Nie-ZŁY, acz za długi film: JOY

joy_film_still-xlarge.jpg

za: telegraph.co.uk | Każdy marzy, by nową dziewczyną zgryźliwego ojca została zamożna włoska wdowa (i to Isabella Rossellini)

Niedawno ogłoszono nominacje do Złotych Globów, w których Joy została nominowana w kategorii „najlepsza komedia lub musical” (a Jennifer Lawrence za najlepszą główną rolę żeńską w „komedii lub musicalu”). Po obejrzeniu nie dziwię się nominacji, zdziwiła mnie natomiast kategoria. Oczywiście, jest tu trochę humoru, jednak sam film był raczej bardzo dramatyczny, mimo przyprawiającego o mdłości (z różnych powodów) cukierkowego zakończenia dość przygnębiający. Chwilami był też irytujący, jak spoty sprzedaży telewizyjnej, dzięki którym bohaterka zbiła (w końcu) fortunę.

Czytaj dalej

Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016

2A8E891900000578-0-image-m-9_1436974125435

Nowy Rok! Po co myśleć o dość DOBRYM roku poprzednim, skoro czekają nas nowe filmy (nawet, jeśli z 2015). Jak co roku oceniamy co nas czeka w przyszłym roku po zwiastunach (lub nawet samych tytułach!). 

Styczeń:

Joy (8.01)

reż. i scen. David O Russel

wyk. Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert de Niro

O czym? [opis z Filmwebu]: Joy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką.

Werdykt: DOBRY

Dlaczego: Widzieliśmy już dwa filmy tego reżysera z praktycznie tą samą obsadą, Poradnik poztywnego myślenia, który był w sumie DOBRY oraz American Hustle, który Współautorowi się bardzo podobał, a mnie trochę znudził. Biedny de Niro zasługuje ostatnio na zagranie w DOBRYM filmie, tak samo jak nieszczęsny Cooper. Podejrzewam, że będzie to ciut pretensjonalny, lecz w sumie DOBRY film, idealny na zimowe wygrzewanie się w kinie.

Luty:

Brooklyn (19.02)

reż. John Crowley, scen. Nick Hornby (powieść: Colm Tóibín)

wyk. Saoirse Ronan, Domhnall Gleeson, Emory Cohen

O czym? Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Eilis Lacey, młoda Irlandka, musi wybrać pomiędzy życiem w rodzinnej wiosce a życiem „na Brooklynie”. Ale tak naprawdę, to nie ma żadnego wyboru.

Werdykt: ZŁA adaptacja DOBREJ książki.

Dlaczego: Książka jest DOBRA, acz przygnębiająca, jak cholera. Jest to powieść o tęsknocie, smutku i braku kontroli nad własnym losem: Eilis tak naprawdę nie ma wyboru, o wszystkim w jej życiu decydują inni. Jak w końcu musi podjąć jakąś decyzje, to stoi przed dwoma równie trudnymi i tragicznymi w skutkach konsekwencjami decyzji, które podjęli inni. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można dobrze zekranizować powieść, której siła i „dobroć” polega na życiu wewnętrznym bohaterki. Film wygląda, jak ckliwy melodramat nostalgizujący lata pięćdziesiąte, idealizujący „trójkąt” miłosny, „wybór” między dwoma burakami, który w książce stanowi wątek bardzo poboczny.

Czytaj dalej

DOBRY film, choć dużo poniżej oczekiwań: Sąsiedzi

„Bad Neighbours”/”Neighbors”

USA, 2014

reż. Nicholas Stoller, scen. Andrew J. Cohen, Brendan O’Brien

wyk. Seth Rogen, Zack Efron, Rose Byrne

Zwiastun zapowiadał szaloną, pozbawioną hamulców komedię o nieustannej imprezie w chacie obok, z którą zmagać się muszą młodzi rodzice. Seth Rogen („Zack i Miri kręcą porno”, „50/50”), jako młody rodzic, został postawiony  po drugiej stronie barykady — ten, który dotychczas imprezował, odnaleźć się musiał w nowej sytuacji, jako odpowiedzialny ojciec i troskliwy mąż dbający o spokój nadpobudliwej mamusi (Rose Byrne). Wychodzi oczywiście z tego niewiele, a epickie party, jakie urządza mieszkające w sąsiedztwie bractwo studenckie, przypomina nie tak odległe czasy uniwersytetu, co budzi zrozumiałą nostalgię za tym, co już nie powróci. Brzmi obiecująco, źle nie jest, ale rozwleczona historia i nienajlotniejsze żarciki powodują, że na naszej recenzenckiej gablotce „Sąsiedzi” lądują obok „Millerów”, w kategorii DOBRYCH, ale mało świeżych komedii, które i tak są hitem.

