Starsza pani znika: (bardzo) DOBRY film

“The Lady Vanishes”

Wielka Brytania 1938

reż. Alfred Hitchcock

Margaret Lockwood, Dame May Whitty, Michael Redgrave

(Postanowiliśmy wprowadzić nową kategorię na naszej stronie: “formative films”. Zamierzamy pisać tu o filmach, zarówno tych ZŁYCH jak i DOBRYCH, które od naszych pacholęcych lat kształtowały lub spaczały nam psychikę, które z przeróżnych powodów miały na nas wielki wpływ. Będą to filmy, do których wracamy często, oraz takie, które miały na nas tak dramatyczny wpływ, że już nie jesteśmy w stanie ich oglądać…)

Skoro Hitchcock w kinach, rozpoczynamy naszą nową serię filmem samego Sir Alfreda, “The Lady Vanishes” (1938). Film ten jest już w public domain, można go obejrzeć lub ściągnąć tu. Ja kupiłam płytkę DVD o znacznie lepszej jakości za jakieś 8zł.

Wróciłam dziś do domu po obejrzeniu ZŁEGO kryminału, którego tytułu nawet nie pamiętam. Nie zamierzam sięnad nim rozwodzić, za niedługo wyzłośliwiać się będzie na jego temat Słoń, ale miałam niedobór DOBREGO dreszczowca. Zaparzyłam herbatę, zrobiłam sobie grzanki, wsadziłam do odtwarzacza* DVD ze “Starszą panią…” i życie nabrało sensu.

Nie chcę Was wprowadzać w błąd twierdząc, że ten “wczesny Hitchcock” to thriller. JEST tu i thriller, i komedia sytuacyjna, film szpiegowski, film akcji  i elementy komedii romantycznej. Są wspaniałe dialogi i bon moty (“I never think you should judge any country by its politics. After all, we English are quite honest by nature, aren’t we?“), a mimo pozornie rozwlekłego początku (główną bohaterkę poznajemy w piętnastej minucie filmu, bohatera w dwudziestej). wszystkie detale mają znaczenie i budowane jest w końcu takie napięcie, że dla mnie, któram ten film widziała tyle razy, że brakuje mi do wyliczenia wszystkich palców (i rąk i stóp), staje się chwilami nie do wytrzymania i, jeśli oglądam ten film “na wieczór” to przewijam bo nie mogę tego znieść, a potem się cofam, bo nie chcę tego stracić i potem boję się zasnąć**.

Akcja rozpoczyna się w alpejskim pensjonacie w nieistniejącym środkowoeuropejskim państwie o nazwie “Bandrika”. Taka niby-Austria, niby-zitalianizowani-Słowianie, czyli, powiedzmy Słowenia. Sytuacja polityczna nieciekawa, Anglicy wracają do domu. Nawet spokojne miasteczko , mimo licznych grajków i rozchichotanych angielskich panien i ogólnej “lekkości” dziejących się tam scen, kryje w sobie ciemne tajemnice… Zwróćcie specjalną uwagęna muzykę. Poza wszystkim innym, bohater Redgrave’a bada folklor bandrikański, a refren tamtejszej chłopskiej pieśni weselnej do złudzenia brzmi jak…Mazurek Dąbrowskiego! Czyżby Polski akcent? W końcu w filmie jest mowa o “tajnym pakcie pomiędzy dwoma europejskimi państwami”! Tylko skąd, do licha, Hitchcock miałby wiedzieć o prawdziwym pakcie w 1938 roku? Węszę konspirację! 😀 Jak bohaterowie wchodzą do pociągu napięcie rośnie, pozornie opadając co jakiś czas, a bohaterowie, nawet ci, którzy dotychczas byli postaciami wyłącznie komicznymi muszą odnaleźć się w jakże “nieangielskich” klimatach, choć film nigdy nie traci uroczego humoru i “przymrużenia oka”.

