High-Rise: film ŁADNY, ale czy DOBRY?

bf3445dcd021fcab087c04cf78532057

Z dużym opóźnieniem zabrałam się za High-Rise, a gdy już udało mi się go zobaczyć, długo zajęło zebranie mi myśli. Nie lubię oglądać adaptacji przed przeczytaniem oryginału (wiecie, ile książek dzięki temu przeczytałam?), ale dopiero wczoraj udało mi się zabrać za powieść Ballarda. To ciekawe, że film, który chwilami mnie strasznie nużył (nawet się chyba zdrzemnęłam podczas seansu…) i tak zachęcił mnie do lektury, choć tak naprawdę pchnął mnie do tego artykuł o problemach w ekranizowaniu Ballarda tuż po ogłoszeniu, że mają to kręcić. Nakręcone dzieło jednak wywołało u mnie pewną irytację – pomimo ciekawych rozwiązań, czegoś tam brakuje…

( poniżej minimalne spoilery co do pierwszej linijki powieści)

Czytaj dalej

ZŁY film (ale DOBRY do nabijania się): Ugotowany

... one of them was playing in this ridiculous movie

…  taking part in this ridiculous movie was one of them.

Ten film nie jest DOBRY…  Jednak okazał się ZŁY zupełnie inaczej, niż się spodzewałam. Co nie zmienia faktu, że świetnie się na nim bawiłam, choć to głównie zasługa towarzyszącej mi przyjaciółki (nie pamiętam, pod jakim pseudonimem tu występuje, więc dla niepoznaki nazwę ją Kasią). Nie jest to film do oglądania w pojedynkę, bo człowiek może zasnąć albo wyrwać sobie włosy z głowy z powodu nadmiaru bezsensu albo (jeśli głodny) odgryzie kawałek fotela. W DOBRYM towarzystwie można mieć ubaw po pachy (a podczas dłużyzn powymieniać się ciekawszymi kulinarnymi doświadczeniami).

Czytaj dalej

Dobry film: Snajper

Za: www.thekcpost.com

Za: www.thekcpost.com

W grudniu 2006 r. przeprowadzono wśród Kalifornijczyków w wieku 16-22 sondaż, w którym zadano im proste i niewinne pytanie: “Jak myślisz, co będziesz robić za 10 lat od chwili obecnej”. Odpowiedzi były dosyć standardowe i mało zaskakujące: większość będzie pracować, 12 proc. będzie studiować, tyle samo mieć rodziny. Kwestionariusz miał charakter otwarty, można było wpisać cokolwiek. Tym bardziej zastanawia, że jeden procent wpisało, że chce być… snajperem. Nie, nie że chce być w wojsku, pojechać do Iraku czy coś. Po prostu — co setny młody Kalifornijczyk w 2016 r. chciałby być snajperem. Przy założeniu, że populacja w tej kohorcie wiekowej liczy ok. 2,8 mln ludzi, daje nam to siłę, która w trymiga odbiła by Krym i Dabalcewo. Ostatni film Clinta Eastwooda, który zgarnął sześć nominacji (w tym Najlepsza Rola Męska dla Bradleya Coopera) chyba dobrze tłumaczy fenomen tego zawodu wśród młodych Amerykanów z Zachodniego Wybrzeża. Choć powstał o co najmniej parę lat za późno.

Czytaj dalej