Czytaj dalej

DOBRY film: Wilk z Wall Street

Źródło: blog-wallstreetsurvivor-com

Źródło: blog-wallstreetsurvivor-com

„Wolf of the Wall Street”

USA, 2013

reż. Martin Scorsese, scen. Terence Winter

wyk. Leonardo di Caprio, Jonah Hill, Margot Robbie

Weźcie bardzo głęboki oddech. Bo najnowszy film Martina Scorsese to nic innego jak chwycenie kurczowo za płetwę szalonego rekina biznesu, który zabiera nas w otchłań fascynującej i przerażającej opowieści o tym, jak się robi naprawdę dużą kasę. Utoniemy w morzu kokainy, oceanie nagich kobiecych ciał, nieskończonym przestworze dolarów. „Wilk z Wall Street” pomimo tego, że i tak został autoocenzurowany przez reżysera, żeby zmieścić się ze swoim nowym działem w niższej kategorii wiekowej — czytaj: zarobić jeszcze więcej — pozostaje obrazem mocnym i szokującym. Leonardo naprawdę świetnie dźwiga rolę, która — jak się wydaje — ma mu w końcu utorować drogę do upragnionego Oscara. W końcu to już jego piąta nominacja…

Czytaj dalej

ZŁY film: Wielkie Nadzieje

Great Expectations

Wielka Brytania, USA 2012

reż. Mike Newell, scen. David Nicholls, na podst. powieści Charlesa Dickensa

wyk. Tim Irvine, Jeremy Irvine, Helena Bonham Carter, Ralph Fiennes

Są dni, kiedy nie jestem pewna co sądzić o filmie. Zwlekam z napisaniem recenzji, pluję sobie w brodę, że uczepiliśmy się konieczności określania czy dany film jest ZŁY czy DOBRY. Tak było i w przypadku tego. W sumie nie jest to jakiś masakrycznie ZŁY film, lecz mógł być znacznie lepszy. Jak zawsze w przypadku takich dylematów, po powrocie z kina chcę się z tym przespać, a jak i drzemka nie pomoże, to jęczę i zatruwam życie towarzyszom seansu. Tym razem ofiarą padła Stefa*. Ze Stefą przyjaźnię się się dziesięć lat, przeszłyśmy razem niejedno. Razem wykradałyśmy jedzenie i uciekałyśmy przed bandą harcerzy, razem chodziłyśmy do podstawówki, gimnazjum i liceum. Stefa wie co to ZŁY film. W ciągu ostatniej dekady widziałyśmy dużo ZŁYCH (i trochę DOBRYCH) filmów. Liczę się z jej diagnozą, za parę lat to właśnie ona będzie mnie leczyć  w mojej hipohondrii (współczuję). Nękana moimi rozterkami, udzieliła mi takiej rady: „Ja bym jednak napisała, że ZŁY, bo jeśli kogoś zachęcisz, pisząc, że DOBRY, to pewnie wyjdzie rozczarowany”.

Przytaknęłam i posłuchałam. Zamiast iść na ten film, lepiej wypożyczyć książkę,przeczytać,  a potem zobaczyć którąś z prawie dwudziestu adaptacji, najlepiej serialowe prod. BBC. Najpierw przeczytajcie książkę, bo jest DOBRA. Najlepsza w Dickensie jest narracja i przekomiczna charakterystyka postaci. Film, niestety, zdziera ten urok dickensowości. Natomiast dla anglistów — i lektura, i film obowiązkowy. Dla fanów Harry’ego Pottera w sumie też, bo to „spoteryzowany” („zrowlingowany”?) Dickens, ale o tym za chwilę.

Czytaj dalej

Poradnik pozytywnego myślenia – w sumie DOBRY film

Koleś biega cały czas w worku nałożonym na dres a film wygrywa CDGA za najlepsze kostiumy do filmu współczesnego?

„Silver Linings Playbook”

USA, 2012

reż. David O. Russel

Bradley Cooper, Jennifer Lawrence, Robert De Niro*

Ten film jest w sumie dobry. Nie jest to arcydzieło godne ośmiu nominacji do Oskara, ale jest  bardziej dobry niż zły. Ładne zdjęcia, dobre dialogi, dobre aktorstwo — może to kiedyś obejrzę drugi raz, jeśli akurat będzie w telewizji (tylko czy to będzie Zakochana Jedynka, czy Superkino?).  Mimo, że jest tu i przemoc (acz w odległym tle) i choroba psychiczna (choć pod tym względem według mnie Lars lepszy), film ogląda się raczej przyjemnie.

W ogóle „Poradnik… ” jest bardzo amerykański: podfiladelfijska (chodzi o miasto, nie serek) suburbia, i football amerykański, i obstawianie, i jogging, i choroba dwubiegunowa (podobno jedno z najczęstrzych zaburzeń psychicznych diagnozowanych w USA), i rodzina, i nielegalne zakłady, i przekąseczki (kto widział wie o co chodzi). No, i oczywiście, taniec.

Film raz jest dramatem, raz komedią — a te przeskoki są w miarę dobrze zgrane. Myślimy, że oglądamy komedię, a tu BAM przestajemy się śmiać i nam trochę tak smutno się robi. Pod koniec film zaczyna przypominać klasyczną amerykańską screwball comedy: troszkę zbyt wydumane, ale komu to przeszkadza, bo ma to dużo uroku**.

Rybka

* Robert De Niro, nie Al Pacino! Już kilku osobom powiedziałam, że ojcem Coopera w tym filmie jest Al Pacino. Zawsze Ci dwaj mi się mylą, to przez Scorsese.

** Skoro już jesteśmy przy screwball comedy, to obejrzyjcie koniecznie „Filadelfijską Opowieść” (też Filadelfia!), uroczą komedię z Carym Grantem i Katharine Hepburn.