DOBRE polskie si-fi: Człowiek z magicznym pudełkiem

ocdn.eu

Dobre si-fi znad Wisły? Wole żarty! Nie roszcząc sobie prawa do znajomości tej niszy rodzimej kinematografi, śmiem rzecz, że po ewenemencie „Seksmisji” (w końcu jeszcze doskonała komedia!) nie byliśmy zanadto rozpieszczani. Ok, dodajmy jeszcze „Hydrozagadkę” i przygody Pana Kleksa… Ale coś ostatnio? Cóż — Bodo Kox pokazuje, że dobre kino nie hajsem stoi, a przede wszystkim pomysłem i klimatem. Choć fajerwerków nie ma, to moja pierwsza duża nadzieja na październik spełniona

 

Czytaj dalej

Dwa filmy, które jak będą złe, to będę zły

Dzisiaj króciótko o dwóch filmach, na które bardzo czekam i bardzo chcę, żeby były dobre. Jeśli nie spełnią moich oczekiwań, to bezlitosna fala żali i krytyki wyleje się w następnych postach.

Czytaj dalej

High-Rise: film ŁADNY, ale czy DOBRY?

bf3445dcd021fcab087c04cf78532057

Z dużym opóźnieniem zabrałam się za High-Rise, a gdy już udało mi się go zobaczyć, długo zajęło zebranie mi myśli. Nie lubię oglądać adaptacji przed przeczytaniem oryginału (wiecie, ile książek dzięki temu przeczytałam?), ale dopiero wczoraj udało mi się zabrać za powieść Ballarda. To ciekawe, że film, który chwilami mnie strasznie nużył (nawet się chyba zdrzemnęłam podczas seansu…) i tak zachęcił mnie do lektury, choć tak naprawdę pchnął mnie do tego artykuł o problemach w ekranizowaniu Ballarda tuż po ogłoszeniu, że mają to kręcić. Nakręcone dzieło jednak wywołało u mnie pewną irytację – pomimo ciekawych rozwiązań, czegoś tam brakuje…

( poniżej minimalne spoilery co do pierwszej linijki powieści)

Czytaj dalej

Dobry…yyy film: Mad Max: Na drodze gniewu

Za: theralphretort.com

Za: theralphretort.com

Po „Avengers: Czas Ultrona” to chyba najbardziej wyczekiwana produkcja roku. Tym razem nie faceci w pelerynkach z ogromnymi młotkami, ale nowoczesna reinterpretacja kultowego filmu gatunku ozploitation (Aussie+exploitation: niskobudżetowo, komiediowo, horrorowo, ze szczytem w latach 70.-80. no i z antypodów), gdzie Mel Gibson latał jeszcze z bujną czupryną. Rolę szalonego Mela przejął zawsze świetny Tom Hardy („Locke”, „Brudny Szmal”), a towarzyszą mu Anioły, na czele z zawsze piękną (nawet gdy jednoręką) Charlize Theron. Jest szybko, intensywnie, bez chwili na oddech, z goniącą hektycznie kamerą, fantastyczną produkcją, ale jakby czegoś brakowało do perfekcji. (98 proc. na „Rotten Tomatoes”, naprawdę, kurczę blade?!)

Czytaj dalej

Dobry film: Chappie

Za: movieexpress.org

Za: movieexpress.org

Nordkamp ma na koncie filmy, które pod pretekstem opowieści si-fi przemycają poważne tematy. Świetny– rzekomo, bom nie widział — „Dystrykt 9” traktował o inwazji obcych, a tak naprawdę o rasizmie. Słabe jak barszcz — zobaczone-niezrecenzowane — „Elizjum” opowiadało z kolei o skrajnych nierównościach ekonomicznych, które doprowadziły burżuazję do wyprowadzki na krążący po orbicie raj. Z poziomem bywało różnie, ale dobrych i ciekawych pomysłów reżyserowi nie można odmówić. „Chappie” również wpisuje się w tę konwencję. Błaha historyjka, będąca pretekstem do większej opowieści. Tym razem jest z grubej rury, o sztucznej inteligencji i odpowiedzialności za czyjeś życie. Film na swój sposób intrygujący, momentami świeży, popadający w cyberpunkową fantazję toczoną na przedmieściach paskudnego Johannesburga, któremu bliżej do dystopijnych megapolis z japońskich anime, niż jednej ze stolic kraju, w którym kiedyś znajdował się co czwarty telewizor na Czarnym Lądzie. Niemniej ma momenty, w którym trochę irytuje i zdaje się z deka niespójny. Ostatecznie jednak, zadowolony byłem że sobotę przyszło mi spędzić oglądając losy robota-niemowlaka.

Czytaj dalej

Zły film: Dawca Pamięci

The Giver

USA, 2014

reż. Phillip Noyce, scen. Micheal Mitnick, Robert B. Weide

wyk. Brenton Thwaites, Jeff Bridges, Maryl Streep

Kolejna adaptacja popularnej książki dla młodzieży i po raz kolejny czuję się co najmniej wysoko nieusatysfakcjonowany tym, jak przełożono historię z kart powieści na ekran kinowy. O ile jednak w „Igrzyskach Śmierci” i „Więźniu Labiryntu” jeszcze coś się działo, był jakiś dramat, cel, i mniej więcej — jako osoby, które z literatury dla młodzieży wyłączyły się w okolicach Harrego Pottera — łapaliśmy o co kaman, to w „Dawcy Pamięci” cholernie ciężo stwierdzić o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Pragmatyczny do szpiku kości dystopijny świat bez uczuć, od początku wydaje się trochę mało przekonujący, ale niech będzie. Jednak stopniowo narastający konflikt w samym centrum władzy, w który siłą rzeczy zostanie wciągnięty główny bohater, przybiera wysoko unoszący brwi widzów finał w postaci… zjechania sankami do bożonarodzeniowej chatki. Sorry za spoiler, ale wydaje mi się, że definicja zdradzania zakończenia zakłada, że takowe jest w jakiś sposób zaskakujące. No, faktycznie jest, ale chyba nie takim sensie, jakim go rozumie większość ludzkości.

Czytaj dalej