Dobry film w IMAX: Strażnicy Galaktyki II

www.projectcasting.com

Z dotychczasowych filmów Marvel Cinematic Universe (MCU) „Strażnicy Galaktyki”  byli chyba najciekawsi. Z różnorodnymi i pełnokrwistymi bohaterami, świetnym humorem niestroniącym od sarkazmu czy suchych żartów, wielokrotnie rozładowującym narastający patos oraz sprawnie poprowadzoną fabułą, w rytm hitów z lat 80. Fakt, że Drax czy Groot są mniej rozpoznawalnymi postaciami niż Kapitan Ameryka czy Iron Man, okazał się być zaskakującym atutem, w wyniku czego przygody bandy pod dowództwem Petera Quilla oglądało się o wiele lepiej niż napuszone delibaracje Avengersów. Sequel, który wszedł do polskich kin wczoraj (05.05.) jest — moim skromnym zdaniem — jeszcze lepszy.

Czytaj dalej

DOBRY film o wilkach z Miami: Rekiny Wojny

pmcvariety.files.wordpress.comByłyby „Psy Wojny”, gdyby nie film z 1980 r. o takim samym tytule. W anglojęzycznych bazach danych filmowych są zatem obie produkcje oparte na książkach — tegoroczne „War Dogs”, jak i „The Dogs of War” na bazie powieści Forsytha. Polski tłumacz postanowił uniknąć zamieszania i korzystając z dużej swobody w tym zakresie, zamienił psy w rekiny. Choć zasadniej powiedzieć, że było o wilkach. Ale nie z Wall Street tylko z Miami. I parającymi się sprzedażą nie akcji, ale broni dla amerykańskiej armii w Iraku i Afganistanie. Najnowszy film Todda Philipsa (producent „Kac Vegas” czy „Projektu X”), to oparta na faktach brawurowa opowieść o dwudziestokilkuletnich gnojkach, którzy wygrali wart 300 mln dolarów przetarg na uzbrojenie afgańskiej armii. 

Czytaj dalej

Nie-ZŁY, acz za długi film: JOY

joy_film_still-xlarge.jpg

za: telegraph.co.uk | Każdy marzy, by nową dziewczyną zgryźliwego ojca została zamożna włoska wdowa (i to Isabella Rossellini)

Niedawno ogłoszono nominacje do Złotych Globów, w których Joy została nominowana w kategorii „najlepsza komedia lub musical” (a Jennifer Lawrence za najlepszą główną rolę żeńską w „komedii lub musicalu”). Po obejrzeniu nie dziwię się nominacji, zdziwiła mnie natomiast kategoria. Oczywiście, jest tu trochę humoru, jednak sam film był raczej bardzo dramatyczny, mimo przyprawiającego o mdłości (z różnych powodów) cukierkowego zakończenia dość przygnębiający. Chwilami był też irytujący, jak spoty sprzedaży telewizyjnej, dzięki którym bohaterka zbiła (w końcu) fortunę.

Czytaj dalej

Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016

2A8E891900000578-0-image-m-9_1436974125435

Nowy Rok! Po co myśleć o dość DOBRYM roku poprzednim, skoro czekają nas nowe filmy (nawet, jeśli z 2015). Jak co roku oceniamy co nas czeka w przyszłym roku po zwiastunach (lub nawet samych tytułach!). 

Styczeń:

Joy (8.01)

reż. i scen. David O Russel

wyk. Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert de Niro

O czym? [opis z Filmwebu]: Joy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką.

Werdykt: DOBRY

Dlaczego: Widzieliśmy już dwa filmy tego reżysera z praktycznie tą samą obsadą, Poradnik poztywnego myślenia, który był w sumie DOBRY oraz American Hustle, który Współautorowi się bardzo podobał, a mnie trochę znudził. Biedny de Niro zasługuje ostatnio na zagranie w DOBRYM filmie, tak samo jak nieszczęsny Cooper. Podejrzewam, że będzie to ciut pretensjonalny, lecz w sumie DOBRY film, idealny na zimowe wygrzewanie się w kinie.

Luty:

Brooklyn (19.02)

reż. John Crowley, scen. Nick Hornby (powieść: Colm Tóibín)

wyk. Saoirse Ronan, Domhnall Gleeson, Emory Cohen

O czym? Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Eilis Lacey, młoda Irlandka, musi wybrać pomiędzy życiem w rodzinnej wiosce a życiem „na Brooklynie”. Ale tak naprawdę, to nie ma żadnego wyboru.

