Dobry film: Karbala.

bi.gazeta.pl

Film, który — przynajmniej w mojej świadomości – przeszedł bez echa. Dramat wojenny z Iraku, na wstępie budził obawy o powtórkę z niezłej “Misji Afganistan”, która jak dla mnie pozostawiła zbyt dużo niedosytu, choć scenę seksu w Rosomaku w wykonaniu Pawła Małaszyńskiego i Ilony Ostrowskiej uznaję za kultową. (Producenci Rosomaka w ogóle mogli by wykorzystać ją do zmontowania reklamy podobnej do tego uroczego spotu Peugeota z biedronkami😉 I wprawdzie”Karbala” wpisuje się w nurt kina “ku czci”, z którego zazwyczaj wiele dobrego dla kinomanów nie wynika (choć — zaskoczę — “Smoleńsk” przy swoim propagandowym i spiskowym scenariuszu może nie być najgorszy!), to mnie akurat fabuła porwała i śmiem twierdzić, że jest to naprawdę dobry film.

Czytaj dalej

Dobry film: Snajper

Za: www.thekcpost.com

Za: www.thekcpost.com

W grudniu 2006 r. przeprowadzono wśród Kalifornijczyków w wieku 16-22 sondaż, w którym zadano im proste i niewinne pytanie: “Jak myślisz, co będziesz robić za 10 lat od chwili obecnej”. Odpowiedzi były dosyć standardowe i mało zaskakujące: większość będzie pracować, 12 proc. będzie studiować, tyle samo mieć rodziny. Kwestionariusz miał charakter otwarty, można było wpisać cokolwiek. Tym bardziej zastanawia, że jeden procent wpisało, że chce być… snajperem. Nie, nie że chce być w wojsku, pojechać do Iraku czy coś. Po prostu — co setny młody Kalifornijczyk w 2016 r. chciałby być snajperem. Przy założeniu, że populacja w tej kohorcie wiekowej liczy ok. 2,8 mln ludzi, daje nam to siłę, która w trymiga odbiła by Krym i Dabalcewo. Ostatni film Clinta Eastwooda, który zgarnął sześć nominacji (w tym Najlepsza Rola Męska dla Bradleya Coopera) chyba dobrze tłumaczy fenomen tego zawodu wśród młodych Amerykanów z Zachodniego Wybrzeża. Choć powstał o co najmniej parę lat za późno.

Czytaj dalej

DOBRE przedstawienie: Koriolan

źródło: akauk.com

źródło: akauk.com

Coriolanus (Donmar Warehouse)

Wielka Brytania 2013-2014

dramat: William Szekspir, reż. Josie Rourke

wyk. Tom Hiddleston, Mark Gatiss, Deborah Findlay, Hadley Fraser, Birgitte Hjort Sørensen.

Czasami to, czego człowiek potrzebuje do szczęścia to obejrzenie DOBREJ krwawej tragedii Szekspira. Wczoraj był taki wieczór, przynajmniej dla tego człowieka. Gdy zgasły światła w krakowskim kinie Mikro (i w wielu kinach na terenie całego kraju i świata), widownia przeniosła się na trzy godziny do londyńskiego teatru Donmar, który pierwotnie był dojrzewalnią bananów (musiałam o tym wspomnieć, dojrzewalnie bananów fascynują mnie od wczesnego dzieciństwa). Minimalistyczna scenografia: zarysy prostokątów namalowane na ziemi, drabina pośrodku sceny, napisy wyświetlające się na murze, krzesła. Zaczęła się jedna z najkrwawszych i najrzadziej wystawianych sztuk Szekspira.

Czytaj dalej

DOBRY film: Zapętleni

źródło:northernheckler.files

źródło:northernheckler.files| Ja też mam czasem taką minę, zwłaszcza jak o 8:03 dzwoni do mnie ktoś chcący mi sprzedać odtruwające organizm wkładki do butów.

In the Loop

Wielka Brytania 2009

reż. Armando Iannucci, scen. Idem, Jesse Armstrong, Simon Blackwell, Tony Roche

wyk. Peter Capaldi, Tom Hollander, James Gandolfini, Anna Chlumski, Chris Addison

(Tak, Zapętleni. Nie mylić z disneyowskimi Zaplątanymi, też DOBRY film, ale trochę co innego)

Strasznie nie lubię niepotrzebnych przekleństw w filmach. W In the Loop jest mnóstwo słów uznanych powszechnie za dość niegrzeczne. Żadne nie jest nie na miejscu. To dlatego, że klnącym — i to ze szkockim akcentem — jest grany przez Petera Capaldiego Malcolm Tucker, czyli wzbudzający przerażenie w współpracownikach, a zachwyt w widzach spin doctor z DOBREGO serialu BBC The Thick of It (brytyjskiego pierwowzoru HBOwskiego VEEP).

