ZŁY film, na którym DOBRZE się bawiłem: “Bez Litości”

Za: www.indyweek.com

Za: www.indyweek.com

The Equalizer

USA, 2014

reż. Antoine Fuqua, scen. Richard Wenk

wyk. Denzel Washington, Marton Csokas

Będący adaptacją serialu z lat 1985-1989, najnowszy thriller z Denzelem Washingtonem, choć odstrasza fatalnym polskim tłumaczeniem (angielski “Equalizer” jest znacznie bardziej intrygujący), to od pierwszych scen budzi w nas bardzo duże nadzieje. Starannie budowany klimat, nastrój tajemniczości spowijający głównego bohatera, wyjęte żywcem z obrazów Hoppera puste bary w środku nocy gdzieś w Ameryce, a potem świetnie zmontowana, acz zbyt brutalna jak na zwykłe sensacyjne nawalanki scena w rosyjskiej restauracji, każą nam sądzić, że nie będziemy mieć do czynienia jedynie z historią pewnej krwawej, prywatnej vendetty. Niestety, twórcy nie zdecydowali się na zaserwowanie nam głębszej, bardziej skomplikowanej historii, poprzestali w pół drodze. Nie miałbym z tym większego problemu, gdyby w zamian zaoferowano nam naprawdę wybuchowy finał. Albo dokładniej sprawę ujmując — nie miałbym z tym filmem problemu jako bloger. Bo w momencie gdy zdałem sobie sprawę, z czym tak naprawdę się to je, z lubością oddałem się kolejnym absurdom fabularnym, doskonałemu montażowi i świetnej muzyce. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno ci, którzy spodziewali się inteligentniejszej rozrywki, jak i ci, co po prostu chcieli oglądać porządną łupaninę, mogą się poczuć rozczarowani.

Czytaj dalej

Amatorzy adaptacji #1: Wiele hałasu o nic (1993), czyli DOBRY początek cyklu

źródło: faustineisgone.com

źródło: faustineisgone.com

Zaczynamy nowy cykl pt. “Amatorzy adaptacji”, żeby jedno z nas miało wymówkę do obsesyjnego oglądania ekranizacji ulubionych książek. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego. W ramach niego będziemy omawiać i porównywać kilka(naście?) adaptacji jednego dzieła literackiego.Raz na jakiś czas omawiamy jedną klasyczną (tj. korzystającą w miarę dosłownie z tekstu oryginalnej sztuki) adaptację, a później zajmiemy się modernizacjami (czyli wersjami, w których nie tylko realia, ale i język są dostosowywane do współczesnych norm).  Na pierwszy ogień idzie szekspirowska komedia “Wiele hałasu o nic”. 

borg

źródło: borg.com

Much Ado About Nothing

Wielka Brytania/USA 1993

reż. i scen. Kenneth Branagh (na podstawie sztuki Williama Szekspira)

wyk. Emma Thompson, Kenneth Branagh, Kate Beckinsale, Robert Sean Leonard (i cała stała Branaghowska zgraja )

Na początek co nieco o samej sztuce. Jest to chyba obok “Snu nocy letniej” moja ulubiona komedia Szekspira, w której występuje w jedna z moich ukochanych bohaterek literackich, czyli Beatrice (w którymś ze starszych polskich tłumaczeń Beatryx, czy też Beatrycze). Jest błyskotliwa, niezależna, cięta i cudownie złośliwa (zwłaszcza wobec niejakiego Benedicka — nie Benedicta). Moim zdaniem dostają jej się najlepsze kwestie, np. Ten co ma brodę nie jest już młodzieńcem, a ten bez brody jeszcze nie mężczyzną. Gdy już nie młodzian, to mąż już nie dla mnie; gdy nie mężczyzna jeszcze, to ja nie dla niego (wybaczcie podłe tłumaczenie, nie mam polskiego przekładu pod ręką).

Czytaj dalej