Zły film: Botoks

cont6.naekranie.pl

Najnowszy film Patryka Vegi jest jak obecny rząd: populistyczny, oszczędnie gospodarujący prawdą, acz roszczący sobie monopol na nią. Z wyraźnymi wątkami antyaborcyjnymi, dosadną krytyką III RP i bardzo kontrowersyjny. Nie lubią go elity, ale wychwala lud. Na krytykę reaguje zaś oskarżeniami o spisek. Czy to jednak to stanowi o tym, że film jest zły? 

Czytaj dalej

Dobry Film: Anomalia

Kuro, co się stało z wiosną?

Kuro, co się stało z wiosną?

La Cinquième Saison

Belgia, Francja, Holandia, 2013

reż. i sc. Peter Brosens, Jessica Woodworth

wyk.  Aurélia Poirier, Django Schrevens

Tą recenzją rozpoczynamy na naszym blogu cykl wspominek po festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Choć od zakończenia kinowego święta we Wrocławiu trochę już minęło, to za słuszne uznałem poczekanie chwilę, ot tak by trafić z recenzją w okres, kiedy poszczególne obrazy udostępnione zostaną szerszej publiczności w polskich kinach. 

Szkoda, że polskiego tłumacza znowu poniosła artystyczna fantazja i zaniechał dosłownego tłumaczenia. Może uznał, że „Piąta pora roku” brzmi za mało spektakularnie, a do kin rzesze przyciągnie raczej socjologiczny żargon, od razu kojarzący się z incepcjami, infiltracjami i innymi takimi popularnymi terminami chętnie wykorzystywanymi przez przemysł filmowy zajmujący się w ostatnim czasie tematami z obszaru socjologii, kognitywistyki i psychologii. Tymczasem pierwotny, bardziej oryginalny i zmyślny tytuł od razu nadaje filmowi odpowiednią, poetycką aurę. „Anomalia” jest zdecydowanie kinem artystycznie i estetycznie dopieszczonym do granic możliwości. Jednocześnie belgijski/holenderski/francuski widz już na wstępie wiem o co chodzi (anomalie pogodowe); my w Polsce musimy czytać recenzje na ciekawych blogach filmowych.

Ostatnia zima choć nie należała do najcięższych, jakie pamiętam (w końcu to w lutym 2012 temperatura spadała i dość długo utrzymywała się na poziomie -30 st. Celsjusza), to niewątpliwie była upierdliwa swoją długością, o czym najlepiej świadczy podszyty głębokim niedowierzaniem i rozczarowaniam żart o białych świętach (Wielkanocnych). Brosens, pochodzący z Belgii, której stolica odnotowała w tym roku najzimniejsza wiosnę od lat 70. (średnia temperatura na poziomie nieco ponad 8 st.), podchwycił wątek zimy, która nie odpuszcza. A raczej wiosny, jaka nie nadchodzi w pewnej spokojnej flamandzkiej wioseczce. Pozimowa szaruga staje się stanem permanentnym, tytułową piątą porą roku (a nie żadną tam anomalią!)

Wszystko zaczyna się niewinnie – od nieudanego święta pożegnania zimy, w trakcie którego, w atmosferze ludowego festynu zwyczajowo pali się na szczycie za osadą wielkie ognisko. Tym razem coś się pierniczy, bo ogień w ogóle się nie ima suchych gałęzi (to tak jakby marzanna nie chciała nam się podpalić i utonąć!), stos stoi jak stał. Wszyscy wracają do swoich zajęć, ale niespełniony obrzęd staje się złym omenem, zapowiadającym anomalię. Choć zima od chodzi, zamiast wiosny jest szaro, buro i zimno. Nie ma plonów, zdychają pszczoły, kury nie dają jajek – katastrofaalne zaburzenie naturalnego porządku.

Cała sytuacja odbija się oczywiście na nastrojach ludzi, którzy popadają w coraz bardziej nerwowe nastroje, co prowadzi w końcu do paru nieprzyjemnych sytuacji. W przeciwieństwie do „Dżumy” Camusa, gdzie grożące życiu zaburzenie naturalnego porządku staje się punktem wyjścia do egzystencjalnych rozważań, w „Anomalii” mamy studium narastającej anomii – zaniku norm (może to był lepszy tytuł, Panie Tłumaczu?) i zniszczenia międzyludzkich relacji. Perspektywa jest zdecydowanie szersza, bohaterem jest tak naprawdę cała społeczność belgijskiego wygwizdowa. Brak racjonalnego wytłumaczenia całej sytuacji prowadzi do triumfu irracjonalizmu. W końcu gdzie rozum śpi budzą się demony… Strach nie tyle niszczy myślenie, ale i skłania do szukania nieludzkich i radykalnych rozwiązań. Zło społeczne nie ma jednak imienia, oprawcy są anonimowym tłumem. To wrażenie depersonalizacji zbrodni potęgowane jest przez noszenie przez mieszkańców masek z długimi nosami, przypominających ubranka średniowiecznych lekarzy odwiedzających chorych w trakcie epidemii dżumy. Jeszcze jedno nawiązanie do francuskiej literatury?

Oczywiście, wioska funkcjonuje w pewnym kontekście państwowym. Niestety ogłoszona na poziomie kraju klęska żywiołowa, sprowadza się jedynie do skonfiskowania trzody chlewnej. W obliczu zagrożenia państwo postępuje bezdusznie według wcześniej ustalonych i trudno zrozumiałych reguł, zostawiając w gruncie rzeczy ludzi samym sobie. A ci, na ile mogą, próbują radzić sobie w nowej sytuacji, uciekając się do mniej lub bardziej nagannych w normalnych warunkach sposobów zarobku.

Szukają wiosny w polu.

                                                          Szukają wiosny w polu.

Pięknie to jest zrobione, z geometrycznymi ujęciami, ślicznymi pejzażami belgijskiej wioski, zaskakującymi perspektywami i wyrazistymi barwami. Aż tęsknimy za zimą! Czułem w „Anomalii” nawiązanie do kolorystyki rustykalnych obrazów Bruegla, choć tematycznie bliżej temu filmowi do boschowskiego pandemonium. Można się w nim doszukiwać w nim aluzji do kryzysu gospodarczego, czy też traktować go jako dosyć ogólny traktat o narodzinach totalitaryzmów.

Film ma – niestety – JEDEN poważny mankament – to już było. Kolejny social-thriller, ukazujący stopniowe załamanie się dotychczas obowiązujących norm oraz odsłaniający mechanizmy prowadzące do przerażających zbrodni.

Wszystko to ma jednak piękne i ujmujące zamysłem opakowanie, dlatego pomimo dużego „ale” z przedostatniego akapitu tego wpisu ostatecznie ląduje w kategorii DOBRY FILM.