Bardzo DOBRY film: To tylko koniec świata

Oglądamy dużo filmów, ale już dawno nie wyszliśmy z kina tak zachwyceni — ja ostatnio tak miałam latem po Nienasyconych, zresztą też widzianych w Agrafce. Tym razem w mroźny lecz tani poniedziałek widzieliśmy nowy film Dolana (reżyser, nasz rówieśnik, niezmiennie wpędza nas w kompleksy), który kolejny raz wygrał Grand Prix w Cannes. Z mroźnej Polski przenieśliśmy się w upalne frankofońskie „Gdzieś”, gdzie słońce razi, lecz słychać już grzmoty nadciągającej burzy.

Czytaj dalej

Komedia dobra w miarę: Facet na miarę

welovecinema.frReklamowany jako „najlepsza francuska komedia od czasów „Nietykalnych””, „Facet na miarę” ma zwiastun, po którym można się spodziewać naprawdę dużo. Tym bardziej, że samo obsadzenie szarmanckiego i mierzącego 182 cm Jeana Dujardina (szwajcarski bankier z „Wilka z Wall Street”, tutaj fragment filmu) w roli amanta, którego ze względu na wzrost nie wpuściliby do „Makro”, daje dużo pola do popisu dla scenarzystów. Całość nie zawodzi pod kątem komizmu, jednak właśnie fabuła zawiera momenty, po których mamy ochotę jeszcze raz oglądnąć doskonały przebój z 2011 r…

Czytaj dalej

DOBRY film: Nienasyceni (A Bigger Splash)

 

video-a-bigger-splash-karaoke-superJumbo

Dawno mi się nie zdarzyło, żebym wyszła z kina tak zadowolona i oczaarowana. I to nie dlatego, że wreszcie mogłam wyjść, tylko dlatego, że zobaczyłam film pięknie nakręcony, zagrany, wyreżyserowany, cudownie zmontowany i ze świetną ścieżką dźwiękową, a jeszcze dane mi było dobrze się uśmiać.

Polski tytuł zamiast odsyłać do obrazu Hockneya przywołuje (przynajmniej piszącemu te słowa żarłokowi) na myśl tłuszcze. Co ciekawe, inny film scenarzysty Davida Kajganicha, „Town Creek” został na polski przetłumaczony „Nienasycony”. Przypadek?

 

Czytaj dalej

DOBRY film: Głośniej od bomb

louder-than-bombs-06.jpg

Isabelle Huppert podpisała cyrograf z diabłem!

Oglądając Głośniej od bomb miałam wrażenie, jakbym czytała dobrą, wciągającą, ciekawie napisaną książkę. Równocześnie uważam, że film jest najlepszym medium do opowiedzenia tej historii – Trier wspaniale operuje obrazem, czy wręcz zdjęciem.

Czytaj dalej

Porażająco DOBRY partyzancki dokument z serca Afryki: The Ambassador

Za: images.huffingtonpost.com

Za: images.huffingtonpost.com

Duński dziennikarz postanawia się wkręcić w biznes tzw. krwawych diamentów, czyli drogich minerałów, zysków z których nie otrzymują niewolniczo pracujący w urągających ludzkiej wolności lokalni wyrobnicy, ale różnej maści partyzanci i rebelianci. Mads Brügger odnajduje zatem firmę o wdzięcznej nazwie Diplomatic Services i nabywa liberyjski paszport dyplomatyczny, dzięki któremu bez przeszkód będzie mógł wywozić drogocenne kamyki z Republiki Środkowoafrykanskiej. Boski przepis na powalająco mocny dokument, przy którym nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.

Czytaj dalej

Dobry szwedzki surreal: Przysiadł gołąb na gałęzi i rozmyśla o istnieniu

W świecie filmowym nazwisko Anderson mówi wiele. Dla chłopców mających nieszczęście dorastać w latach 90. to oczywiście amerykańska seksbomba, Pamela. Dla Współautorki pierwszym skojarzeniem będzie Wes („Grand Budapest Hotel”, „Kochankowie z księżyca”). Pamiętającym doskonałą kreację Philippa Seymoura Hoffmana z filmu „Mistrz” od razu przyjdzie do głowy Paul Thomas, lubujący się w nieco rozbudowanych formach. Tym razem jednak chodzi o Szweda, z dwoma „s” w nazwisku, który na co dzień kręci reklamy, dłuższe metraże czyni od święta, ale jak już się nie zabiera to z doskonałym efektem. „Gołąb…” będący jego opus magnum dostał rok temu Złotego Lwa na MFF w Wenecji.

