DOBRE zaskoczenie: Manhattan Romance

Manhattan-Romance-Still-3

źr: stageandcinema.com

Przyznam Wam się. Chciałam obejrzeć wreszcie do końca “I Hate Valentine’s Day“, ale niestety: poległam. Łudziłam się, że te wszystkie ZŁE filmy, jakie obejrzałam chociażby od założenia tego bloga uodporniły mnie trochę, myślałam, że wyrobiłam sobie tolerancję lub chociażby ciut większą wytrzymałość na ZŁE filmy, na które tak przyjemnie potem można ponarzekać. “Nie cierpię walentynek” okazało się jednak tak wstrętnym, różowym, bezmyślnym, otumaniającym tępotą, podstępnym skokiem na kasę, że przebija pod tym względem wszystkie plastikowe duperele, które usiłuje nam się wcisnąć w lutym. Nawet ja nie byłam w stanie wytrzymać więcej niż piętnaście minut. Zamiast tego postanowiłam znaleźć coś innego, nad czym mogłabym się poznęcać. Weszłam na Netflixa i znalazłam “Manhattan Romance”. Nic o tym nie wiedziałam, ale coś z takim tytułem nie może być DOBRE! A jednak – ku mojemu zaskoczeniu – nie było to ZŁE! Ba! Podobało mi się nawet!

Czytaj dalej

ZŁY film z DOBRĄ obsadą: Do ciebie, Philipie

listen-up-philip-krysten-ritter.png

Oglądając ten film Jessica Jones rzuciłaby czymś bardzo ciężkim w telewizor.

Straszna szkoda. Ten film mógł być taki DOBRY! Świetna obsada, kilka naprawdę dobrych scen, niezły pomysł na strukturę filmu… Niestety, Listen up, Philip, staje się tym, co próbuje parodiować: nudną, irytującą, przewidywalną, niezwykle pretensjonalną i cyniczną historią narcystycznego, aroganckiego i niezwykle irytującego nowojorskiego pisarza.

[Poniżej minimalne spoilery; nic, czegobyście się nie potrafili domysleć ze skróconego opisu fabuły: arogancki pisarz zaprzyjaźnia się ze starszym aroganckim pisarzem i alienuje wszystkich.]

Czytaj dalej

Dwa DOBRE pożegnania: “Bardzo poszukiwany człowiek” i “Brudny szmal”

Za: www.gambitmag.com

Za: www.gambitmag.com

Dwa godne polecenia, zrobione w bardzo podobnym, niespiesznym klimacie filmy. Żmudna szpiegowska intryga z polowaniem na snującego się po Berlinie azylanta podejrzewanego o terroryzm oraz namolny właściciel pewnego pitbulla, nie dający spokoju średniorozgarniętemu barmanowi z nowojorskich suburbii. Oba obrazy są adaptacjami: “Bardzo poszukiwanego człowieka” autorstwa mistrza szpiegowskiej powieści, Johna le Carré (który miał przyjemność bycia tłumaczonym przez ojca Współautorki!), oraz noweli “Gdzie jesteś, Amando”. W obu w niezbyt pozytywnych rolach pojawiają się mieszkańcy Czeczenii. Łączy je coś jeszcze — oba filmy są ostatnimi obrazami dwóch aktorów, którzy z pewnością za wcześnie opuścili ten świat. A w swoich ostatnich kreacjach udowadniają, że byli jednymi z najzdolniejszych aktorów swojego pokolenia.

Czytaj dalej

DOBRY melodramat z Francuzką mówiącą po polsku: Imigrantka

Za: 2.bp.blogspot.com

Za: 2.bp.blogspot.com

The Immigrant

USA, 2013

reż. James Gray, scen. Ric Menello, James Gray

wyk. Marion Cotillard, Joaquin Phoenix, Jeremy Renner

W Ameryce powstał film o biednym losie biednych Polaków, którzy w czasach, gdy powodziło nam się jeszcze gorzej niż teraz, szukali — tak jak i teraz — szczęścia za oceanem. “Imigrantka” — bo o tym filmie mowa — to taka produkcja, która spodobałaby się mojej mamie: gorzka i brutalnie prawdziwa historia bez żadnych dopalaczy, która mogłaby się naprawdę wydarzyć; z miłością, tęsknotą za utraconą najpewniej bezpowrotnie ojczyzną i religią w tle. Miejscami  prowokuje on co prawda do złośliwych uwag, jednak jeśli uda nam się zostawić głupie żarty przed kinem, to dostaniemy poruszającą historię w kolorach pocztówki z Nowego Jorku z początku lat 20. minionego wieku. Ot taki DOBRY film na deszczowy poniedziałek.

Czytaj dalej

DOBRY film: Co jest grane, Davis?

źródło: filmbabble.blogspot.com

źródło: filmbabble.blogspot.com

Inside Llewyn Davis

USA 2013

reż. i scen. Ethan Coen, Joel Coen

wyk. Oscar Isaac, Carey Mulligan, Justin Timberlake, John Goodman

Jeśli macie niską tolerancję folkowych wyć à la koziogłosy Dylan czy wyjący Mumford (obu tu usłyszycie) , przypadkiem nie wybierajcie się na ten film, bo będziecie zwijać się z bólu już w pierwszej minucie. Jeśli, tak jak ja uwielbiacie zawooodząąąąący śpiew przy gitarze, będziecie zachwyceni już w pierwszej minucie. Jeśli dodatkowo lubicie specyficzny czarny humor braci Coen, to koniecznie obejrzyjcie ten film. Nawet, jeśliza nim nie przepadacie, to dajcie szansę Llewynowi Davisowi: tu humor jest trochę przykręcony (choć dalej dialogi są świetne), jest dość melancholijnie i (niestety) znacznie mniej krwawo niż np. w Fargo.

Czytaj dalej