Pierwszy raz ten film widziałam w trzeciej klasie podstawówki. Od tego czasu widziałam go wielokrotnie.Mimo, że pochodzi sprzed II wojny światowej, nigdy się dla mnie nie zestarzał. To ja rosłam z nim. Dzięki swojemu mistrzowskiemu pomieszaniu śmiesznego ze strasznym będzie dalej śmieszył i trzymał w napięciu za kolejne siedemdziesiąt pięć lat*.

Rybka

*Who are we kidding, płytka już od dawna tam była…

**Może troszeczkę przesadziłam, ale kiedy pozornie nic się nie dzieje, ale jest i tak strasznie i nie wiadomo co będzie, kto wariuje, a kto nie, i co się właściwie stało, co będzie, kto przeżyje, kto nie… to jest stresujące, nie śmiejcie się ze mnie…

***Warto zauważyć, że mimo swego wieku, film ten zdaje (znacznie lepiej niż wiele nowych filmów) test Bechdel.

Jak moja recenzja Was nie przekona do obejrzenia tego filmu, to może skuszą Was te króliki.

Hitchcock: DOBRY film

“Hitchcock”

USA 2012

reż. Sasha Gervasi

Anthony Hopkins, Helen Mirren, Scarlet Johanson

Jak robi się film o jednym z najlepszych i najsławniejszych reżyserówświatowego kina trzeba się liczyć z tym, że będzie on porównywany z dziełami Mistrza. Sasha Gervasi poradził sobie bardzo dobrze. Nie imituje nachalnie Hitchcockowego stylu, choć wielokrotnie nawiązuje do jego dzieł — zarówno poprzez charakterystyczne monologi Hitchcocka z “Alfred Hitchcock przedstawia” jak i poprzez ukryte cytaty i aluzje w dialogach. Samym tonem film bardziej nawiązuje do Hitchcockowskiego poczucia humoruniżdo elementu “dreszczowca” – nie traktuje się zbyt serio, raczej pokazuje burzliwą historię powstawania jednego z najbardziej przerażających filmów z przymrużeniem oka. Podkreśla często niedostrzeganą rolę Almy Reville, scenarzystki, montażystki, asystentki reżysera i, co gorsza, żony Sir Alfreda, która nie dość, że miała z nimstały kontakt na planie, to jeszcze musiała go wytrzymywać w domu*. W rolę Almy(niestety, mi to imię zawsze będzie się kojarzyło z supermarketem, przepraszam, z delikatesami) wcieliła się Helen Mirren, w jej męża zaś cudownie pogrubiony Hannibal Lecter ten lokaj  Anthony Hopkins.

Który jest który?

Film zaczyna się tuż po premierze jednego z moich ulubionych (w końcu jest tam Cary Grant) filmów, “Północ, północny zachód”. Sześćdziesięcioletni reżyser już jest trochę znudzony własnym stylem i poszukuje czegoś nowego. Chce znowu zaskoczyć widzów, którzy zdążyli przywyknąć do jego “chwytów”. Co robi? Postanawia nakręcić horror, któryto gatunek, zwłaszcza pod koniec lat pięćdziesiątych, nie był przez nikogo traktowany poważnie (=a na pewno nie przez kogokolwiek kto by chciał wyłożyć  na to złamanego centa). Przyglądamy się, jak państwo Hitchcockowie radzili sobie z “Psychozą” (i kto tej psychozy dostawał).

Cóż mogę więcej napisać — przyjemny film na sobotni wieczór. Z czystym sercem polecam, a jeszcze bardziej — filmy samego Sir Alfreda (choć może nie wszystkie tak na noc…).

Rybka

*Bardzo podobała mi się “zdrada” w wykonaniu “Hitcha” i Almy: ona pisze dla kogoś innego, on wyżera z lodówki pasztet po nocy. Sceny Hitchcockowego podżerania są bardzo, bardzo realistyczne.