Czytaj dalej

Dobry, choć bliski teatrowi telewizji film: Dyplomacja

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Film jest srogim zaskoczeniem dla tych, którzy spodziewają się krwi, jatki i wojennej zawieruchy. W końcu podstawą jest dramat rozpisany właściwie jako dialog dwóch bohaterów, a jak mówi sam jeden z bohaterów „Jestem dyplomatą, a nie żołnierzem”. Fakt, są sceny walki, ale wojna jest raczej w tle, gdzieś na zewnątrz pokoju, w jakim toczy się akcja. Choć adaptacja sztuki Cyrila Gely koncentruje się właśnie na bardzo długiej rozmowie, jaką miał odbyć ówczesny poseł szwedzki (dzisiaj powiedzielibyśmy ambasador) z generał-gubernatorem Paryża w sierpniu 1944 r., gdy do stolicy Francji zbliżali się już alianci, wszyscy i tak znamy finał, a miejscami mamy poczucie, że oglądamy teatr telewizji, to jest to dobre kino, z cholernie interesującą historią w tle.

Czytaj dalej

Mr. Turner: DOBRY film w chmurach, falach i promieniach słonecznych

Za: domagalasiekultury.blog.pl

Za: domagalasiekultury.blog.pl

„Ten film o Turnerze, co o nim wszyscy mówią, ale u nas jeszcze nie grali” obejrzałam w bardzo odpowiednim miejscu: w chmurach, w blasku wschodzącego słońca; unosząc się wyżej i wyżej. Jest to jedno z nielicznych widzianych w  samolocie dzieł, które mi się podobały, i to mimo zatkanych uszu. Ale też nie ogląda się tego tak, jak zwykle ogląda się film. Pana Turnera ogląda się, jak serię obrazów.

Czytaj dalej

DOBRY film: Dark Places

Za: lovelace-media.imgix.net

Za: lovelace-media.imgix.net

Na planie tego francuskiego thrillera spotykają się, po raz kolejny po „Mad Max: Na drodze gniewu” Charlize Theron i Nicholas Hoult. Tym razem nie gonią za króliczkiem po bezdrożach postapokaliptycznej petroanarchii, ale wspólnie zabierają się za rozwiązywanie zagadki tajemniczego morderstwa sprzed lat. Choć nie jest to wyjątkowo porywający spektakl, a finał nie należy do najmocniejszych, jest to kino przyzwoite, z interesującą fabułą, ciekawymi bohaterami i mocnym ładunkiem emocjonalnym. Czytelnicy mający za sobą lekturę „Mrocznego zakątku” Gillian Flynn mogą poczuć się trochę zawiedzeni, ale dla reszty jest to dobra opcja na piątkowy wieczór.

Czytaj dalej

Dobry festiwal (FAFF) ze złym filmem otwarcia („Piękna i Bestia”)

Za: 41.media.tumblr.com

Za: 41.media.tumblr.com

Dystyngowana Chinka (choć Malezyjka!), ze sceny pod ekranem kinowym, komplementowała: „Serdecznie dziękujemy ambasadzie Francji, za zorganizowanie festiwalu, który przybliża nam inną kulturę, poprzez liczne wydarzenia i filmy, jakie będziemy mieli okazję zobaczyć w trakcie rozpoczynającego się Festiwalu Sztuki i Kina Francuskiego (French Arts and Film Festival, FAFF)”. Pani była szefową największej sieci multipleksów w Malezji, GSC, i cóż: nie dziwota, że to na barkach ambasad (w tym przypadku Francji) leży przybliżanie ludziom kultury kinowej innych krajów. Szkoda, że Francuzi zaczęli od „Pięknej i Bestii”, czyli „Czarownicę” w języku Moliera.

Czytaj dalej