DOBRY film krótkometrażowy: I’m here

źródło: filmweb

źródło: filmweb

I’m Here

USA 2010

reż. i scen. Spike Jonze

wyk. Andrew Garfield, Sienna Guillory

Jeśli czytaliście nasze prognozy noworoczne to wiecie, że czekamy z niecierpliwością na “Her”, czyli opowieść o smutnym mężczyźnie, który zakochał się w  systemie operacyjnym swojego komputera. “Ona” wchodzi do polskich kin w walentynki, a ja jestem niecierpliwa, więc postanowiłam urozmaicić sobie czekanie krótkometrażowym filmie tego samego twórcy, też o miłości wśród technologii.

“I’m Here” to urocza opowieść o dwóch zakochanych robotach żyjących w Los Angeles w świecie, w którym roboty i ludzie żyją obok siebie, choć roboty są uważane (zwłaszcza przez starszych homo sapiens) za trochę gorszych osobników, którym wmawia się, że nie mogą śnić. Zarówno grany przez Andrew Garfielda Sheldon (nazwany na cześć pisarza Shela Silversteina, autora m.in. książki  Drzewo, które umiało dawać na której luźno oparty jest ten film), jak i Francesca (znana z serialu Luther Sienna Guillory) to dość antropomorficzne roboty, choć on to trochę starszy model — jego głowa przypomina staroświeckie pudło stacjonarnego komputera, podczas gdy robotka mogłaby grać w  filmach o konieczności zapinania pasów w samochodach.

Czytaj dalej

ZŁY film: Paranoja

Źródło: smcinema.com

Źródło: smcinema.com

Paranoia

USA, 2013

reż. Robert Luketic, scen. Barry Levy, Jason Dean Hall

wyk. Liam Hemsworth, Gary Oldman, Amber Heard, Harrison Ford

Z filmami w samolotach jest różnie. Bogu dzięki są seriale, właśnie tam, wysoko w chmurach zaraziłem się “Teorią Wielkiego Podrywu”, jednak podczas lotu na Święta na Jawę miałem ochotę puścić sobie właśnie film i uparłem się, że nawet jeśli ma to być “Kac Vegas III” to to zobaczę, choć wiedziałem jak kaszaniastą produkcją jest ostatni odcinek przygód czterech Amerykanów mających poważne problemy po kolejnych suto zakrapianych imprezach. Na szczęście na playliście KLM znalazłem “Paranoję”, o której niewiele wcześniej słyszałem. Ważne, że thriller, występuje Gary Oldman, którego pamiętam z doskonałego “Szpiega” (nominacja do Oscara!), do tego intrygujący Liam Hemsworth, jakiego pamiętamy z “Thora“,  Harrison Ford też jest jakimś znakiem jakości dla każdej produkcji, cóż chcieć więcej?

Powiem wam — spełnienia oczekiwań.

Czytaj dalej