DOBRY film: Frank

Frank_telegraphcouk

źródło: telegraph.co.uk

„Frank”

Wielka Brytania, Irlandia, 2014

reż. Lenny Abrahamson

scen. Jon Ronson, Peter Straughn (na podstawie wspomnień i artykułu tego pierwszego)

wyk. Michael Fassbender, Domhnall Gleeson, Maggie Gyllenhaal

Trochę ponad tydzień temu dostałam wiadomość od Współautora: „Znajdź jakiś sensowny film, idziem do kina w przyszłym tyg.”. Zdziwiłam się. Jeśli przez ostatnie osiem miesięcy zerkaliście na naszego bloga to pewnie wiecie, iż spędza on ostatnio swój czas oglądająć ocenzurowane filmy w malezyjskich multipleksach, wpadając czasem do Birmy/Mjanmy, gdzie seans jest okazją do usłyszenia hymnu. Jednak Słoń nie robił Ryby w konia — rzeczywiście wracał na chwilę do studyjnych kin kraju ojców.

Wybór „sensownego” filmu okazał się pewnym problemem — trzeba było znaleźć coś, czego nie zobaczy po powrocie do dżungli azjatyckich kin. Padło na przedpremierowy pokaz „Franka” Pod Baranami — i był to zarówno DOBRY, jak i ZŁY wybór.

Czytaj dalej

„Carolina”, czyli ZŁY film, który okazał się trochę lepszy niż się spodziewałam

655h1WwlzNtb6dO4bbnyebJ4ur5

Carolina

USA 2003

reż. Marleen Gorris, scen. Katherine Fugate

wyk. Julia Stiles, Shirley Maclaine, Alessandro Nivola

Są filmy, które ogląda się, bo ktoś zaufany nam polecił. Są takie, po które się sięga, gdyż grają ulubieni aktorzy albo są adaptacją ulubionej książki. Są też takie, które się ogląda tylko dlatego, żeby nie pisać ostatniej strony swojej pracy magisterskiej, a natknęło się na tytuł podczas prokrastynacyjnej sesji na imdb.To jest historia takiego filmu.

Dodatkowym bodźcem przy wybraniu tego filmu było to, że i tytuł, i główna bohaterka (Stiles) noszą wariację imienia piszącej te słowa. To był znak z niebios. Trzeba było wybadać to dzieło w ramach samopoznania. A jak zobaczyłam, że grają w nim Shorley Maclaine, Julia Stiles, Jennifer Coolidge i piękny i młody Alessandro Nivola, a wyreżyserowała go ta sama osoba, co nagrodzony Oskarem „Ród Antonii” i niezłą adaptację „Pani Dalloway”, uznałam, że to może nawet być całkiem DOBRE. Ale wtedy zobaczyłam trailer, i wiedziałam, że będzie ŹLE.

Czytaj dalej

Tak ZŁY, że nie sposób rozkminić: The Room

Dziś mamy  zaszczyt zaprezentować pierwszy (i, miejmy nadzieję, nie ostatni) gościnny post niejakiej Hadynianki, autorki bloga Rozkminy Hadyny, na którym zazwyczaj rozkminia książki (zachęcamy do zapoznania się z nim!). Dziś dla nas zajmie się pewnie BARDZO ZŁYM filmem, który ma szanse zostać NAJGORSZYM z opisywanych tu filmów.  

Oface

„The Room”

USA, 2003

scen. i reż. Tommy Wiseau

wyk. Tommy Wiseau, Greg Sestero

Oh hai, guys! Z tej strony autorka bloga Rozkminy Hadyny, ale tym razem zostałam poproszona o strzelenie recenzyjki The Room tutaj, skoro już się pochwaliłam, że oglądałam.

Niestety jednak obawiam się, że mogę nie sprostać zadaniu. Tego filmu nie da się rozkminić.

On kompletnie nie ma sensu.

Czytaj dalej

DOBRY film: Świat Utracony: Tajemnica Pierwszej Zemsty

źródło: holidayfilmreviews.blogspot.com | Świat jednak kończy się wybuchem, nie jęknięciem

źródło: holidayfilmreviews.blogspot.com | Świat jednak kończy się wybuchem, nie jęknięciem…

Faery Lands Forlorn

USA, Wielka Brytania, Nowa Zelandia 2014

reż. Regina Phalange, scen. Holden McGroin

wyk. Calista Flockhart, Nicolas Cage, Kate Winslet, Alan Rickman, Jack Black

Mimo głównego założenia tego bloga, rzadko się zdarza, żebym po wyjściu z kina mogła ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że film był DOBRY. Faery Lands Forlorn to jeden z tych nielicznych wyjątków. Jest tu wszystko, i to w najlepszym wydaniu: porywająca fabuła, piękne zdjęcia, Nicolas Cage grający dwie wersje jednego bohatera, a do tego przerywniki w postaci monologów i pieśni wykonane głębokim głosem samego Alana Rickmana. Przygotujcie się na trzy godziny estetycznych i artystycznych rozkoszy.

