ZŁE filmy w chmurach: Szef [kuchni], Drugi Hotel Marigold i inne filmy, które znudziły mnie w podróży.

7756491560_3e383757f6_bWróciłam z wakacji od komputera, podczas których rozkoszowałam się rześkim powietrzem pod sekwojami i  (jak już złośliwie doniósł pełen zazdrości duszący się w kualalumpurskim i chińskim smogu Współautor) pod gigantycznymi krzakami ostrężyn. Miesiąc bez toshibowego ekranu był super! Raz tylko nabazgrałam jednego prywatnego i jednego “profesjonalnego” maila na pożyczonym na godzinkę laptopie, tak to raz na parę dni patrzyłam na maila na komórce i odpowiadałam zdawkowo. Poza tym nic, mimo usilnych błagań Współautora. Rozkoszowałam się drzewami i Pacyfikiem. Dobrze mi to zrobiło.

Nalatałam się też przy tym aż zanadto, dzięki czemu mogłam rozkoszować się wyborem filmów w samolotach różnych sieci wchodzących w skład Star Alliance w komfortowym fotelu najniższej klasy ekonomicznej (z ekranami mniejszymi od “lepszej” klasy ekonomicznej “plus”). W tych lotach, gdzie się dało, mogłam porównać, że Lufthansa ma większe ekrany i lepszy (moim zdaniem) wybór kinowych nowości oraz dużo Wesa Andersona, natomiast w United Airlines ekrany są mniejsze, ale jest lepszy wybór kinowej klasyki, a podczas długich lotów międzynarodowych serwują lody (podczas “krótkich” lotów, takich jak prawie sześć godzin z San Francisco do Waszyngtonu dostaje się tylko picie). W obu jednak można obejrzeć dużo DOBRYCH filmów, na przykład Grand Budapest Hotel, What Maisie Knew, Still Alice, Whiplash, Interstellar czy Birdman oraz trochę złych (Kingsman: Tajne Służby, Jupiter Ascending, Dzika droga czy Pitch Perfect 1 (który pewnie by się podobał Współautorowi, ale mi nie. Zwłaszcza początek jest bardzo ZŁY do samolotu). Udało mi się  obejrzeć wyczekiwanego wciąż w Polsce Pana Turnera (o nim wkrótce). Dziś jednak piszę o ZŁYch filmach, których nawet nie byłam w stanie skończyć. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że będąc zamknięta przez wiele godzin  w latających puszkach i po bieganiu przez hale lotnisk rybia irytacja wzrasta, a maleje rybia tolerancja na teksty kultury, jednak w wypadku niektórych to rzeczywiście filmy ZŁE.

Czytaj dalej

Noworoczne prognozy, czyli znowu oceniamy filmy po zwiastunach (wróży Współautorka)

źródło: youtube

źródło: youtube

Rok temu zamiast podsumowań starego roku postanowiliśmy powróżyć co do “dobroci” filmów mających wyjść w 2014 roku wyłącznie po zwiastunach i obsadzie (tu znajdziecie moje zeszłoroczne przewidywania, a wersję Współautora tu). Trochę się sprawdziło, trochę nie. Z moich prognoz nie wszystko udało mi się zobaczyć, niektóre mnie zachwyciły (Grand Budapest Hotel), niektóre były w sumie DOBRE lub nie całkiem ZŁE, ale mnie trochę zawiodły (Ona, czy przede wszystkim Sierpień w hrabstwie Osage), niektóre były tak ZŁE, że niedokończyłam oglądać i nie mogłam zmusić się do opisania tego prognostycznego fiaska (Monuments Men! ZŁE i NUDNE mimo świetnej obsady).

Rok 2015 zapowiada się ciekawie, choć nie wiem, czy DOBRZE. Poniżej znajdziecie listę filmów, na które albo czekam, albo na które już wiem, że boję się iść. Tym razem postanowiłam powybierać i pooceniać (o ile to możliwe) według kolejności premier. Ocenyw oparciu o zwiastun i intuicję.  Zobaczmy, co nas czeka.

Czytaj dalej