DOBRY rosyjski film: Geograf przepił globus

Za: vaspress.com

Za: vaspress.com

Geograf globus propil

Rosja, 2013

reż. Aleksandr Veledinsky,

scen. Rauf Kubayev, Aleksandr Veledinsky, Walery Todorovsky,

wyk. Konstanty Khabensky, Elena Lyadova

Znalezienie w sieci, nawet rosyjskojęzycznej, hasła “rosyjska nowa fala” jest trudne. Kompleksowy spis podany przez Aloszę Bezhumanova na portalu mubi.com zawiera filmy powstające jeszcze pod koniec lat 90. (“Brat” z fenomenalną ścieżką dźwiękową) po najnowsze produkcje, w tym recenzowane na tym blogu dawno temu “Niebiańskie żony łąkowych maryjczyków”. Jeśli wierzyć Alosze, nawet wśród krytyków rosyjskich nie ma zgody na to, czy rzeczywiście można mówić o tak uwielbianej przez filmowych geografów nowej fali. Wydaje się, że po prostu od jakiegoś czasu w Rosji zaczęły powstawać DOBRE filmy, różnorodne, dotykające wielu tematów i wymykające się próbom wrzucenia do jednego worka. Jakiej metki byśmy nie przydali “Geografowi, który przepił globus”, mamy tutaj do czynienia z DOBRYM dramatem zza wschodniej granicy.

Czytaj dalej

ZŁY film, na którym DOBRZE się bawiłem: “Bez Litości”

Za: www.indyweek.com

Za: www.indyweek.com

The Equalizer

USA, 2014

reż. Antoine Fuqua, scen. Richard Wenk

wyk. Denzel Washington, Marton Csokas

Będący adaptacją serialu z lat 1985-1989, najnowszy thriller z Denzelem Washingtonem, choć odstrasza fatalnym polskim tłumaczeniem (angielski “Equalizer” jest znacznie bardziej intrygujący), to od pierwszych scen budzi w nas bardzo duże nadzieje. Starannie budowany klimat, nastrój tajemniczości spowijający głównego bohatera, wyjęte żywcem z obrazów Hoppera puste bary w środku nocy gdzieś w Ameryce, a potem świetnie zmontowana, acz zbyt brutalna jak na zwykłe sensacyjne nawalanki scena w rosyjskiej restauracji, każą nam sądzić, że nie będziemy mieć do czynienia jedynie z historią pewnej krwawej, prywatnej vendetty. Niestety, twórcy nie zdecydowali się na zaserwowanie nam głębszej, bardziej skomplikowanej historii, poprzestali w pół drodze. Nie miałbym z tym większego problemu, gdyby w zamian zaoferowano nam naprawdę wybuchowy finał. Albo dokładniej sprawę ujmując — nie miałbym z tym filmem problemu jako bloger. Bo w momencie gdy zdałem sobie sprawę, z czym tak naprawdę się to je, z lubością oddałem się kolejnym absurdom fabularnym, doskonałemu montażowi i świetnej muzyce. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno ci, którzy spodziewali się inteligentniejszej rozrywki, jak i ci, co po prostu chcieli oglądać porządną łupaninę, mogą się poczuć rozczarowani.

Czytaj dalej

ZŁY film: Jack Ryan. Teoria Chaosu

Źródło: craveonline.com

Źródło: craveonline.com

Jack Ryan. Shadow Recruit

Rosja, USA, 2014

reż. Kenneth Branagh, scen. Adam Cozad, David Koepp

wyk. Chris Pine, Keira Knightley, Kevin Costner, Kenneth Branagh

Zaletą chodzenia do kina w Azji Południowo-Wschodniej jest to, że niektóre filmy pojawiają się tam/tutaj wcześniej niż w Europie. Jest też oczywiście kilka wad, ale o tym na koniec. Tym razem padło na thriller z kultową postacią z książek Toma Clancy’ego. Wiem, że  zmarły w październiku zeszłego roku Clancy był manufakturą powieści o szpiegach, podobno stał się swego czasu obiektem niewybrednych żartów informatyków bodajże z Australii, którzy stworzyli program generujący powieści w jego stylu, jednak pamiętajmy, że obok J. K. Rowling i Johna Grishama należy do trójki autorów, którym udało się w latach 90. sprzedać pierwsze wydanie swojej książki w nakładzie ponad 2 mln. No i napisał takie cuda jak “Suma wszystkich strachów” czy “Polowanie na czerwony październik”, za które z powodzeniem brał się przemysł filmowy. Wkrótce kalkulacje, na ile można zaufać weteranowi amerykańskiej prozy sensacyjnej wzięły w łeb, bo okazało się, że „Teoria chaosu” nie jest oparta na żadnej powieści. Chyba szkoda. Tym bardziej, że jeden ze współtowarzyszy seansu powiedział po filmie: „Jestem ciekaw, jaka jest ta książka, bo chyba nie jest tak zła jak film”.

Czytaj dalej