DOBRY, ale po co? „Ghost in the Shell”

Za: cdn-static.denofgeek.com

Za: cdn-static.denofgeek.com

Polskie „Duch w pancerzu”, jak przetłumaczono superancką anime z 1995 r. inspirowaną komiksem, trochę tracił na metaforyce, więc dobrze, że przy filmie zostawiono oryginał. Kiedy jednak okazało się, że Hollywood bierze na warsztat DOBRĄ anime, a w głównych rolach obsadza białych — zarzut o whitewashing utrzymuje się nawet, gdy weźmiemy pod uwagę, że fabułę pcha tercet amerykańsko-francusko-duński — pozostało pytanie, czy może to być coś DOBREGO. Może. Ale pod warunkiem, że naprawdę nie ma się innych opcji na wieczór.

Czytaj dalej

DOBRY film o tańcu: Mr. Gaga

Za: zwierciadlo.pl

Za: zwierciadlo.pl

Dla niewtajemniczonych: nie, „Mr. Gaga” to nie żadna wariacja o jednej z największych i najbardziej zakręconych gwiazd amerykańskiej estrady ani — jak myślała Ryba — biopic Mercury’ego. W prawie każdej recenzji tego filmu pojawi się za to odniesienie do „Piny”, bo „Mr. Gaga” traktowany jest jako najlepszy dokument o tańcu od czasu trzygodzinnej opowieści Wima Wendersa. Tym razem bohaterem jest izraelski tancerz i choreograf, wizjonier sztuk performatywnych, Ohad Naharin. I od razu uprzedzamy tych, którzy nie przepadają za domeną Terpsychory — będzie DOBRZE: ciekawie, wzruszająco, a przede wszystkim ładnie. Czytaj dalej

DOBRE makabreski: Fest Makabra

express2

Hordy koreańskich zombie ganiających po pociągach, psychopatyczni rzeźnicy robiący w szwedzkich lasach amerykańskie burgery z prawdziwego amerykańskiego mięsa (ludzkiego oczywiście) oraz krwiożerce donuty. Organizatorzy przeglądu Fest Makabra, który zorganizowany będzie w wybranych kinach całego kraju na przełomie lutego i marca, przygotowali naprawdę różnorodną ofertę dla koneserów strasznych filmów. 

Czytaj dalej

DOBRY, acz trudny film: Jackie

img-cinemablend-com

Współautor zwołał gromadę na seans, którego — jak się okazało — nie było. Z braku wybranego laku, stanęliśmy przed wyborem jednej z dwóch amerykańskich biografii: albo o najsłynniejszej pierwszej damie USA (przynajmniej do czasu Michelle Obama), albo o twórcy McImperium. Dokonaliśmy — z jakiegoś powodu wszyscy obwiniają Współautorkę — wyboru złego, odkładając na przyszłość historię o początkach McDonald’a. Sam film o Jackie Kennedy zły nie jest, ale na pewno nie nadaje się on na rozluźniający piątek wieczór z przyjaciółmi. A tym bardziej dla zmęczonych tygodniem ludzi pracy! Słoń znowu zasnął (nie był sam!) choć, co zaskakujące, tym razem podobało mu się bardziej, niż nieśpiącej Rybie.

Czytaj dalej

DOBRY film na czarny protest: Mustang

www-moviemail-com

Choć rewelacyjny debiut tureckiej reżyserki Deniz Gamze Ergüven nie traktuje o aborcji, to w swojej prostocie jest mocnym feministycznym manifestem. Prosta opowiastka o pięciu siostrach staje się filmową przypowieścią o solidarności kobiet i niezależności od widzimisię społeczeństwa. I choć „Mustang” ma czytelne przesłanie, to nie jest ideologiczną propagandówką, ale subtelnym i przepięknym przykładem kina autorskiego. Idealnego na manifestacyjny początek tygodnia.