Czytaj dalej

LEDWO DOBRY, przereklamowany film: Sierpień w hrabstwie Osage

źródło: http://tour-de-force.net/

źródło: tour-de-force.net

August: Osage County

USA 2013

reż. John Wells, scen. Tracy Letts (na podstawie własnej sztuki)

wyk. Meryl Streep, Julia Roberts i całe mnóstwo gwiazd

Dawno tak nie przeklinałam założenia naszego bloga, jak w przypadku tego filmu. Nie jest to świetny film, na pewno jest przereklamowany, ale nie jest to też dzieło tak ZŁE, żebym boleśnie odczuwała, że bezpowrotnie zmarnowałam cenne minuty mojego życia (jak w przypadku np. Bling RinguKonesera czy Drugiej strony snu). Nie. Cieszę się, że ten film widziałam, i wiem, że wielu (mniej czepialskim) osobom może się bardziej podobać.

A teraz do rzeczy. Sierpień … jest (auto)adaptacją wielokrotnie nagradzanej sztuki Tracy’ego Lettsa. Rzecz się dzieje na przytłumionych upałem depresyjnych równinach Oklahomy, przywołuje na myśl dziejące się ciut bardziej na południe dzieła Faulknera. To typowa amerykańska sztuka, jest ganek, jest rodzina, są mroczne tajemnice rodzinne; właściwie te same co wszędzie, także w niezbyt lubianych przeze mnie sztukach „rodzinnych” Sama Sheparda, który zresztą gra tu ojca rodziny. Są siostry (których relacje trochę przypominają te z DOBREJ, też nagrodzonej Pulitzerem sztuki Beth Henley „Crimes of the Heart”), jest buntująca się nastolatka (Abigail Breslin), jest obleśny narzeczony jej ciotki (Delmot Mulroney), jest gruba ciotka (tu świetna Margo Martindale). Jest głupiutka siostra (Juliette Lewis), jest cicha siostra (Julianne Nicholson), jest główna siostra (Julia Roberts), jest kuzyn-nieudacznik (Benedict Cumberbatch). Jak w każdej szanującej się produkcji amerykańskiej, jest kilku Brytyjczyków mówiących (a jeden nawet śpiewa) z amerykańskim akcentem (Ewan McGregor i Benedict Cumberbatch). Jest muzyka country i ciężarówki, jest rak jamy ustnej i uzależnienie od leków, jest Indiańska pomoc domowa zmuszona do czytania T.S. Eliota (Misty Upham).

Czytaj dalej

DOBRY film: Trzecia gwiazda

źródło: Filmweb

źródło: Filmweb

Third Star

Wielka Brytania 2010

reż. Hattie Dalton, scen. Vaughan Sivell

wyk. Benedict Cumberbatch, JJ Feild, Tom Burke, Adam Robertson

Przygotujcie chusteczki, nawet jeśli zwykle nie płaczecie w kinie czy przed telewizorem.

Czego się można spodziewać po filmie, w którego pierwszej minucie bohater mówi „Dziś są moje dwudzieste dziewiąte urodziny. Nie zobaczę trzydziestych”? Cóż, wielu rzeczy, ale niekoniecznie tak DOBREGO, pięknego, śmiesznego choć też bardzo smutnego i poruszającego filmu.

Czytaj dalej

DOBRY film krótkometrażowy: I’m here

źródło: filmweb

źródło: filmweb

I’m Here

USA 2010

reż. i scen. Spike Jonze

wyk. Andrew Garfield, Sienna Guillory

Jeśli czytaliście nasze prognozy noworoczne to wiecie, że czekamy z niecierpliwością na „Her”, czyli opowieść o smutnym mężczyźnie, który zakochał się w  systemie operacyjnym swojego komputera. „Ona” wchodzi do polskich kin w walentynki, a ja jestem niecierpliwa, więc postanowiłam urozmaicić sobie czekanie krótkometrażowym filmie tego samego twórcy, też o miłości wśród technologii.

„I’m Here” to urocza opowieść o dwóch zakochanych robotach żyjących w Los Angeles w świecie, w którym roboty i ludzie żyją obok siebie, choć roboty są uważane (zwłaszcza przez starszych homo sapiens) za trochę gorszych osobników, którym wmawia się, że nie mogą śnić. Zarówno grany przez Andrew Garfielda Sheldon (nazwany na cześć pisarza Shela Silversteina, autora m.in. książki  Drzewo, które umiało dawać na której luźno oparty jest ten film), jak i Francesca (znana z serialu Luther Sienna Guillory) to dość antropomorficzne roboty, choć on to trochę starszy model — jego głowa przypomina staroświeckie pudło stacjonarnego komputera, podczas gdy robotka mogłaby grać w  filmach o konieczności zapinania pasów w samochodach.

