszącej mi przyjaciółki (nie pamiętam, pod jakim pseudonimem tu występuje, więc dla niepoznaki nazwę ją Kasią). Nie jest to film do oglądania w pojedynkę, bo człowiek może zasnąć albo wyrwać sobie włosy z głowy z powodu nadmiaru bezsensu albo (jeśli głodny) odgryzie kawałek fotela. W DOBRYM towarzystwie można mieć ubaw po pachy (a podczas dłużyzn powymieniać się ciekawszymi kulinarnymi doświadczeniami).

Czytaj dalej

ZŁY malezyjski film zrobiony przez Japończyków: NOTA

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

W trakcie festiwalu AIFFA na Kuchingu poznałem małżeństwo Tanaka, Japończyków, stających za „Notą” (właściwie należałoby powiedzieć „Notatką”, bo o to się cała rzecz w filmie rozgrywa, niemniej w poście trzymam się oryginalnego tytułu). Na prelekcję Yasu trochę się spóźniłem, ale zdążyłem zarejestrować, że opowiadał on o scenariuszach, właśnie w kontekście nadchodzącej premiery „Noty”. W kraju, którego toczą te same filmowe zgryzoty, jakie znamy z rodzimego podwórka — sztuka kontra biznes, naśladownictwo za Hollywoodem przy braku środków i umiejętności, do tego (już lokalna specyfika) czyli wredna cenzura — wydawało się, że przyłożenie szczególnej uwagi do historii da przynajmniej dobre widowisko. Tymczasem mam wrażenie, że pierwszy lepszy reżyser dałby w zęby każdemu, kto przyszedłby do niego i w paru słowach zreferował pomysł na scenariusz, jaki zrealizowano w „Nocie”.

Czytaj dalej

Niezły, a tym bardziej nie gó….ny film: Polskie Gówno

Za: dkferoica.mokskierniewice.pl

Za: dkferoica.mokskierniewice.pl

Film będący na estetycznych antypodach produkcji, jaką ostatnio recenzowała wniebowzięta (w przenośni i dosłownie) Współautorka. Już od samego tytułu włosy jeżą się na głowie, wskazując, że producenci nawet nie będą próbować serwować nam czegoś dobrego, a komizm będzie zasadzał się na przaśnych dowcipach i dowcipasach znad Wisły. Za wszystkim stał jednak Tymon Tymański, legenda polskiej alternatywy; facet, który miło grał i śpiewał, a i dał się poznać od aktorskiej strony (umęczony grajek na weselu w „Weselu” Smarzowskiego). Bez większych oczekiwań dałem szansę tej wyjątkowo niskobudżetowej i polskiej produkcji. I choć ostatecznie jest to DOBRY film na granicy reklamacji, miejscami trochę niedomaga, i zakończenie pozostawia wiele do życzenia, to zabawę miałem przednią, a i chyba udało się przekazać to, o co chodziło.

Czytaj dalej

DOBRY początek adaptacji DOBREJ książki (Jonathan Strange i Pan Norrell)

BBC

BBC

Dawno nie wyczekiwałam jakiejś adaptacji tak niecierpliwie! BBC wreszcie wypuściło pierwszy odcinek jednej z moich „nowoulubionych” książek, czyli Jonathan Strange & Mr. Norrell Susanny Clarke. Książka (i, jak się okazuje, adaptacja) wydaje się być  stworzona całkowicie pode mnie. Jak goszczący czasem u nas Artur powiedział polecając mi ją: „taka Jane Austen plus Dickens z magią”. Rzeczywiście. Pisana aż dziesięć lat to pastisz dziewiętnastowiecznych powieścideł połączony z celtyckimi i staroangielskimi mitami o czarach i złośliwych stworzeniach z domieszką angielskiego romantyzmu (i, jak zauważyła Pirjo, wyraźnymi wpływami Gaimana). Adaptacja na razie zapowiada się wyśmienicie — bohaterowie wyglądająi zachowują się jakby wyleźli z kart książki, a zabawno-magiczno-romantyczny duch książki jest wyczówalny i w nowym medium.

