DOBRY zwiastun: No Escape

— Film dla Ciebie! — napisała Współautorka, podsyłając link na YT.

Choć ostatnio na blogu od czasu do czasu piszemy o kinematografii Orientu — krajów Azji, a przede wszystkim Południowowschodniej — to mamy też na kartach swojego archiwum filmy orientalistyczne. Oglądając zwiastun, który poniżej, od razu przypomniała mi się orgia przemocy w sosie słodko-kwaśnym, czyli “Tylko Bóg Wybacza”, z bardzo poobijanym Ryanem Goslingiem. O ile w amerykańsko-francusko-szwedzko-tajskiej produkcji było mrocznie, niedopowiedzianie i symbolicznie, to “No Escape” o ile jest również skierowane dla dorosłych widzów, to odpuszczając z artystycznymi ambicjami jedzie bardziej po bandzie.

Nie wydaje sie, żeby film był najlepszą promocją wakacji w położonym na północy Tajlandii Chiang-Mai, jednak wydaje się być dobrze zmontowanym kinem akcji. Owen Wilson z rodziną i Pierce Brosnan jako lokalny wyjadacz, próbujący uciec od szału ulicy? Zobaczymy.

Sugerowane tłumaczenia tytułu: “W okowach bambusa”, “Niefortunne wakacje”, “Przygoda w Chiang-Mai”.

Przyjemny film o niedoszłych samobójcach, czyli “Długa droga w dół”/ “Nauka Spadania”

od: www.filmarts.de

od: www.filmarts.de

A Long Way Down

Wielka Brytania, Niemcy, Francja 2014

reż. Pascal Chaumail

scen. Jack Thorne (na podstawie powieści Nicka Hornby’ego)

wyk. Pierce Brosnan, Imogen Poots, Toni Collette, Aaron Paul

  Soundtrack do czytania: [spotify id=”spotify:track:2hF81DrcQfur1ZVnss867k” width=”300″ height=”80″ /]

Przegapiłam pierwszą serię puszczania tego filmu na wiosnę. Chciałam się na niego wybrać w lipcu. Nawet się wybrałam — doczłapałam do kina rozchadzając wyższe niż zwykle noszę obcasy, wydrapałam się w nich na górę (działo się to Pod Baranami), wystałam w kolejce, po czym okazało się, że już nie ma miejsca, wszystkie, nawet dodatkowe miejsca wysprzedane, a to był ostatni z nielicznych seansów.  Zmięłam w ustach przekleństwo i ruszyłam w długą drogę w dół i na lody pocieszenia. Cóż, trzeba było czekać, aż wyjdzie na DVD.

Po pięciu miesiącach, niedługo przed Sylwestrem, udało mi się wreszcie obejrzeć. Okazało się, że okolice Nowego Roku to świetny czas na “Długą drogę w dół” (w przeciwieństwie do książki o wiernym tytule, film sprzedawany jest jako “Sztuka spadania” — jest to głupie, bo w filmie chodzi właśnie o NIESPADANIE, a wręcz schodzenie).

Sylwester. Siąpi. Szczyt pewnego londyńskiego wieżowca. Samotna i osamotniona matka (Collette), zniesławiony celebryta (Brosnan), pozornie pewna siebie i gadatliwa dziewczyna (urocza Poots) oraz rudy Amerykanin (Paul) spotykają się, gdy chcą w tym samym czasie z niego skoczyć. Jednak głupio tak skakać w towarzystwie, a czekanie w kolejce na deszczu trochę psuje nastrój. W końcu zawiązują pakt, że żadne z nich się nie zabije przed walentynkami. Ich życie się zmienia.

Nie jest to może bardzo oryginalne i głębokie dzieło, nie ma większych niespodzianek, ale to DOBRY film na ciemny (lecz coraz krótszy!) zimowy wieczór. Jest to słodko-gorzki komediodramat z miłą dla ucha ścieżką dźwiękową i ciekawymi postaciami.

Rybka

Dobry głupi film, czyli Riwiera dla dwojga.

LPUN_screenrelish

źródło: screenrelish.com

The Love Punch

Wielka Brytania 2013

reż. i scen. Joel Hopkins

wyk. Emma Thompson, Pierce Brosnan

Bywają takie dni, że trzeba obejrzeć coś głupiego. Ale jest dużo rodzajów głupich filmów. Od dzieł porażających, wręcz paraliżujących swoją niemądrością, przez te odrzucająco durne, nudno-głupie, tak-głupie-że-aż-śmieszne, aż do uroczo głupiutkich. Ten film należy do ostatnich dwóch kategorii. Jest lekki, śmieszny, idealnie nadaje się na letnie ukrywanie się w kinie przed deszczem, upałem czy obowiązkami.

Czytaj dalej