Czytaj dalej

DOBRY film: Ani słowa więcej

źródło: salon.com

źródło: salon.com

Enough Said

USA 2013

reż. i scen. Nicole Holofcener

wyk. Julia Louis-Dreyfus, James Gandolfini

Są filmy, które chce się obejrzeć jak tylko się dowie kto w nich gra, jeszcze zanim zna się zarys fabuły. Tak miałam, jak tylko usłyszałam, że w „Ani słowa więcej” gra Julia Louis-Dreyfus, czyli kobieta o imponującym zapleczu min, a do tego, że towarzyszy jej śp. James Gandolfini (który w tym filmie — na szczęście dla wszystkich bohaterów — nie przypomina Toniego Soprano). Wyciągnęłam więc kuzynkę z ciepłego domku w piątek trzynastego i przegnałam przez wietrzny i śmierdzący spalonym gołąbkiem (tym kapuścianym), zakiermaszony Rynek do kina, gdzie siedziałyśmy w trzynastym rzędzie.

Gdzieś czytałam, że „Ani słowa więcej” to komedia romantyczna. Na pewnej imprezie masażystka Eva (Dreyfus) poznaje Alberta z którym zaczyna się spotykać. Oboje są rodzicami córek, które zaraz mają wyjechać na studia, oboje przeżywają zbliżającą się rozłąkę. Na tym samym przyjęciu Eve poznaje poetkę Marianne (Keener), którą masuje i z którą się zaprzyjaźnia, a raczej staje się wysłuchiwaczką wyrzekań na byłego męża. Oczywiście łatwo się domyślić, kto okazuje się tym byłym mężem.

Czytaj dalej

ZŁY film: Don Jon

źródło: digital spy

Don Jon

USA 2013

reż. i scen. Joseph Gordon-Levitt

wyk: Joseph Gordon-Levitt, Scarlett Johansson, Julianne Moore

Nie wiem, czy wiecie, ale recenzję Współautora na temat drugiej części Thora skomentował sam Loki, przysyłając jeszcze laurkę Współautorce. Jesteśmy bardzo wdzięczni, że wybaczył nam  drobne niedociagnięcia, a ja dziękuję też Współautorowi, że napisał, że to DOBRY film, cały czas drżę co by było w przeciwnym razie. Jednyne, co możemy zrobić w podzięce zarówno Lokiemu, jak i pozostałym naszym wiernym czytelnikom, to ostrzec przed zmarnowaniem cennego czasu na oglądaniu ZŁEGO filmu. 

Tak, to DOBRA laurka:)

Tak, to DOBRA laurka:)

Ok, przejdźmy do filmu.

Lubię Josepha Gordon-Levitta jako aktora, jednak reżysersko-scenarzystowski debiut mu się nie udał. Miał dużo pomysłów, chyba aż za dużo. Film oglada się jak dwa filmy niezdarnie pozszywane ze sobą.

Najpierw chciał pokazać w cyniczny sposób jak to kobiety, egoistyczne księżniczki, bezmyślnie wierzą komediom romantycznym oraz mężczyźni — te wstrętne oblechy — nie potrafią zbudować prawdziwej relacji poprzez idealizowanie rzeczywistości, na swój własny sposób. Potem uznał, że fajnie byłoby jednak zaznaczyć, że coś w rodzaju prawdziwej miłości może pomiędzy nimi zaistnieć, choć tylko jak się znajdzie „odpowiedznią osobę”. Niestety, zamierzony cynizm pierwszej części zginął, zasłodzony na śmierć.

Czytaj dalej

Dobry film: THOR – Mroczny świat

Źródło: cdn.fansided.com

Źródło: cdn.fansided.com

„Thor – The Dark World”

USA, 2013

reż. Alan Taylor

scen. Christopher Yost, Christopher Markus, Stephen McPhelly,

wyk. Chris Hemsworth, Tom Hiddleston, Natalie Portman,

Dawno nie byłem w multipleksie. Nie ukrywam, jako stały bywalec kin studyjnych, co wynika zarówno z moich filmowych preferencji, jak i możliwości finansowych, odzwyczaiłem się od gigantycznych sal, ekranów zasysających naszą uwagę niczym czarna dziura oraz rozmachu współczesnej sztuki filmowej. Tak, nie ma się co czarować, że obecne możliwości kin są potężnym ciosem dla wszelkich prób korzystania z niezbyt legalnych źródeł. Żaden stream (jeszcze?) nie zastąpi magicznej podróży na drugą stronę kinowego ekranu, oferującego jedyne w swoim rodzaju kinowe przeżycia. A że mainstreamowe kino – jak zwykle z reszą – ma nas nieustannie zaskakiwać, poziom technicznego dopieszczenia obecnych produkcji filmowych naprawdę poraża. Szczególnie, jeśli chodzi o kino akcji.

Ja sobie zaserwowałem terapię szokową i to od razu o mocy młota nordyckiego boga gromów, syna równie potężnego Odyna – Thora. Oto bowiem wielki powrót do multipleksu miał miejsce w Kuala Lumpur, w ogromnej galerii Times Square, gdzie znajduje się… rollercoaster. To tak, żeby poczuć o jakiej skali kina mowa.

Czytaj dalej