DOBRY film o DOBRYCH psach i meandrach przekładu: Wyspa psów

Z: thefilmexperiance.net

Oczywiście, że czekałam na ten film — jak na każdy tego reżysera. Tym razem powodów do radości i ciekawości jest więcej: mamy animację poklatkową (jak w Fantastycznym Panu Lisie), której akcja umiejscowiona jest w Japonii, w niedalekiej przyszłości. Ponadto jest to film  dwujęzyczny. Moje tłumacko-przekładoznawcze serduszko rosło już od samego początku, gdzie widza uprzedza się o “strategii językowej” twórców: szczekanie przetłumaczono na angielski, japońscy bohaterowie mówią po japońsku, ich wypowiedzi są (czasem) tłumaczone przez postaci (wśród nich mamy też tłumaczy ustnych, często dodających co nieco od siebie) lub paski z tłumaczeniem, lub translatory. W Japonii oraz w innych krajach, gdzie przekład jest naturalnym elementem odbierania kultury zostało to przyjęte z entuzjazmem jako element głębszego przesłania filmu. Natomiast w Stanach Zjednoczonych wywołało to  burzę, przeciekawą dyskusję i oskarżenia o “apropriację kulturową”, co — jak zauważają nieamerykańscy krytycy krytyków — dużo mówi o anglo(ameryko)centryzmie amerykańskiego odbiorcy i jego zagubienia w świetle nierozumianego. Tymczasem ta zabawa niejasnością i brakiem (po/z)rozumienia doskonale wpisuje się w tą opowieść o nierównościach, nadużywaniu władzy i próby dojścia do głosu tych zagłuszanych.  Jest to film o prawach zwierząt ale i ludzi. 

Czytaj dalej

Dobra winna przyjemność: Pitbull. Ostatni Pies

Niestety, “guilty pleasure” ma na Wikipedii jedynie tłumaczenie na serbskochorwacki, więc wybaczcie nieporadność tłumaczeniową w tytule. Trzecia filmowa odsłona przygód “Despero” nie ma wszystkiego tego, czego nienawidzimy w filmach Vegi i chyba dlatego ląduje w kategorii dobry. Ja potraktowałem seans w kategorii sadomasochistycznego żartu primaaprilisowego. I nawet nie płakałem…

Czytaj dalej

ZŁY film o DOBRYM zdrajcy: Jack Strong

Źródło: ocdn.eu

Źródło: ocdn.eu

Jack Strong

Polska, 2014

reż. i scen. Władysław Pasikowski

wyk. Marcin Dorociński, Maja Ostaszewska,

Władysław Pasikowski powrócił. O jego ostatniej produkcji mimochodem wspomniałem w recenzji “Psów”, gdzie byłem napisałem, że Pan Władysław w ciągu ostatnich lat nieco zmienił podejście do sztuki filmowej. O ile przygody Franza były dość neutralnym jeśli chodzi o ocenę wydarzeń politycznych obrazem (choć z silnym naciskiem na moralność naszych bohaterów), o tyle w filmie o pułkowniku Kuklińskim reżyser nie bawi się w żadne subtelności i niedopowiedzenia — Kukliński jest zajebisty i tyle. Miałem jednak nadzieję, że pomimo tego, iż będziemy mieć do czynienia z laurką, która dodatkowo ma zarobić na wygonionej do kin młodzieży szkolnej, to dostaniemy przynajmniej kawał dobrego kina sensacyjno-szpiegowskiego. Początek, z okrutną egzekucją Olega Pieńkowskiego w piecu hutnicznym jest mocny i zapowiada niezłe emocje. Drugą równie emocjonującą sekwencją, choć już zahaczającą nieco o absurd, jest pościg fiatami 126p po zasypanych śniegiem ulicami Warszawy. A potem jest już koniec, choć obie sceny dzielą — jak nam się wydaje — lata świetlne.

Czytaj dalej

DOBRY film na ćwierćwiecze wolności: PSY

Za: 1-fwcdn-pl

Za: 1-fwcdn-pl

“Psy”

Polska, 1992

reż. i scen. Władysław Pasikowski

wyst. Bogusław Linda, Marek Kondrat

Tak jak obiecywałem jakiś czas temu, 4 czerwca 2014 r., 25 rocznica przeprowadzenia uzgodnionych w wyników rozmów przy Okrągłym Stole tzw. wyborów kontraktowych, jest doskonałą okazją by przypomnieć jeden z najciekawszych polskich filmów lat 90. Film absolutnie kultowy (zarówno w moim, politologicznym kręgu znajomych, jak i wśród fanów polskiej kinematografii), największy sukces kasowy tamtej dekady, a moim skromnym zdaniem — jedna z najlepszych polskich produkcji ostatniego ćwierćwiecza. Przypomnieć chcę “Psy” właśnie dzisiaj, gdyż obraz Pasikowskiego doskonale uchwytuje klimat tamtej epoki, jego szarość, brud i niepewność. Historia byłego ubeka, Franza Maurera, oglądana po latach nie traci uroku, a wręcz przeciwnie — zyskuje, stając się przypomnieniem, że w tamtym szalonym okresie, kiedy nikt nie wiedział co będzie jutro. “Psy” to cholernie dobrze pomyślana historia sensacyjna i dramat miłosny w jednym, z wyrazistymi jak bon-moty Wałęsy charakterami i upiornie realistycznym obrazem rozpadającej się komuny w tle.

Czytaj dalej

DOBRY, choć zrekonstruowany film (1/2): PSY

Dzieło Współautora. Źródło: http://film.org.pl

Dzieło Współautora. Źródło: http://film.org.pl

O “Psach” Władysława Pasikowskiego ostatnio zrobiło się znowu głośno. Tym razem za sprawą nowej, zrekonstruowanej wersji filmu, jaką można było zobaczyć na festiwalu OFF PLUS CAMERA. Niestety, nie za bardzo miałem okazję wziąć udział w tym epickim wydarzeniu, ale nie zmienia to faktu, że poczułem się trochę wywołany do tablicy.

Oczywiście, nie chodzi jedynie o wyrażony w powyższym memie delikatny sceptycyzm wobec poprawiania tego — jak mi się do tej pory wydawało — idealnego dzieła polskiej kinematografii, ale o poczucie nieuchronnej konieczności napisania recenzji “Psów” do sekcji “Formative Movies”. Bo to, że film jest DOBRY, nie ulega wątpliwości. Dla studenta politologii, “Psy” były też istotnym elementem edukacji wyższej, dość powiedzieć, że pozycją kultową w niektórych kręgach i to niezależnie od poglądów politycznych! Postanowiłem jednak, nie bez powodu, że recenzja pojawi się na naszym blogu dopiero 4 czerwca 2014 r. I to — dosyć wyjątkowo — właśnie z powodów politycznych.

Mam nadzieję, że zwłoka zostanie wybaczona, a w międzyczasie poświęcimy parę postów na to, co obecnie w salach kinowych piszczy.