Och! Och! Zły “Królewicz Olch”!

Niektórzy odmieniali słowa “erudycja” i “wrażliwość” przez wszystkie przypadki. Jednak gdy jedni piszą o “fascynującym i tętniącym życiem dziele”, to inni nie wahają się nazwać go m.in. “najgorszym filmie zeszłorocznego festiwalu w Gdyni”. Po seansie pewnym jestem jednego — “Królewicz Olch” nie zostawia nikogo w spokoju. Choć bliżej mi do malkontentów.

Czytaj dalej