DOBRY film: Barry Seal – Król Przemytu

Za: businessinsider.com

Za: businessinsider.com

Choć sam film jest jak dla mnie mniej dynamiczny i fajerwerkowaty niż jego zwiastun, to trzeba przyznać, że opowieść o cwanym pilocie jest dobra. Nie tylko udało się zrobić dynamiczne kino, na podstawie autentycznych wydarzeń, ale i między wierszami odbrązowiono mit Ameryki. Poza tym, po raz kolejny okazuje się, że życie pisze najlepsze scenariusze, a kurdupelkowaty scjentolog w głównej roli nie tyle nie przeszkadza, ale przydaje wrażeń.

Czytaj dalej

Dobry rok, czyli DOBRY film ze ZŁYM przesłaniem

Provencal villa,Chateau La Canorgue,villa in Good Year movie (12)

Fot. roomsbloom.blogspot.com | Słońce, ogród, basen, hamak… tego chcę na Gwiazdkę (obędę się bez Russella Crowe)

A Good Year

USA/Wielka Brytania 2006

reż. Ridley Scott, scen. Mark Klein (na post. powieści Petera Mayle’a)

wyk. Russell Crowe, Marion Cotilard,Tom Hollander, Albert Finnay

Zima trwa, święta w sklepach, dzieci demolujące domy i znęcające się nad biednymi nieudacznikami na ekranach. W zimne dni człowiek (a przynajmniej pisząca te słowa ryba) potrzebuje trochę eskapizmu i ucieczki od krasnali przebranych na czerwono. Potrzeba słońca, wina, jedzenia, willi z basenem i przyczepiających się jazzowych kawałków. To wszystko znajdziecie w filmie Dobry rok.

Znam ten film dobrze, ponieważ jeden z domowników dość często go sobie puszcza. Jest to jeden z tych filmów, w których właściwie nic się nie dzieje, ale i tak ogląda się miło. Jest to zbiór pięknych ujęć, świetnie dobranej, choć chwilami lekko kiczowatej, muzyki, uroczych i śmiesznych scen, pięknej Prowansji. Jest przewidywalny, a wątek miłosny jest dość zbędny, ale to w ogóle nie przeszkadza. Dobry rok ma też okropne przesłanie, w sam raz na święta: możesz być wstręty, niewdzięczny wobec starszych, opryskliwy i niedobry, możesz ganiać za mamoną i niszczyć kariery rywali, i tak dostaniesz piękny dom z winnicą w Prowansji, gdzie znajdziesz szczęście, radość, znośną rodzinę, miłość i przyjaźń.  

Czytaj dalej

DOBRY film na ćwierćwiecze wolności: PSY

Za: 1-fwcdn-pl

Za: 1-fwcdn-pl

„Psy”

Polska, 1992

reż. i scen. Władysław Pasikowski

wyst. Bogusław Linda, Marek Kondrat

Tak jak obiecywałem jakiś czas temu, 4 czerwca 2014 r., 25 rocznica przeprowadzenia uzgodnionych w wyników rozmów przy Okrągłym Stole tzw. wyborów kontraktowych, jest doskonałą okazją by przypomnieć jeden z najciekawszych polskich filmów lat 90. Film absolutnie kultowy (zarówno w moim, politologicznym kręgu znajomych, jak i wśród fanów polskiej kinematografii), największy sukces kasowy tamtej dekady, a moim skromnym zdaniem — jedna z najlepszych polskich produkcji ostatniego ćwierćwiecza. Przypomnieć chcę „Psy” właśnie dzisiaj, gdyż obraz Pasikowskiego doskonale uchwytuje klimat tamtej epoki, jego szarość, brud i niepewność. Historia byłego ubeka, Franza Maurera, oglądana po latach nie traci uroku, a wręcz przeciwnie — zyskuje, stając się przypomnieniem, że w tamtym szalonym okresie, kiedy nikt nie wiedział co będzie jutro. „Psy” to cholernie dobrze pomyślana historia sensacyjna i dramat miłosny w jednym, z wyrazistymi jak bon-moty Wałęsy charakterami i upiornie realistycznym obrazem rozpadającej się komuny w tle.

Czytaj dalej

DOBRY, choć zrekonstruowany film (1/2): PSY

Dzieło Współautora. Źródło: http://film.org.pl

Dzieło Współautora. Źródło: http://film.org.pl

O „Psach” Władysława Pasikowskiego ostatnio zrobiło się znowu głośno. Tym razem za sprawą nowej, zrekonstruowanej wersji filmu, jaką można było zobaczyć na festiwalu OFF PLUS CAMERA. Niestety, nie za bardzo miałem okazję wziąć udział w tym epickim wydarzeniu, ale nie zmienia to faktu, że poczułem się trochę wywołany do tablicy.

Oczywiście, nie chodzi jedynie o wyrażony w powyższym memie delikatny sceptycyzm wobec poprawiania tego — jak mi się do tej pory wydawało — idealnego dzieła polskiej kinematografii, ale o poczucie nieuchronnej konieczności napisania recenzji „Psów” do sekcji „Formative Movies”. Bo to, że film jest DOBRY, nie ulega wątpliwości. Dla studenta politologii, „Psy” były też istotnym elementem edukacji wyższej, dość powiedzieć, że pozycją kultową w niektórych kręgach i to niezależnie od poglądów politycznych! Postanowiłem jednak, nie bez powodu, że recenzja pojawi się na naszym blogu dopiero 4 czerwca 2014 r. I to — dosyć wyjątkowo — właśnie z powodów politycznych.

Mam nadzieję, że zwłoka zostanie wybaczona, a w międzyczasie poświęcimy parę postów na to, co obecnie w salach kinowych piszczy.