DOBRE odcinki DOBREGO Doctora, czyli znów Współautorka na Pulpozaurze

Z: pulpozaur.pl

Z: pulpozaur.pl

Dziewiąty sezon Doctora Who trwa, a nawet robi się coraz lepszy. Zanim poboimy się Zygonów w najnowszym odcinku, można poczytać, jak razem z “naszymi ludźmi z Pulpozaura” rozmawiamy o odcinkach z wikingami i siedemnastowiecznymi rabusiami.

Rybka

DOBRY początek nowego sezonu Doktora, czyli znów gościnnie wymądrzam się na Pulpozaurze

Z: Pulpozaur.pl

Z: Pulpozaur.pl

Już trzy tygodnie temu zaczął się dziewiąty sezon Doctora Who.  Po raz kolejny na Pulpozaurze włączam się w dyskusję, tym razem na temat trzech pierwszych odcinków tego serialu.

Rybka

DOBRY film: In a World… (Własnym głosem)

źródło: aauw.com

źródło: aauw.com

Niedługo rozpoczyna się kolejna edycja festiwalu kina niezależnego Sundance. Aby to uczcić, postanowiłam przypomnieć zdobywcę nagrody za najlepszy scenariusz w 2013 roku. “In a World”, to reżyserski i scenopisarski debiut Lake Bell, która (poza tym, że nazywa się jakby była postacią z Doctora Who, może kolejną reinkarnacją Melody Pond/River Song?) zagrała też w nim główną rolę. Jest to historia kobiety, która postanawia zaistnieć na zdominowanym przez mężczyzn (i jej ojca) rynku voice-overów do zwiastunów filmowych.  Czytaj dalej

Tygryski to coś, co Ryby lubią najbardziej, czyli gościnne występy na Pulpozaurze.

Sumatran-Tiger-HeroJakiś czas temu tak się złożyło, że w stosunkowo krótkim odstępie czasu obejrzałam kilka odcinków różnych seriali w których ważną rolę grał tygrys. Żywy. Duży. Groźny. Nie brykał, nie słychać też było narracji Krystyny Czubówny. Skłoniło mnie to do rozmyślań o tym, co robi tygrys na ekranie, przede wszystkim w dziełach, które nie dzieją się w dżungli. To, że ktoś postanowił umieścić w swoim serialu czy filmie tygrysa mnie nie dziwi. Tygrysy są wspaniałe! Piękne, majestatyczne, groźne. Posiadają ten sam ukochany przez popkulturę tajemniczy (często tajemniczo-złowrogi) urok kota domowego, tyle, że z większą dawką dzikości i znacząco większymi zębami i pazurami. No, i te pasy… (cd.)

Zapraszam na zaprzyjaźniony portal Pulpozaur.pl, gdzie możecie przeczytać mój gościnny artykuł o roli tygrysów w serialach pt. “Tropem tygrysa, czyli dlaczego duży kot pojawia się na małym ekranie”.

Rybka

Amatorzy adaptacji #2, czyli DOBRE przedstawienie, czyli “Wiele hałasu o nic” (2011)

źródło: tennantnews.blogspot

źródło: tennantnews.blogspot

W zeszłym tygodniu zaczęliśmy cykl pt. “Amatorzy adaptacji”, żeby jedno z nas miało wymówkę do obsesyjnego oglądania ekranizacji ulubionych książek. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego.Raz na jakiś czas omawiamy jedną klasyczną (tj. korzystającą w miarę dosłownie z tekstu oryginalnej sztuki) adaptację, a później zajmiemy się modernizacjami (czyli wersjami, w których nie tylko realia, ale i język są dostosowywane do współczesnych norm).  Na pierwszy ogień idzie szekspirowska komedia “Wiele hałasu o nic”. 

To jest druga część cyklu o MAANie (WHONie?), pierwszą znajdziecie tu

źródło: guardian.co.uk

źródło: guardian.co.uk

Much Ado About Nothing

Wielka Brytania 2011

sztuka: William Szekspir, reż. Josie Rourke

wyk. Catherine Tate, David Tennant

[Uwaga zbyt ważna, żeby być na marginesie: niniejszą wersję można wypożyczyć lub nabyć online na stronie Digital Theatre!]

Ta teatralna wersja (w reżyserii Josie Rourke, której “Koriolanem” zachwycałam się w marcu) jest chyba najzabawniejszą wersją tej sztuki, jaką widziałam. Duża w tym zasługa umiejscowienia akcji na Giblartarze w latach osiemdziesiątych, z naciskiem na to ostatnie — stroje, fryzury i muzyka tamtego okresu to coś, co zawsze dodaje śmieszności. Żołnierze Don Pedra to marynarze, wokoło porozstawiane są leżaki, a każdy ma przynajmniej jedną parę okularów słoneczych, nie mówiąc o puszkach, butelkach i papierosach.

Czytaj dalej