Więcej zachwytów (i ociupinę krytyki) możecie poczytać w pulpozaurowym Wielogłosie w którym ja, Artur i Pirjo ekscytujemy się adaptacją naszej wspólnie ukochanej książki.

Rybka

Oj, jaki DOBRY film! Rushmore.

źródło: frenchtoastsunday

źródło: frenchtoastsunday

Do pisania tego wpisu zbieram się od dwóch lat. Może dlatego, że jest to jeden z moich ulubionych filmów i za każdym razem, kiedy zabieram się do recenzji mam wymówkę do kolejnego seansu… A może dlatego, że mam do niego stosunek bardzo sentymentalny — częściowo dlatego, że dzieje się w mieście w którym spędziłam część dzieciństwa i to wtedy, kiedy tam mieszkałam, a poza tym ryby i akwarium grają w nim ważną rolę — im co bliższe, tym trudniej o tym pisać tak publicznie? Nie wiem.

Jest to drugi pełnometrażowy film Wesa Andersona, jego pierwsza współpraca z Billem Murrayam i debiut filmowy Jasona Schwartzmana. Ponadto świetna ścieżka dźwiękowa.

Soundtrack do czytania: 

Czytaj dalej

DOBRY dokument: Szukając Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

Finding Vivian Maier

USA 2013

reż. John Maloof, Charlie Siskel

Fot. Vivian Maier

Fot. Vivian Maier

W 2009 roku John Maloof zupełnie przypadkiem kupił na aukcji pudło pełne negatywów po jakiejś niedawno zmarłej staruszce. Rzucił pudło do szafy. Po jakimś czasie zeskanował jeden negatyw, żeby zobaczyć czy to jest czegoś warte, a tam … same decydujące momenty. I się zaczęło.

Czytaj dalej

Bogowie: DOBRY film, który widziałam chyba jako ostatnia

postac_Zbigniewa_Religi_6493987Bogowie

Polska 2014

reż. Łukasz Palkowski, scen. Krzysztof Rak

wyk. Tomasz Kot, Piotr Głowacki, Szymon Piotr Warszawski

Jaka jest różnica między kardiochirurgiem a Bogiem? Bóg nie myśli, że jest kardiochirurgiem. Nie pamiętam, kto mi opowiedział ten kawał. Od razu przypomniał mi się, gdy dowiedziałam się, jaki tytuł ma nosić „ten nowy film o Relidze”.

Tak się złożyło, że udało mi się zobaczyć ten film dopiero w zeszłą niedzielę. Choć starałam się omijać recenzje, i tak wielokrotnie obiło mi się o uszy jaki to DOBRY film. Niedobrze. Musiałam obniżyć sobie oczekiwania. Na szczęście jedną z towarzyszek mojej wyprawy do kina była moja lekarka (która dziwnym zbiegiem okoliczności jest też moją matką), byłam przygotowana na komentarze w stylu „jak ona wbija tą igłę?”, „serce po złej stronie!”, które dodatkowo wpłyną na mój negatywny odbiór filmu. Myliłam się. Osoba, która zwykle diagnozowała pacjentów House’a na 30 minut przed Housem albo tłumaczyła mi, dlaczego akurat dr Lewis ma rację, a nie dr Green a zarazem scenarzyści „Ostrego Dyżuru” (nie wspomnę o uwagach w ciągu oglądania „Chirurgów”), tym razem była zachwycona i najwyżej tłumaczyła mi rzeczy, które DOBRZE zostały oddane na ekranie, a ja, głupia, nie wiedziałam OCB lub opowiadała co teraz robią pokazywani lekarze.

Na seansie przekonałam się, że nawet jakbym nie obniżała sobie oczekiwań, i tak bardzo by mi się podobał. Bo to DOBRY film jest. Ale do rzeczy.

Czytaj dalej