“Tully” vs. Polański: Dobry i Zły

Choć “Tully” i “Prawdziwa Historia” to dwie różne konwencje, filmy proszą się o wspólną reckę. Motorem historii obu jest frapująca relacja między dwoma kobietami. Starsza jest na życiowym zakręcie, po czym zjawia się ta druga i nadaje wszystkiemu młodzieńczej energii i entuzjazmu. Rodzinna codzienność ciekawsza niż psychodrama z Evą Green?

Czytaj dalej

Dwa DOBRE filmy z miasta grzechu

Za: img1.wikia.nocookie.net

Za: img1.wikia.nocookie.net

Sin City: A Dame to Kill For

USA, 2014

reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, scen. Frank Miller

wyk. Mickey Rourke, Eva Green, Bruce Willis, Jessica Alba, Lady Gaga, Joseph Gordon-Levitt,

Sin City Franka Millera uznawane jest przez fanów komiksu za dzieło absolutnie kultowe, wykorzystujące pełnię możliwości, jakie dają powieści graficzne. Opowiastki z miasta grzechu, skąpane w charakterystycznym oceanie czarnego tuszu to klasyka gatunku, świadomie naziwązująca do kina noir. Nie jest łatwo przenieść coś tak doskonałego na ekran kinowy, ale nie da się ukryć — twórcom udało się znaleźć bliżej niz dalej ideału. Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że odpowiada wam estetyka filmowa Rodrigueza, który w “Sin City: Damulka warta grzechu”, w ślad za swoim kolegą i częstym współpracownikiem, kinowym erudytą Quentinem Tarantino obficie, choć — w przeciwieństiwe do reżysera “Pulp Ficiton” — bez większej głębi intelektualnej, czerpie z historii kina. Kółko się zamyka: film oparty na komiksie, opartym na filmie. Kwintesencja postmodernizmu. Otrzymujemy porządną dawkę kinowych emocji, wizualną jazdę bez trzymanki, ucztę dla ucha i oka. (W końcu Eva Green…)

Czytaj dalej

Pozapudełkowy ZŁY, że aż DOBRY film: Pielęgniarka

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

“Nurse 3D”

USA, 2014

reż. i scen. Doug Aarniokoski

wyk. Paz de la Huerta, Katrina Bowden, Corbin Bleu

Gnuśność, gnuśność, gnuśność! Ogarnęła mnie, przygniotła i zdemobilizowała. Ciągle to samo, pogoń za króliczkiem DOBREGO kina, nieustanne wyczekiwanie na sprostanie swoim i czytelników oczekiwaniom, delibaracje nad oscarowymi zwycięzcami, pławienie się w subtelnościach, mających na celu jak najrzetelniejszą ocenę. Współautorka w takich sytuacjach pisze recenzje wyssanych z palca filmów, ja zaś, zmęczony tym wszystkim postanowiłem rzucić się na głęboką wodę, zdecydować na coś, co byłoby tak jednoznaczne w ocenie, że nie przynoszące żadnych trudności w pisaniu/oglądaniu (oglądaniu, tak, to małopolski regionalizm, trochę szacunku dla różnorodności językowej!). A jednocześnie odświeżające, motywujące do dalszej, niemającej końca podróży po fascynującymi świecie kina. I udało się. “Pielęgniarka 3D” była strzałem w dziesiątkę, setką wódki po bardzo złym dniu w szkole/pracy, orzeźwiającą kąpielą w chłodnej źródlanej wodzie po całodniowej wspinaczce po górach. Jeśli myśleliście, że kino XXI w. pogrążyło się w nudzie, zapraszam na zły porno-horror klasy B, czyli bliskie spotkanie z kinem sexploitation!

