ZŁY film: Jupiter: Intronizacja

Za: cdn.cultofmac.com

Za: cdn.cultofmac.com

Jupiter: Ascending

USA, 2015

reż. i scen. Andy i Lena Wachowscy

wyk. Channing Tatum, Mila Kunis

Dziś do kin w Polsce (ja u siebie widziałem już wczoraj!) wchodzi radosne wynaturzenie kina si-fi: dopieszczone do granic możliwości efekty specjalne, pod nieskończonym deszczem złotych iskier i oślepiających wybuchów, w scenerii baśniowych krain a la planeta Naboo, kryształowych katedr znajdujących się na dziobach międzygwiezdnych karawel i zaułków Chicago kryjące średnio trzymającą się kupy fabułę, naćkaną przegadaną mitologią. Rodzeństwo Wachowskich daje nam karykaturalną wersją tolkienowskiej megalomanii w kwestii tworzenia wyobrażonych światów, pokrytą taką ilością filmowych cudów, przy których “Władca Pierścieni” to przygody misia Koralgola (nie mylić z kolargolem, srebrem koloidalnym!)

Czytaj dalej

DOBRY film: Świat Utracony: Tajemnica Pierwszej Zemsty

źródło: holidayfilmreviews.blogspot.com | Świat jednak kończy się wybuchem, nie jęknięciem

źródło: holidayfilmreviews.blogspot.com | Świat jednak kończy się wybuchem, nie jęknięciem…

Faery Lands Forlorn

USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia 2014

reż. Regina Phalange, scen. Holden McGroin

wyk. Calista Flockhart, Nicolas Cage, Kate Winslet, Alan Rickman, Jack Black

Mimo głównego założenia tego bloga, rzadko się zdarza, żebym po wyjściu z kina mogła ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że film był DOBRY. Faery Lands Forlorn to jeden z tych nielicznych wyjątków. Jest tu wszystko, i to w najlepszym wydaniu: porywająca fabuła, piękne zdjęcia, Nicolas Cage grający dwie wersje jednego bohatera, a do tego przerywniki w postaci monologów i pieśni wykonane głębokim głosem samego Alana Rickmana. Przygotujcie się na trzy godziny estetycznych i artystycznych rozkoszy.

Czytaj dalej

Oceniamy filmy po zwiastunie (i nie tylko) część 2, czyli noworoczne prognozy Współautora

Haha, sam nie wierzę, że to robimy, ale dzieje się: nie dość, że nie robimy żadnych podsumowań końcoworocznych (zawsze najbardziej mi się podobał sylwestrowy flesz na teleexpressie i nic tego nie pobije), to jeszcze typujemy filmy po zwiastunach, a i czasem zaryzykujemy, że już po trailerze widać, że będzie źle. No, ale jak napisała Ryba poprzednio, trza nam patrzeć w przyszłość. Ja się cieszę niezmiernie na parę tytułów: od nowego Nolana, przez powrót zjawiskowo pięknej Jennifer Connelly (“Requiem dla snu”) po intrygujący “LEGO: Przygoda” i kolejną część “Igrzysk Śmierci (z nudów)”, która nabije nam punktów hejtingu na forach fanów “Hunger Games” i wywoła kolejne awantury z nieletnimi w komentarzach. Co z tego będzie — zobaczymy. Oczywiście, nie chcemy z góry skreślać żadnych filmów, jednak jak wierzę w pierwsze wrażenie w interakcjach międzyludzkich, tak sądzę, że w większości zwiastunów można się doszukać tego czegoś, co nam powie, czy warto iść do kina. W miarę możliwośći postaramy się zobaczyć wszystkie te filmy o których piszemy, z chęcią przyznamy się do błędu i za 365 dni zobaczymy, w których punktach mieliśmy rację, co bezpodstawnie skrytykowaliśmy, a gdzie pospieszyliśmy się z zachwytem. Oczywiście wszystko to robimy z przymrużeniem oka, więc proszę nas nie trzymać za słowo. No bo przecież frustracja rodzi się z nadmiernych oczekiwań. I może dlatego lepiej w tych prognozach być bardziej wybrednym niż zazwyczaj — w końcu lepszy pozytywny zawód, od gorzkiego rozczarowania. Ale do rzeczy.

Czytaj dalej