Werdykt: ZŁA adaptacja DOBREJ książki.

Dlaczego: Książka jest DOBRA, acz przygnębiająca, jak cholera. Jest to powieść o tęsknocie, smutku i braku kontroli nad własnym losem: Eilis tak naprawdę nie ma wyboru, o wszystkim w jej życiu decydują inni. Jak w końcu musi podjąć jakąś decyzje, to stoi przed dwoma równie trudnymi i tragicznymi w skutkach konsekwencjami decyzji, które podjęli inni. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można dobrze zekranizować powieść, której siła i „dobroć” polega na życiu wewnętrznym bohaterki. Film wygląda, jak ckliwy melodramat nostalgizujący lata pięćdziesiąte, idealizujący „trójkąt” miłosny, „wybór” między dwoma burakami, który w książce stanowi wątek bardzo poboczny.

Czytaj dalej

Dwa letnie filmy: „Witamy na Hawajach” i „We are your friends”

Za: tritontimes.com

Za: tritontimes.com

Dwa filmy z ostatniego lata, skierowane wprawdzie do dwóch różnych grup odbiorców, ale jednak mające ambicje bycia hitem sezonu. „Witamy na Hawajach”, którego akcja toczy się w bajkowych klimatach amerykańskiego archipelagu naszpikowane jest gwiazdami raczej ambitnego kina, bo oprócz Bradleya Coopera (Ugotowany Snajper czytający Poradnik Pozytywnego Myślenia) i Emmy Stone (m. in. „Birdman”) pojawia się sam mistrz Bill Murray. „We are your friends”, poza bożyszczem żeńskiej gimbazy, Zackiem Efronem, nie może się pochwalić wielkimi nazwiskami, ale też przesycony elektro bitami film o millennialsach z Kalifornii skierowany jest do młodszej, mniej wymagającej publiczności. Jedno i drugie miało być rozgrzanym słońcem niezobowiązującym dobrym kinem, tymczasem wyszło dość letnio, by nie powiedzieć — źle.

Czytaj dalej

ZŁY film (ale DOBRY do nabijania się): Ugotowany

... one of them was playing in this ridiculous movie

…  taking part in this ridiculous movie was one of them.

Ten film nie jest DOBRY…  Jednak okazał się ZŁY zupełnie inaczej, niż się spodzewałam. Co nie zmienia faktu, że świetnie się na nim bawiłam, choć to głównie zasługa towarzyszącej mi przyjaciółki (nie pamiętam, pod jakim pseudonimem tu występuje, więc dla niepoznaki nazwę ją Kasią). Nie jest to film do oglądania w pojedynkę, bo człowiek może zasnąć albo wyrwać sobie włosy z głowy z powodu nadmiaru bezsensu albo (jeśli głodny) odgryzie kawałek fotela. W DOBRYM towarzystwie można mieć ubaw po pachy (a podczas dłużyzn powymieniać się ciekawszymi kulinarnymi doświadczeniami).

Czytaj dalej

Dobry film: Snajper

W grudniu 2006 r. przeprowadzono wśród Kalifornijczyków w wieku 16-22 sondaż, w którym zadano im proste i niewinne pytanie: „Jak myślisz, co będziesz robić za 10 lat od chwili obecnej”. Odpowiedzi były dosyć standardowe i mało zaskakujące: większość będzie pracować, 12 proc. będzie studiować, tyle samo mieć rodziny. Kwestionariusz miał charakter otwarty, można było wpisać cokolwiek. Tym bardziej zastanawia, że jeden procent wpisało, że chce być… snajperem. Nie, nie że chce być w wojsku, pojechać do Iraku czy coś. Po prostu — co setny młody Kalifornijczyk w 2016 r. chciałby być snajperem. Przy założeniu, że populacja w tej kohorcie wiekowej liczy ok. 2,8 mln ludzi, daje nam to siłę, która w trymiga odbiła by Krym i Dabalcewo. Ostatni film Clinta Eastwooda, który zgarnął sześć nominacji (w tym Najlepsza Rola Męska dla Bradleya Coopera) chyba dobrze tłumaczy fenomen tego zawodu wśród młodych Amerykanów z Zachodniego Wybrzeża. Choć powstał o co najmniej parę lat za późno.

