DOBRE, inne Gwiezdne Wojny: Łotr 1

rogue-one-a-star-wars-story-felicity-jones-diego-luna.jpg

Robot-pudełko kontratakuje!

Gdy okazało się, że żartobliwe przewidywania Współautorki stały się faktem i disneyowski spin-off ze świata Gwiezdnych Wojen naprawdę  w Polsce nazywa się “Łotr 1” rozległy się śmichy, chichy i obawy (Ryba w sumie go lubi…). Zeszłoroczne “Przebudzenie Mocy” było o wiele bardziej wyczekiwanym tytułem, ze świetnym aktorstwem i postaciami, ale coś szwankowało na poziomie scenariusza, który był miksem IV i V epizodu (Współautorowi to przeszkadza… Współautorce nie :P). “Łotr” jest filmem dobrym, ładnie nawiązującym do całej sagi, z cudownymi krajobrazami i fantastycznym zakończeniem. Czy jest to jednak film DOBRY dla wszystkich tych, którzy nie reagowali ekstatycznie na fakt, że pilotami X-wingów, jest ta sama ekipa co prowadziła je w IV epizodzie, a rolę komandora Imperium Moffa Tarkina grał facet, który nie żyje od 22 lat?  Recenzja wspólna. Z małą kością niezgody.

[Drobniuśkie spoilery do Epizodów IV-VIII, co do Łotra nie wychodzimy poza to, co widać w zwiastunie]

Czytaj dalej

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć: rzeczywiście “przynajmniej niezły” film

fb-1200x675

Gdy na początku tego roku przewidywałam “dobroć” czekających nas w nim nowości, obstawiłam niepewnie, że będzie “DOBRY?”. Z jednej strony miałam wątpliwości, czy kolejne odcinanie kuponów od Harry’ego Pottera może być dobre, z drugiej sam pomysł i obecność Edka Czerwonej-Grzywy napełniło mnie nadzieją, że nawet jeśli nie będzie to bardzo DOBRE, to “może przynajmniej [będzie to] nieZŁE”. I tu rzeczywiście się nie pomyliłam: mam dużo zastrzeżeń, ale na samym seansie bawiłam się dobrze (tym lepiej, że po średnich recenzjach nastawiałam się na coś gorszego).

Wybrałam się na to z bratem, którego po drodze zadręczałam nostalgicznymi wynurzeniami, że właśnie w tym kinie (tj. w kinie Kijów) byłam  z mamą na pierwszym “Harrym Potterze”, kiedy on (mój brat, nie Harry Potter) dopiero uczył się korzystać z nocnika. Równocześnie po raz kolejny załamałam się, że jest ode mnie już wyższy, nawet jak mam obcasy. W ogóle kino Kijów kojarzy się nam obojgu z wyjściami szkolnymi — zanim w Krakowie multipleksy wległy do centrum, to właśnie tam chodziło się ze szkołą. Tam byłam z klasą na “Powrocie Króla”, na wszystkich “Papieżach, którzy zostali Karolami”, na “Starej Baśni” (oj, to było ZŁE), na (jak to mówiła moja wychowawczyni z gimnazjum) “Dwunastce oceana”. Z miłymi wspomnieniami dawnych seansów, zasiedliśmy w prawie pustej, wielkiej sali i próbowaliśmy nałożyć okulary 3D na nasze optyczne…

(bez spoilerów, na końcu bezspoilerowe pytania dla tych, co widzieli)

Czytaj dalej

Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016

2A8E891900000578-0-image-m-9_1436974125435

Nowy Rok! Po co myśleć o dość DOBRYM roku poprzednim, skoro czekają nas nowe filmy (nawet, jeśli z 2015). Jak co roku oceniamy co nas czeka w przyszłym roku po zwiastunach (lub nawet samych tytułach!). 

Styczeń:

Joy (8.01)

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=SN4MLMHET7w&w=560&h=315]

reż. i scen. David O Russel

wyk. Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert de Niro

O czym? [opis z Filmwebu]: Joy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką.

Werdykt: DOBRY

Dlaczego: Widzieliśmy już dwa filmy tego reżysera z praktycznie tą samą obsadą, Poradnik poztywnego myślenia, który był w sumie DOBRY oraz American Hustle, który Współautorowi się bardzo podobał, a mnie trochę znudził. Biedny de Niro zasługuje ostatnio na zagranie w DOBRYM filmie, tak samo jak nieszczęsny Cooper. Podejrzewam, że będzie to ciut pretensjonalny, lecz w sumie DOBRY film, idealny na zimowe wygrzewanie się w kinie.

Luty:

Brooklyn (19.02)

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=15syDwC000k&w=560&h=315]

reż. John Crowley, scen. Nick Hornby (powieść: Colm Tóibín)

wyk. Saoirse Ronan, Domhnall Gleeson, Emory Cohen

O czym? Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Eilis Lacey, młoda Irlandka, musi wybrać pomiędzy życiem w rodzinnej wiosce a życiem “na Brooklynie”. Ale tak naprawdę, to nie ma żadnego wyboru.

Werdykt: ZŁA adaptacja DOBREJ książki.

Dlaczego: Książka jest DOBRA, acz przygnębiająca, jak cholera. Jest to powieść o tęsknocie, smutku i braku kontroli nad własnym losem: Eilis tak naprawdę nie ma wyboru, o wszystkim w jej życiu decydują inni. Jak w końcu musi podjąć jakąś decyzje, to stoi przed dwoma równie trudnymi i tragicznymi w skutkach konsekwencjami decyzji, które podjęli inni. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można dobrze zekranizować powieść, której siła i “dobroć” polega na życiu wewnętrznym bohaterki. Film wygląda, jak ckliwy melodramat nostalgizujący lata pięćdziesiąte, idealizujący “trójkąt” miłosny, “wybór” między dwoma burakami, który w książce stanowi wątek bardzo poboczny.

Czytaj dalej