Czytaj dalej

Do DOBREJ Evy: 300: Początek Imperium

Źródło: www.nerdlocker.com

Źródło: www.nerdlocker.com

300: Rise of an Empire

USA 2014

reż. Noam Murro,

scen. Zack Snyder, Kurt Johnstad

wyk. Eva Green, Sullivan Stapleton

Droga Evo,

już myślałem, że mnie szlag trafi. Przygotowałem się najlepiej jak potrafiłem do nowego filmu z Twoim udziałem: zakupiłem sushi, kurczaka a la Malaysia no i chipsy. Wszystko bez problemu przemyciłem przez bramki na wejściu do kina, razem z kawą ze S. dla koleżanki P. Wziąłem nawet odpowiednio gruby sweterek, bo jak wiesz, rano, wieczór, we dnie, w nocy jest tutaj 30 stopni, ale jak już włączają klimatyzację w pomieszczeniach to można zamarznąć. Dlatego jak się jedzie autobusem, bądź idzie do właśnie kina należy się odpowiednio grubo odziać, by nie umrzeć z hipotermii. Pierwszy atak złości przyszedł, gdy próbowałem otworzyć chipsy. Nie wiedzieć czemu, do zamknięcia paczki jakichkolwiek chrupsów używają tutaj super kleju, wiec zawsze jest walka. No, ale harcerzem byłem to sobie poradziłem (zębami). Złość mnie ogarnęła, gdy się okazało, już po seansie, że te purytańskie sukinsyny wycięły najlepszą scenę filmu…

Czytaj dalej

Oceniamy filmy po zwiastunie (i nie tylko) część 2, czyli noworoczne prognozy Współautora

Haha, sam nie wierzę, że to robimy, ale dzieje się: nie dość, że nie robimy żadnych podsumowań końcoworocznych (zawsze najbardziej mi się podobał sylwestrowy flesz na teleexpressie i nic tego nie pobije), to jeszcze typujemy filmy po zwiastunach, a i czasem zaryzykujemy, że już po trailerze widać, że będzie źle. No, ale jak napisała Ryba poprzednio, trza nam patrzeć w przyszłość. Ja się cieszę niezmiernie na parę tytułów: od nowego Nolana, przez powrót zjawiskowo pięknej Jennifer Connelly (“Requiem dla snu”) po intrygujący “LEGO: Przygoda” i kolejną część “Igrzysk Śmierci (z nudów)”, która nabije nam punktów hejtingu na forach fanów “Hunger Games” i wywoła kolejne awantury z nieletnimi w komentarzach. Co z tego będzie — zobaczymy. Oczywiście, nie chcemy z góry skreślać żadnych filmów, jednak jak wierzę w pierwsze wrażenie w interakcjach międzyludzkich, tak sądzę, że w większości zwiastunów można się doszukać tego czegoś, co nam powie, czy warto iść do kina. W miarę możliwośći postaramy się zobaczyć wszystkie te filmy o których piszemy, z chęcią przyznamy się do błędu i za 365 dni zobaczymy, w których punktach mieliśmy rację, co bezpodstawnie skrytykowaliśmy, a gdzie pospieszyliśmy się z zachwytem. Oczywiście wszystko to robimy z przymrużeniem oka, więc proszę nas nie trzymać za słowo. No bo przecież frustracja rodzi się z nadmiernych oczekiwań. I może dlatego lepiej w tych prognozach być bardziej wybrednym niż zazwyczaj — w końcu lepszy pozytywny zawód, od gorzkiego rozczarowania. Ale do rzeczy.

Czytaj dalej

Dobry Film: Polowanie

Kiedy łowca staje się ofiarą... Mad Mads szaleje.

Kiedy łowca staje się ofiarą… Mad Mads szaleje.

Jagten

Dania, 2012

Thomas Vinterberg

wyk. Mads Mikkelsen, Thomas Bo Larsen

Kiedyś gdzieś (“Rolling Stone”) przeczytałem wywiad z twórcami South Parka. Pytanie dotyczyło tego, jaka tak naprawdę idea stoi za satyrą, która mieli w drobny mak wszystko – od Jana Pawła II do rudych. Odpowiedź była bardzo prosta i była mniej więcej taka: “Cóż, chcieliśmy pokazać, że wszystkie dzieciaki to tak naprawdę nieziemskie skurwysyny”.

Właśnie ten wywiad przypomniał mi się jak coraz bardziej się wciągałem w najnowszy film Vinterberga, na który polowałem (hehe) już od miesiąca. Otóż Klara zakochuje się w Lucasie (Mads Mikkelsen). Ten nie za bardzo ma ochotę odwdzięczyć uczucie uroczej blondynczki, z resztą nie ma co mu się dziwić – Lucas akurat romansuje z jedną z koleżanek z pracy, która okazuje się być Polką, ale o tym polski widz dowie się dopiero jak nasza rodaczka się zirytuje (tak, lepiej oglądać film bez lektora). Klara czuje się odrzucona, więc ze złości postanawia rzucić na poczciwego Lucasa dość poważne oskarżenie, jakoby miałaby między nimi istnieć jakaś forma erotycznej relacji. Cóż, nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Klara ma… 7 lat.

