DOBRY czy ZŁY?: Morderstwo w Orient Expressie

Kolejny raz okazuje się, że jesteśmy podzieleni. Współautor, po raz pierwszy miał do czynienia z Agathą Christie, więc mu się podobało — nic dziwnego, pomysł i intryga DOBRA. Współautorka wyszła z kina nie tyle niezadowolona, co znudzona. Dobrze zna książkowy oryginał, poprzednie adaptacje tego dzieła też może oglądać po kilka razy bez nudy. A to chyba nie jest tylko wina tego, że wiedziała, kto zabił? O naszych różnych opiniach o “Morderstwie w Orient Expressie” poniżej… Czytaj dalej

DOBRY thriller na dobranoc: Łowca

Źródło: thefilmstage.com

Źródło: thefilmstage.com

“The Hunter”

Australia 2011

reż. Daniel Nettheim, scen.  Alice Addison, Wain Fimeri

wyk. Willem Dafoe, Frances O’Connor

“Łowca” to thriller chyba bardziej ładny, niż wciągający. Po różowiącym się wieczorem niebie majestatycznie toczą się ołowiane chmury, rzucające cień na rozległe połoniny Tasmanii. Są zapierające dech w piersiach krajobrazy lasów i gór, o każdych porach dnia i nocy. Jest tajemnicza i dzika puszcza, surowa jak rysy twarzy Dafoe, oszronione szczyty gór, potoki o krystalicznie czystej wodzie i zagubione w stepach oczka wodne. W takich okolicznościach przyrody najemnik tyleż tajemniczej co złej korporacji biotechnologicznej Red Leaf, Martin David (Willem Dafoe) musi upolować tygrysa tasmańskiego (aka — diabła). Tak, najprawdopodobniej ostatni przedstawiciel tego gatunku zdechł w latach 30., ale okazuje się, że według potwierdzonych plotek gdzieś w tasmańskim buszu można się jeszcze natknąć na naprawdę ostatniego diabła. Towar deficytowi, więc i chętnych dużo…

Czytaj dalej

DOBRY, oj DOBRY film: Grand Budapest Hotel

[iheartthetalkies.com] | Wielki Budapeszt. Wielka Obsada.

[iheartthetalkies.com] | Wielki Budapeszt. Wielka Obsada.

The Grand Budapest Hotel

USA, Niemcy 2014

reż. Wes Anderson

scen. Wes Anderson, Hugo Guiness, zainspirowane twórczością Stefana Zweiga

wyk. Ralph Fiennes, Toni Revolori, Hilda Swinton i stała andersonowska zgraja

Dziś rano kończyłam moją pierwszą kawę — nie w kuchni  w piżamie z sasquachem, lecz kinie  w jeansach oraz bluzie z liskiem (na cześć twórczości reżysera). Już od pierwszych kadrów wiedziałam, że będę się dobrze bawić.

[sociaunt.com]

[sociaunt.com]

Ci, co mieli już do czynienia z twórczością Andersona, wiedzą, czego się spodziewać: pięknych, charakterystycznie skomponowanych kadrów, dziwacznego humoru, nostalgii,  zaskakująco krwawych elementów, tysiąca  niezwykle dopracowanych szczegółów, motocykli, tych samych aktorów, przykrótkich spodni. Tutaj dodatkowo mamy świetnie uknutą, zaszkatułkowaną fabułę (zaczyna się od – powiedzmy – teraz, skacze przez lata osiemdziesiąte, sześćdziesiąte, aż do trzydziestych dwudziestego wieku) oraz Zubrowkę, fikcyjne wschodnioeuropejskie państwo wchodzące niegdyś w skład Imperium [austro-węgierskiego]. Jak mogło mi się to nie podobać? W końcu takie fikcyjne ale znajome państwo występuje zarówno w jednym z moich ulubionych filmów (Starsza pani znika), jak i w ukochanej książce mojego dzieciństwa („Wiatr z księżyca” Eric Linklater, tłum. Andrzej Nowicki, bardzo, bardzo polecam).

Czytaj dalej