ZŁA cenzura: Gościnnie dla 16mm

Za: www.loyarburok.com

Za: www.loyarburok.com

W Malezji, podobnie jak w Hongkongu czy Australii, cenzura jest instytucją rządową (state-based), a nie zorganizowaną w ramach branżowych instytucji, jak w USA czy Wielkiej Brytanii (industry-based). Jednak w przeciwieństwie do tych krajów, Malezja nie może pochwalić się produkcjami, które zyskały międzynarodowy rozgłos i uznanie krytyków. Wynika to z dużej pieczołowitości instytucji cenzury filmowej, jaka wpisuje się w cały system ograniczenia wolności słowa w Malezji. To dzięki niemu kraj wylądował w 2014 roku na zaszczytnym sto czterdziestym siódmym miejscu w rankingu wolności prasy (World Press Index)… c.d.

Dając upust swoim zainteresowaniom politologicznym i filmowym na raz, napisałem gościnnie dla znanego i lubianego żurnalu studentów-filmoznawców “16 milimetrów” to i owo o tym, dlaczego w Malezji nie mieliśmy do czynienia z “nową falą”. O DOBRYCH festiwalach filmowych w duchu “Do It Yourself”, zmuszonym do emigracji Tsai Ming-liangu i tym, dlaczego kinomanom jednak dane było w kinach zobaczyć “Zack i Miri kręcą porno” możecie przeczytać tutaj.

P.S. “16 milimetrów” jest poważnym żurnalem, dlatego wycięto moje humorystyczne zakończenie, w którym wspominałem wizytę w Urzędzie Cenzorskim, gdzie po daremnej próbie wyjaśnienia, że “damska nagość jest dziełem Boga”, w drodze do windy minąłem m. in. plakat z filmu “Noe. Wybrany przez Boga”. Niedopuszczonego do dystrybucji.