No i zaczyna się cała historia. Lucas ma nieposzlakowaną opinię, Klara jest córą jego najlepszego przyjaciela (Thomas Bo Larsen), są procedury, śledztwo i przesłuchania, więc nie ma opcji, na pewno się wszystko wyjaśni, jednak coś w pewnym momencie wymyka się spod kontroli. Może w wyniku niedomówień, może z braku odwagi mieszkańców miasteczka, w każdym razie zaczyna się polowanie. I to takie najbardziej przerażające. Nie to z kategorii “zabili go i uciekł”, gdzie trzeba trochę pobiegać, powybuchać i pozabijać, by oczyścić się z zarzutów i udowodnić spisek FBI i Al-Kaidy. Nie, wrogiem nie są jednoski, ale społeczeństwo. I – co przeraża – nie mamy tutaj siedzących w swoich małych wyizolowanych domowych światkach zimnych Skandynawów, ale zintegrowaną małą społeczność, która – jak się wydaje – doskonale się zna i nie ma miejsca na takie barbarzyństwa.

Pamięć i wyobraźnia społeczna jest irracjonalna, odporna na argumenty – każdy wie swoje, ale egzekutorem nie jest jeden, realnie istniejący kat, ale bezosobowy, gęstniejący nastrój społeczny. Nikt nie jest winny, ale tu kamyk w okno, tam głowa konika do łóżka… A Lucas dramatycznie walczy o prawdę.

Skąd to znamy, pewnie, motyw stary jak świat – studium społecznej psychozy. Wystarczy wspomnieć doskonałe “Dogville” von Triera, gdzie jeszcze nienabotoksowana Nicole Kidman wpada w piekło małej wioseczki, której właściwie… nie ma (kto widział, wie, że piję do jakże bogatej scenografii filmu). Z resztą panowie von Trier i Vindenberg się znają, razem podpisywali w 1995 r. słynny manifest mający na celu uzdrowić światową kinematografię, czyli DOGMĘ 95. A skoro już jesteśmy przy plotkach, to dodajmy jeszcze, że reżyser jest kumplem Larsa Ulricha z Metallici, nakręcił im nawet klip do piosenki, słabej jak barszcz, no ale ja Metę to skończyłem ogarniać na Master of Puppets.

Jednak pomimo dość wyświechtanej tematyki, mam wrażenie, że film dużo wnosi do rzeczy. Mamy i męską przyjaźń, i – no jakby na to nie patrzeć – miłość, i trochę skandynawskiego oszołomstwa. Nie, dobra, z tym ostatnim to żarcik, ale dobrze wiedzieć, że nawet w tak idealnym społeczeństwe, z cywilizacyjnym superego, jaki Polska osiągnie w okolicach 2567 r., nie wszystko jest idealne. (Zainteresowanym polecam “Higienistów” M. Zaremby-Bielawskiego!)

Mads Mikkelsen… w końcu gra normalnego faceta. I ma okulary! Po księdzu-psychopacie (“Jabłka Adama”), szalonym wikinku-psychopacie, który dopływa do Ameryki przed Asteriksem (“Valhalla Rising”), psychiatrze-psychopacie (“Hannibal”, ale serial, nie film!) mordercy najfajniejszej laski Bonda (PO Ursuli Anders) czyli Vesper Lynd (Le Chiffre w “Casino Royal”, Eva Green – kocham!) byłem naprawdę ciekaw jak Mad Mads odnajdzie się w jakiejś z życia wziętej roli. I naprawdę daje radę.

Zakończenie – chyba… rozczarowuje. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Po namyśle stwierdzam, że jednak jest bardzo dobre. Wymowne. Metaforyczne. I chyba tak trzeba je odczytywać. Są krzywdy, które nawet pomimo przebaczenia bolą jeszcze bardzo długo… A może oznacza to jedynie, że nie było mowy o prawdziwym przebaczeniu? A może… to jest ten moment, który czyni ten film naprawdę DOBRYM? I nie trzeba już dodawać, że “fabuła jest jaka jest, ale idźcie zobaczyć Madsa w okularach i świetne widoczki duńskiej jesieni i zimy”.

Słoń

P.S. A dla tych, którzy szukają DOBREGO filmu poruszającego problem pedofilii polecam austriackiego “Michaela”. Wcina.