Dobre Nowe Horyzonty

Przejechaliśmy ostatni zjazd na Wrocław. Potem już tylko Berlin. Ja, z tyłu, ogarniałem nawigację, a siedzący z przodu stryjeczny brat kierowcy, nie za bardzo przejmował się całym ambarasem i machając mi przed oczyma komórką, namiętnie perorował coś o jakimś legendarnym wyścigu, na który on się wybiera. Dwa piwa i pół whisky tłumaczyły jego dziwne priorytety życiowe w tym momencie. A ja chciałem po prostu zdążyć do kina, bo ten festiwal jest DOBRY, ale bezlitosny dla spóźnialskich…

Czytaj dalej

DOBRY dokument z Audiorivera: Raving Iran

www.deephouseamsterdam.com

“Audioriver”, jedna z najlepszych imprez techno i electro  w tym kraju, odbywa się jednak w dosyć zaskakującym miejscu, jakim jest urocze i nienajwiększe miasteczko Płock, a konkretnie – miejska plaża. Na parę dni raczej spokojne miejsce zalewa tłum fanów elektronicznych brzmień, i — jak we Władysławowie — są tu wszyscy: od dresów po hipsterów, a na ulicach Płocka niemal na każdym rogu natknąć się można na DJ-ów serwujących mniej lub bardziej tłuste bity. Oprócz licznych koncertów “Audioriver” ma ofertę dla spragnionych kinowych wrażeń. Padło na film, na który od jakiegoś czasu polowała koleżanka, absolwentka filologii irańskiej…

Czytaj dalej

DOBRY czarno-biały “spaghetti western” o irańskiej wampirzycy: O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu

GirlWlaksNapięcie zaczęło rosnąć jeszcze przed seansem: miał to być przedpremierowy pokaz na zewnątrz, na dziedzińcu Pałacu pod Baranami, a na parę godzin przed była burza, lunęło i równo lało aż do dwudziestej z minutami, a los seansu cały czas wisiał na włosku. Kiedy przestawało padać spotkałyśmy się z Towarzyszkami pod perską lodziarnią na Placu Szczepańskim, by kosztując irańskich smaków wprawić się w odpowiedni do filmu nastrój. Niestety, pocałowałyśmy klamkę — jak mogłyśmy przypuszczać, że lodziarnia może być czynna tylko do dwudziestej? Dzielna obsługa Kina pod Baranami dała radę wszystko rozłożyć na czas i już o 21:40 tłum patrzył, jak przystojny irański James Dean/Zbigniew Cybulski niesie bardzo ładnego kota…

Czytaj dalej

DOBRY film dla ośmiolatek: Czarownica

Źródło:  pop-verse-com

Źródło: pop-verse-com

Maleficent

USA, 2014

reż. Robert Stromberg, scen. Linda Woolverton, Charles Perrault

wyk. Angelina Jolie, Elle Fanning

— Widzieliście “Czarownicę”? — spytała siedząca za stołem B., głosem bardziej zmęczonym, niż przepitym. Choć impreza była już w stanie mocno zaawansowanym (mogło być chyba nawet po trzeciej w nocy, bo rozmowa miała miejsce chyba  jak szlag trafił stream meczu Holandia-Hiszpania) i z trudem dało się już znaleźć lód do drinków, to B. była zaskakująco trzeźwa. W przeciwieństwie do mnie — kolejne wysokie szklanki rumu z Colą trochę dawały się we znaki.

— Tak! Ale… — jako bloger filmowy poczułem się wywołany do tablicy.

— No! To tam najfajniesze było pokazanie tego, co jest świętą prawdą: na świecie nie ma prawdziwej miłości! — B. nie ukrywała goryczy w swoim głosie.

— Bullshit. — udało mi się skutecznie włączyć do rozmowy i sklecić parę sensownych zdań — Nie dość, że to co mówisz o miłości nie jest prawdą (<romantyk>), to cały film jest raczej pozbawioną większej treści apoteozą matczyno-lesbijskiej miłości… (<bloger>) — nieodparta chęć palnięcia czegoś cholernie głupiego zmieszana (nie wstrząśnięta) z pewną ilością nędznego rumu nie wróżyły niczego dobrego tej — jakby się wydawało — niewinnej pogawędce filmoznawczej. Na szczęście B. nie zwróciła uwagi na to, co powiedziałem i kontynowała wylewanie swoich gorzkich żali na to, że ciężko jest znaleźć w Iranie fajnego faceta.

Czytaj dalej

DOBRY, ale przydługi film: Medicus

Źródło: kinocast.net

Źródło: kinocast.net

The Physician

Niemcy, 2013

reż. Philipp Stölzl, scen. Jan Berger

wyk. Ben Kingsley, Tom Payne, Stellan Skarsgård

Czytaliście w młodości “Straszną historię”? Tak, w ostatnim poście, gdzie opisywałem klocki LEGO@ jako jednen z elementów mojej wczesnej edukacji, zapomniałem wspomnieć o angielskiej serii popularnonaukowej autorstwa Terry’ego Deary’ego. Jego opowiastki o “Wrednych Rzymianach” czy “Koszmarnych Celtach” były tak niesamowite, że długo mi zajęło zweryfikowanie niektórych historii. Trzymając się wątku tego wpisu — w tomie o średniowieczu była historia o arabskim lekarzu, który zobaczywszy chorego, zalecił mu kurację, po której mu się poprawiło. Zjawił się jednak Europejczyk, który nakazał odstawienie pogańskich specyfików, zalecił boże pijawki i modlitwę. Pacjent zmarł. Tak, “Medicus” przenosi nas do czasów, gdy najbardziej zaawansowany uniwersytet medyczny na świecie znajdował się na terenie dzisiejszego Iranu, gdzie urzędował Abu Ali Husain ebn Abdallah Ebn-e Sina, czyli Awicenna. Tematyka fascynująca, obsada wyborowa (Ben Kingsley jako tytułowy medyk, Stellan Skarsgård jako Balwierz), jednak czy ta produkcja jest warta 2,5 godzin naszego życia? W Niemczach powstały w zeszłym roku chyba ciekawsze produkcje (“Wetland”!), ale jak nie będzie nic innego do wyboru, nie będzie dramatu.

Czytaj dalej