Dobry, krypny film na Halloween: Lista Płatnych Zleceń

Za: wonderfulcinemaposters.files.wordpress.com

Za: wonderfulcinemaposters.files.wordpress.com

Jak grzyby po deszczu popojawiały się listy najlepszych filmów na Halloween. Można nadrobić zaległości i sięgnąć po klasyki, albo pokopać głębiej, na przykład poczesać naszego blogaska (gdzie są recenzje niezależnego “Coś za mną chodzi” czy gimbazowo-skajpowego “Cybernatural”), albo bardziej specjalistyczne blogi jak Filmy, Które Ryją Banię Zbyt Mocno czy “mentalne ochujenie” (jak można swobodnie przetłumaczyć tytuł tego bloga). Filmów dziwnych jest wiele, swobodnie można poszukać tych mocno poruszających nasze poczucie dobrego smaku (o recenzję “Serbskiego Filmu” postaram się niedługo). Na ten rok proponuję jednak produkcję, po której mój rodziciel oświadczył, że to ostatni raz gdy wybieram film na rodzinny wieczór, ja zaś miałem kłopoty z zaśnięciem.

Czytaj dalej

ZŁY film w DOBRYM kinie. Crimson Peak: Wzgórze Krwi

Za: nerdist.com

Za: nerdist.com

Trzecia podróż do Bangkoku musiała doprowadzić do nadrobienia katastrofalnej zaległości, jaką było nie pójście jeszcze do kina w Tajlandii. Z trzech kin niezależnych najbliżej była nowo wyremontowana Scalia, w której nie było za bardzo wyboru, jeśli chodzi o seans — cóż, uroki jednej sali kinowej. Padło na “Wzgórze krwi”, baśniowy horror od Guillermo del Toro (świetny “Labirynt Fauna”) z Tomem Hiddlestonem (prawie równie krwawy “Koriolan“, wdzięczny Loki z “Thora”) i Mią Wasikowską (“Stoker”), który nie był ani tak głęboki jak horror Meksykańczyka z hiszpańską wojną domową w tle, ani tak krypny jak dramat rodzinny ze “Stokera”.

Czytaj dalej

DOBRY niezależny horror: Coś za mną chodzi

Babcia?? Za: 4.bp.blogspot.com

Babcia?? Za: 4.bp.blogspot.com

Jak usłyszałem w dużym skrócie o co chodzi, to nie wiedziałem, czy się śmiać czy płakać: na młodych ludziach ciąży klątwa, której pozbyć się można uprawiając seks z inną osobą. Idealny przepis na pikantną produkcję o erotycznym dominie, z domieszką kina grozy i aż się proszący o mniej lub bardziej moralizatorski przekaz, okazał się być zaskakująco świetnym przykładem niezależnego kina grozy. Sprawnie unikającego popadania w śmieszność i banału konwencji, choć nie stroniące od klasycznych rozwiązań tego typu kina. I co najważniejsze — napędzającego porządnego stracha. Aż dziw bierze, że reżyser do tej pory ma na koncie jedną fabułę — “Legendarne Amerykańskie pidżama party”.

Czytaj dalej

Dobry film: Cybernatural

JAK TO NIEPOPRAWNE HASŁO DO USOSA?! Za: cdn.bloody-disgusting.com

“JAK TO NIEPOPRAWNE HASŁO DO USOSA?!?!” Za: cdn.bloody-disgusting.com

W oryginale ten oryginaly horror nosi tytuł “Unfriended” (USA), chociaż funkcjonuje też jako “Cybernatural” (w Kanadzie). Szkoda, bo w “Odkolegowieniu”, które — jak słychać — ciężko przetłumaczyć na polski, ukryta jest ciekawa gra słów, odsyłająca zarówno do opcji na facebooku “Usuń z grona znajomych” jak i samego procesu zrywania znajomości w realu. Bo film ma ambicje, a co! W tym social-media horrorze, intensywnie promowanym przez niegdyś muzyczną stację MTV, najbardziej podoba się dosyć nowatorska forma. I choć można się zrzymać na fabułę, to moje wrażenia są zdecydowanie powyżej umiarkowanego zachwytu WSZYSTKICH.

Czytaj dalej

Dwa horrory (jeden DOBRY, drugi ZŁY) o nawiedzonej lalce: Obecność i Annabelle

Za: yallknowwhat.com

Za: yallknowwhat.com

Jak zwykle na imprezie zeszła rozmowa na filmy. Jedna z koleżanek odparała, że “Conjuring” (“Obecność”) był jednym z najbardziej przerażających obrazów filmowych, jakie miała (nie)przyjemność w życiu oglądać. Na tyle traumatycznym, że wręcz histerycznie zareagowała, jak ktoś, kto miał pod ręką komputer z Internetem znalazł szybciutko film w sieci i zaczął odtwarzać początek. Z szacunku dla wrażliwości znajomej odpuściliśmy sobie projekcję hitowego horroru z 2013 r., ale co ma wisieć nie utonie. W kinach można było już oglądnąć “Annabelle”, dlatego nadarzyła się okazja by nadrobić zaległości, znaleźć DOBRY powód, żeby iść do kina, a w rezultacie napisać podwóją recenzję. Ciekawą, bo choć “Obecność” nie wywołała we mnie jakiś strasznych emocji, uniemożliwiających zaśnięcie w nocy, to uważam ten obraz — w przeciwieństwie do ZŁEGO sequelu — za kawał DOBREGO kina grozy. Mamy zatem recenzję DOBREGO i ZŁEGO, nowego i starego filmu na raz!

Czytaj dalej