ZŁY film: Noe: Wybrany przez Boga

Źródło: blogs.discovermagazine.com

Źródło: blogs.discovermagazine.com

“Noah”

USA, 2014

reż. Darren Aronofsky

scen. Darren Aronofsky, Ari Handel

wyk. Russell Crowe, Jenniffer Connelly, Anthony Hopkins, Emma Watson,

W kinie był tłok. Nie byłem zdziwiony, bowiem jak dzień wcześniej szukałem miejsca, gdzie można zobaczyć najnowszy film Darrena Aronofskiego, trochę się naszukałem przybytku, mającego się znajdywać naprzeciwko Traders Hotel, w centrum Rangunu. Zajrzałem więc do wszystkich okolicznych kin, tylko po to, by się dowiedzieć, że wersja oryginalna jest wyświetlana jedynie w Nay PyI Taw. Od początku było uroczo — bilet za 2 dolary, sklepik oferujący jaja przepiórcze, obsługa odziana w cudne różowe uniformy, bilety pokryte mjanmarskimi szlaczkami i śpiewanie na baczność hymnu przed rozpoczęciem projekcji. Potem było trochę mniej sympatycznie, gdy okazało się, że ktoś, wbrew zaleceniom, nie tyle ma włączony telefon, co jeszcze przez niego rozmawia! Do tego miarowe chrupanie dochodzące z początku zewsząd… Ale na szczęście po jakimś czasie chipsy się skończyły i można było się oddać oglądaniu ponad dwugodzinnego, najnowszego dzieła reżysera “Requiem dla snu” czy “Czarnego Łabędzia”.

Czytaj dalej

Oceniamy filmy po zwiastunie (i nie tylko) część 2, czyli noworoczne prognozy Współautora

Haha, sam nie wierzę, że to robimy, ale dzieje się: nie dość, że nie robimy żadnych podsumowań końcoworocznych (zawsze najbardziej mi się podobał sylwestrowy flesz na teleexpressie i nic tego nie pobije), to jeszcze typujemy filmy po zwiastunach, a i czasem zaryzykujemy, że już po trailerze widać, że będzie źle. No, ale jak napisała Ryba poprzednio, trza nam patrzeć w przyszłość. Ja się cieszę niezmiernie na parę tytułów: od nowego Nolana, przez powrót zjawiskowo pięknej Jennifer Connelly (“Requiem dla snu”) po intrygujący “LEGO: Przygoda” i kolejną część “Igrzysk Śmierci (z nudów)”, która nabije nam punktów hejtingu na forach fanów “Hunger Games” i wywoła kolejne awantury z nieletnimi w komentarzach. Co z tego będzie — zobaczymy. Oczywiście, nie chcemy z góry skreślać żadnych filmów, jednak jak wierzę w pierwsze wrażenie w interakcjach międzyludzkich, tak sądzę, że w większości zwiastunów można się doszukać tego czegoś, co nam powie, czy warto iść do kina. W miarę możliwośći postaramy się zobaczyć wszystkie te filmy o których piszemy, z chęcią przyznamy się do błędu i za 365 dni zobaczymy, w których punktach mieliśmy rację, co bezpodstawnie skrytykowaliśmy, a gdzie pospieszyliśmy się z zachwytem. Oczywiście wszystko to robimy z przymrużeniem oka, więc proszę nas nie trzymać za słowo. No bo przecież frustracja rodzi się z nadmiernych oczekiwań. I może dlatego lepiej w tych prognozach być bardziej wybrednym niż zazwyczaj — w końcu lepszy pozytywny zawód, od gorzkiego rozczarowania. Ale do rzeczy.

Czytaj dalej