Czytaj dalej

Weekend z królem: no, cóż… jednak DOBRY film

“Hyde Park on Hudson”

Wielka Brytania 2012

reż. Roger Michell

Bill Murray, Laura Linney, Olivia Williams

Byliśmy na tym filmie tydzień temu. Żadne z nas w sumie nie chciało napisać tej recenzji. Nie dlatego, że ten film jest jakoś tragicznie zły — wtedy zapewne bilibyśmy się o możliwość rozkosznego wyrzekania i wytykania podstawowych błędów. Nasz problem (a zarazem główny problem tego filmu)polega na tym,  że  “Weekend z królem*” jest dość nierówny. Można tu znaleźć sceny bardzo dobre, jak i takie, podczas oglądania których ogarnia człowieka zwątpienie. Denerwujące voice-overy tłumaczy to, że jest to ekranizacja słuchowiska radiowego zrobionego na podstawie pamiętników Margaret Suckley (znanej rodzinie jako Daisy — w tej roli Laura Linney), kuzynki**, przyjaciółki i, według niektórych, kochanki prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta.

Który jest który?

Choć rzecz się dzieje w Ameryce, film ten wpisuje się w szablon “bezpiecznych” brytyjskich filmów przeznaczonych na eksport, czyli filmów kostiumowych (choć nie jest to wiktoriańska ani edwardiańska Anglia, tylko lato 1945 roku). Nostalgiczna, eskapistyczna atmosfera, posiadłość wiejska, biblioteka, garden party (z najbardziej dramatyczną sceną jedzenia hot-dogów w historii światowego kina), stroje z epoki, prezydenta USA odwiedza król Wielkiej Brytanii z małżonką, czyli kolejna okazja do zderzenia obyczajów ze Starego i Nowego Świata. Jednak nad tą sielanką wisi widmo zbliżającej się wojny (oglądając na tyłach świadomości może gorzko pobrzmiewać też jedna piosenka Kaczmarskiego). Jako że film zrobiono “na eksport”, zwłaszcza do Stanów, trochę do zbudzenia przypomina się widzowi okoliczności historyczne (FDR ma polio i jest bawidamkiem mieszkającym z mamusią, król Jerzy się jąka, a wstąpił na tron po abdykacji braciszka, Eleonor też romansuje na boku i to nie tylko z mężczyznami, królowa matka jest trochę straszna, Hitler zagraża Europie, Amerykanie nie chcą się angażować, etc, etc). Para królewska bardziej przypomina karykatury z czasów wojny o Niepodległość wiszące w ich pokoju, dopiero Murray-Roosevelt musi ich troszkę rozruszać.

No właśnie. Główną zaletą tego filmu, niestety trochę za mało rozwiniętą, jest wątek spotkania człowieka sparaliżowanego od pasa dół przez polio z jąkałą, gdzie akurat tak się składa, że ten pierwszy to prezydent nowej potęgi, a ten drugi to monarcha powoli umierającego imperium. Ten wątek, w połączeniu ze świetną obsadą — poza Murrayem uwagi godna jest Olivia Williams ***, angielka grająca nieprzepadającą za anglikami pierwszą damę — ratuje ten film przed etykietką “Zły” , choć werdykt, jak już wspomniałam, nie był łatwy. Ale cóż… nie miejmy żalu do Murraya.

Rybka

*Polski tytuł przywołuje inny przeinaczony, ale związany z tym filmem tytuł: “Jak zostać królem” (“King’s Speech”).

** Franklin Delano lubił swoje kuzynki. Jego żona –czaderska Eleanor– też była z nim spokrewniona. Poczytajcie conieco o Roosveltowej, bardzo ciekawa postać.

***Williams, znana polskim widzom głównie jako żona Brosnana z “Autora Widmo” Polańskiego,  grała już z Murrayem w wspomnianym przeze mnie już chyba wielokrotnie filmie “Rushmore” Andersona.

Hej, czy myśmy się już kiedyś nie spotkali?