DOBRY film z Indonezji: Raid II. Infiltracja.

Jeszcze posiedzimy chwilkę w Azji. Tym razem, krótko, o filmie, którego bardziej należy traktować jako ćwicznie stylistyczne. Czytaj: nie spodziewajcie się za wiele od fabuły, ale rozsiądźcie się wygodnie i napawajcie oczy i ucha scenami bijatyk sfilmowanymi w iście matriksowym stylu. Co ciekawe, bedziecie mieli ku temu okazję, pod warunkiem, że będziecie 12-20 listopada w “stolycy”. Film będzie do oglądnięcia w ramach rozpoczynającego się jutro 8. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków.

Za: nekonekomovielitterbox.files.wordpress.com4

Za: nekonekomovielitterbox.files.wordpress.com

Serbuan maut 2: Berandal

USA, Indonezja, 2014

reż. i scen. Gareth Evans

wyk. Iko Uwais, Arifin Putra

Na dniach wystartuje Pięć Smaków — zacny i dobry jak chleb festiwal, który przyniesie nam słodko-kwaśny oddech kina z dalekiej Azji. Uściślijmy: Azji Południowo-Wschodniej i Dalekiego Wschodu. Będzie zatem okazja, żeby zobaczyć wszystko co DOBREGO dzieje i działo się w salach kinowych rozproszonych od Sri Lanki po Japonię: baśniowe horror-opowieści z Tajlandii, przerażające skośnookie kino grozy (o dziwo, skrępowane absurdalną cenzurą, o której kiedyś się rozpiszę, kino malezyjskie ma również swojego przedstawiciela na festiwalu, właśnie w sekcji z dreszczykiem!), westerny z wasabi i inne cuda. Tytuły mówią same za siebie: “Taniec Orchidei”, “Tygrysie Serca”, “Łzy Czarnego Tygrysa”, choć osobiście frapuje mnie “Dobry, Zły i Zakręcony” (recenzja powinna znaleźć się na tym blogu). Oprócz tego rozmowy, koncerty, dyskusje, prelekcje. Będzie się działo.

Czytaj dalej

ZŁA laurka z Indonezji: Soekarno

Kino z Indonezji? A po co nam coś o tym wiedzieć? Cóż, nie chodzi jedynie o ogólne poszerzanie horyzontów filmoznawczych. Wprawdzie “Sukarno. Niepodległość Indonezji” nie jest najlepszym filmem, jaki widziałem, to na dniach przekonacie się (tak, myślę o Festiwalu Filmowym Pięć Smaków i nadchodzącej z tej okazji recenzji), że w kraj siedemnastu i pół tysiąca wysp można zrobić DOBRE kino.

Jednoczesnie, w ramach poszerzania naszych znajomości w internetach i przydania moim wrażeniom kinowym solidnego merytorycznego wsparcia, o współautorzenie niniejszej recenzji poprosiłem Macieja Maćkowiaka, autora DOBREGO (czytaj: ciętego jak brzytwa, lekkiego jak kłębiaste cumullusy nad Kuala Lumpur i pozbawionego zdjęć jedzenia) społeczno-politycznego bloga z Azji Południowo-wschodniej, Jedna Noc W Azji. Pomoc jest o tyle niezbędna, że film bardziej należy traktować jako społeczny fenomen; dobry probierz tego, jaki jest stosunek współczesnej Indonezji do Ojca swojej Niepodległości, niż dzieło artystyczne. Czytaj dalej