ZŁY Film: Amok

Za: film.org.pl

Za: film.org.pl

Przyznam się — informacja, że film jest produkcji polskiej juz dawno przestała mnie odstraszać. Wręcz przeciwnie, ostatnio dzieje się dobrze i choć nie zawsze jest epicko, to alergia chyba trwale przeszła w predylekcję. Dlatego gdy do wyboru był „Amok” (jedyne słowo z języka malezyjskiego w polskim! Orangutan się nie liczy!) wszystkie inne opcje odpadły. Okazja zobaczenia po raz kolejny Mateusza Kościukiewicza (za „Wszystko co kocham” ma u mnie zawsze fory), Łukasza Simlata (m. in. „Zjednoczone Stany Miłości”) i to w inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami dość pokręconej historii w reżyserii córki Agnieszki Holland — brzmiała dobrze. Niestety — i mówię to z bólem — przekombinowano. 

Czytaj dalej

DOBRY film: Dark Places

Za: lovelace-media.imgix.net

Za: lovelace-media.imgix.net

Na planie tego francuskiego thrillera spotykają się, po raz kolejny po „Mad Max: Na drodze gniewu” Charlize Theron i Nicholas Hoult. Tym razem nie gonią za króliczkiem po bezdrożach postapokaliptycznej petroanarchii, ale wspólnie zabierają się za rozwiązywanie zagadki tajemniczego morderstwa sprzed lat. Choć nie jest to wyjątkowo porywający spektakl, a finał nie należy do najmocniejszych, jest to kino przyzwoite, z interesującą fabułą, ciekawymi bohaterami i mocnym ładunkiem emocjonalnym. Czytelnicy mający za sobą lekturę „Mrocznego zakątku” Gillian Flynn mogą poczuć się trochę zawiedzeni, ale dla reszty jest to dobra opcja na piątkowy wieczór.

Czytaj dalej

DOBRA komedia sprzed lat: Clue

clue-movie-postermoeatthemovies

 

Clue

USA 1985

reż. Jonathan Lynn, scen. Jonathan Lynn i John Landis

wyk. Tim Curry, Madeline Kahn, Eileen Brennan i inni.

Współautor niedawno wspomniał o filmach widzianych (niezależnie od ich „dobroci” czy też „stopnia ulubioności”) najwięcej razy. Poruszył też temat wielokrotnego oglądania czy czytania różnych dzieł, w której to kwestii nasze podejścia drastycznie się różnią. Słoń ulubioną książkę czytał dwa razy (phi! co to jest!), ja nawet nie wiem ile razy czytałam moją „ulubioną dwudziestkę”, choć co roku do listy przeczytanych książek przybywa mi co najmniej paręnaście nowych pozycji, mam książki, które czytam lub podczytuję naokrągło, a w drastycznych przypadkach jestem już na którymś zaczytywanym na śmierć wydaniu (patrz: „Duma i Uprzedzenie”, zbiór opowiadań Stanleya Weinbauma, „Przygody Sherlocka Holmesa”, „Dzieci z Bullerbyn”)

tumblr_mic1nimV7k1r1ad86o1_500

Tak samo jest z filmami. Jeśli jestem szczęśliwą posiadaczką jakiegoś filmu, który mi wyjątkowo przypadnie do gustu — zaoglądam aż do znudzenia (najchętniej do jedzenia). Tak więc nie wiem, czy więcej razy widziałam Tajemniczy Ogród, Zabity na Śmierć, Perswazje, czy „Rozważną i Romantyczną” Emmy Thompson (dlaczego o tym jeszcze nie napisałam?), czy niektóre odcinki „Przystanku Alaska”. Jest jednak coś, co łączy nawet tak skrajne jak moje i Współautora gusta wielokrotnego oglądania: oboje lubimy pełne „celebrytów” filmy o dziwnych imprezach. U Współautora jest to przerażający Projekt X, w moim przypadku są to starsze dzieła i trochę inne imprezy: Zabity na Śmierć (1976) i Clue (1985).

Czytaj dalej