Czytaj dalej

ZŁY Film: LUCY

Za: movieshdwallpapers.com

Za: movieshdwallpapers.com

„Lucy”

Francja, 2014

reż. i scen. Luc Besson

wyk. Scarlett Johansson, Morgan Freeman

Christopher Chabris i Daniel Simons próbowali w swojej doskonałej książce „Niewidzialny goryl. Dlaczego intuicja nas zwodzi?” dojść do źródeł absurdalnego mitu, że wykorzystujemy tylko ileśtam procent naszego mózgu. Nie udało im się, ale marzenie, by podkręcić na maksa nasze zdolności kognitywne jest cholernie wdzięcznym tematem w czasach, gdy dziennie dostajemy w jednej gazecie więcej informacji, niż przyswajał w całym swoim życiu siedemnastowieczny filozof (Zygmunt Bauman chyba coś w ten deseń powiedział). I choć gdyby ułożyć jeden za drugim wszystkie neurony kłębiące się pod nasza czaszką, to oplotłyby Ziemię czterokrotnie, to jednak móżdżki mam tak samo małe jak wtedy, gdy ganialiśmy po lasach za dzikami. A informacji dużo, dużo, jeszcze więcej… Luc Besson w swoim najnowszym filmie bierze na tapetę mit wiedzącego i mogącego wszystko ponadczłowieka, miesza go z genderową transgresją i wyuzdanie brutalną emancypacją obsadzając w głównej roli Scarlett Johansson, by dać nam 80 minut…

Czytaj dalej

Dobry film: Strażnicy Galaktyki

Za: flicksandbits.com

Za: flicksandbits.com

„Guardians of the Galaxy”

USA, 2014

reż. James Gunn, scen. James Gunn, Nicole Perlman

wyk. Chriss Pratt, Zoe Saldana, Bradley Cooper

Wymęczony dwiema nocami w grzesznej stolicy Tajlandii; gonitwą za wizą, która skończyła się koniecznością zawierzenia pewnemu motocykliście, że za 20zł przywiezie mi z hostelu paszport; morderczym powrotem taksówką w stronę portu lotniczego w Bangkoku, który przegapiłem bo zaczytałem się w autobusie (witam w moim świecie, choć jest postęp, bo nauczyłem się już, że w niektórych miastach jest więcej niż jedno lotnisko); nocą w turbozakarpackiej, ale jakże uroczej mieścinie gdzieś na Półwyspie Malajskim oraz epickiem powrotem autostopem z trzema Chińczykami, co po drodze zabrali na zupę ostrygową na winie ryżowym, z ulgą powróciłem do domu. Tylko po to, by zobaczyć, że Współautorka wcale nie żartowała z publikacją w odcinkach streszczenia swojego planowanego na okolice trzeciej dekady tego wieku multidyscyplinarnego doktoratu, z pogranicza literatury i filmoznawstwa o filmowych adaptacjach angielskiej klasyki. Dlatego, pomimo zmęczenia wspomnianymi przygodami, które ku mojemu zaskoczeniu przeszło w zapalenie zatok, postaram się w przerwach między erudycyjnymi wpisami Współautorki popisać coś o bieżących produkcjach.

Czytaj dalej

DOBRZE nakręcony film o kręceniu: American Hustle.

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

American Hustle

USA, 2013

reż. David O. Russell, scen. Davin Warren Springer

wyk. Christian Bale, Amy Adams, Bradley Cooper, Jannifer Lawrence

Nie wiadomo, co jest prawdą, nawiązaniem do prawdziwej akcji FBI z końca lat 70., a co wizją artystyczną reżysera. Mamy tu wszystkie gatunki, niby jest to komedia kryminalna, ale tak naprawdę istny misz-masz, jednak na Boga, jak to się wszystko trzyma kupy! Dostajemy stylizowany na lata 70. kryminał sensacyjny w rytmie bitów rodem z „Gorączki sobotniej nocy”, gdzie wytapirowana Jennifer Lawrence niczym w musicalu śpiewa pod „Live and let die” Beatlesów. Gorące i namiętny romanse, mające miejsce w wytwornych salach, toaletach nocnych klubów i w pralni gdzieś w New Jersey, są jedynie przygrywką przed wyrafinowaym i zabawnym pochodem iście karnawałowych postaci, które kombinują jak mogą, by ugrać co swoje i rozkochać kogo trzeba. Rozbrajający humor, zwroty akcji, trochę seksu, dużo polityki, złych gangsterów, cudownie białe zęby AMY ADAMS, która onieśmiela każdego chłopca powyżej czwartego roku życia swoimi kreacjami z dekoltem po pępek, no i Bradley Cooper goniący w papilotach. Przepis na 10 nominacji do Oscarów jest naprawdę aż taki prosty?

Czytaj dalej