Czytaj dalej

Słodkośc Zła, Słodkość Dobra: „Cały ten cukier”

kinoelektronik.plPo primaaprilisowych żartach Współautorki, dzisiaj będzie wyjątkowo słodko i DOBRZE, choć nie tylko z filmowych powodów. Ale po kolei. Najpierw najważniejsze, czyli świetny, gorzko-słodki dokument, który na ekrany polskich kin wszedł niedawno, a Współautor — ku swojej radości – miał okazję zobaczyć w kraju, powszechnie uznawanym, za najbardziej otyły w całej Azji. Ciekawostka oczywiście ta nie pozostaje bez znaczenia w kontekście filmu o przemyśle cukrowym. Słowem: DOBRY film, o ZŁEJ słodyczy, czyli „Cały ten cukier”.

Czytaj dalej

Dobry (dla fanów?): Deadpool

Za: cdn-arstechnica-net

Za: cdn-arstechnica-net

Deadpool zjawił się niespodziewanie. Zaatakował w kinie, obok jakiego przechodzę niemal codziennie wracając z pracy oraz steraną koszulką znajomego, który na facebooku cieszył się, że wreszcie znajomi wiedzą, kim jest przypominający Spidermana superbohater w masce. Nie był to film nurtujący moją filmową ciekawość, z takich produkcji czekałem na superbohaterskie antybromanse: katastrofalnie zapowiadającego się „Batman vs. Supermen”oraz „Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów”. Tymczasem najpierw przyszło mi zderzyć się z moją komiksową ignorancją, która z całą mocą uwiera po seansie „Deadpoola”…

Czytaj dalej

Dobry film: Zjawa

assets.rollingstone.comPamiętacie bon-mot kolegi, który przytoczyłem przy recenzji „Nienawistnej Ósemki”? Niewtajemniczonym przypomnę zatem, że znajomy marudził właśnie na okoliczność „Zjawy”, gdzie zamiast wartkiej akcji, więcej jest gramolenia się różnymi środkami transportu przez lasy północy i ujęć tychże lasów północy. Prawda, prawda, Iñárritu celuje w inną estetykę niż Tarantino, jednak ze swoim zimowym obrazem z czasów kolonizacji nowego lądu, któremu jednak daleko do westernu, pewnie zmierza po Oscara. Jest w tym filmie jednak malutki mankament, bardziej natury społecznej, niż filmowej, który moim zdaniem mąci całe pięknie zrealizowane widowisko…

Czytaj dalej

ZŁY film: Moje córki krowy

static.prsa.plReklamowany jako komedia debiut Kingi Dębskiej, ku naszemu zaskoczeniu jest ponurym dramatem o umieraniu w czasach demokracji nieliberalnej. Humor lepszego i gorszego sortu skrzy się, jednak niestety nie balansuje on depresyjnego klimatu związanego z powolnym odchodzeniem z tego świata rodziców bohaterów. Śmieszniejsze to niż „33 sceny z życia”, ale wychodzimy z kina w stanie egzystencjonalnego rozstrzęsienia, z poczuciem, że dramat umierania przesłonił całą resztę. Jednak jest to film, który będzie mi spędzać sen z powiek, bo ma wiele dobrych elementów, przez co stał się kolejnym utrapieniem tych, którzy filmy dzielą albo na dobre, albo na złe…

Czytaj dalej

Dobry film: W samym sercu morza

"Ale urwał!" cdn1-www-comingsooon.net

„Ale urwał!” cdn1-www-comingsooon.net

Kiedyś kolega miał zrobić referat o wielorybach, niefortunnie wrzucił w wyszukiwarkę hasło „walenie”, co otworzyło przed nim nieznane mu dotąd zasoby internetowej skarbnicy wiedzy. Przypomniało mi się to, jak głupi uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy przygotowując się do tego wpisu odkryłem, że kaszalot to po angielsku „sperm whale”. Żarty jednak na bok, bo marynarzom amerykańskiego statku Essex, zatopionego na środku Pacyfiku w 1820 r. nie było do śmiechu. Choć na pociechę zostaje im to, że ich przygody były inspiracją do napisania „Moby Dicka”.

Czytaj dalej