DOBRY film: Nawłoć

_3ad9335e-d718-11e6-bfdf-9650955a20b7.jpg

Przecież każdy tak sobie wyobraża Cezarego Barykę!

Czasem zupełnie przez przypadek trafia się na prawdziwe perełki, i to z jaką obsadą: Tom Hiddleston, Olivia Coleman, Sam Riley, czy wreszcie Phoebe Waller-Bridge! Aż dziw bierze, że tak mało się mówi o tym filmie, zwłaszcza w Polsce  — w końcu to adaptacja jednej części Przedwiośnia Żeromskiego, czyli ulubionej lektury polskich licealistów. Telewizyjna adaptacja Johnstona i Etelby-Akepiluk przenosi akcję powieści z polskiego dworu  do angielskiej wiejskiej rezydencji, takie Downton Abbey, tylko bardziej wyrafinowanie.  

(SPOILERY DO PRZEDWIOŚNIA)

Czytaj dalej

Bardzo DOBRY film: To tylko koniec świata

Oglądamy dużo filmów, ale już dawno nie wyszliśmy z kina tak zachwyceni — ja ostatnio tak miałam latem po Nienasyconych, zresztą też widzianych w Agrafce. Tym razem w mroźny lecz tani poniedziałek widzieliśmy nowy film Dolana (reżyser, nasz rówieśnik, niezmiennie wpędza nas w kompleksy), który kolejny raz wygrał Grand Prix w Cannes. Z mroźnej Polski przenieśliśmy się w upalne frankofońskie „Gdzieś”, gdzie słońce razi, lecz słychać już grzmoty nadciągającej burzy.

Czytaj dalej

DOBRY film: Przyjaźń czy kochanie?

love-and-friendship-sevigny-beckinsale

Rzadko nadarza mi się okazja, by zobaczyć adaptację ulubionej książki. Bzdura. Skreślić. Kiedy uwielbia się książki Jane Austen, okazja nadarza się często. Jednak rzadko ma się możliwość, by obejrzeć adaptację jej nieadaptowanego dzieła –  sześć dokończonych powieści  autorki zostało sfilmowanych na wszelkie możliwe sposoby. Teraz na szczęście Amerykanin Whit Stillman zabrał się za napisaną przez dziewiętnastoletnią autorkę powiastkę epistolarną, Lady Susan i z jakiegoś powodu postanowił dać jej tytuł innego spośród jej juweniliów. Dzięki temu teraz historia kina wzbogaciła się o jedną z najrozkoszniej paskudnych bohaterek literatury angielskiej, zamieszkującą dotychczas wyłącznie jedno z cudownie najzłośliwszych dzieł Austen. Lady Susan to takie Niebiezpieczne Związki, tyle że napisane przez błyskotliwie złośliwą nastoletnią Jane. 

Czytaj dalej

High-Rise: film ŁADNY, ale czy DOBRY?

bf3445dcd021fcab087c04cf78532057

Z dużym opóźnieniem zabrałam się za High-Rise, a gdy już udało mi się go zobaczyć, długo zajęło zebranie mi myśli. Nie lubię oglądać adaptacji przed przeczytaniem oryginału (wiecie, ile książek dzięki temu przeczytałam?), ale dopiero wczoraj udało mi się zabrać za powieść Ballarda. To ciekawe, że film, który chwilami mnie strasznie nużył (nawet się chyba zdrzemnęłam podczas seansu…) i tak zachęcił mnie do lektury, choć tak naprawdę pchnął mnie do tego artykuł o problemach w ekranizowaniu Ballarda tuż po ogłoszeniu, że mają to kręcić. Nakręcone dzieło jednak wywołało u mnie pewną irytację – pomimo ciekawych rozwiązań, czegoś tam brakuje…

( poniżej minimalne spoilery co do pierwszej linijki powieści)

Czytaj dalej

Brooklyn: za wesoło, za romantycznie, zbyt optymistycznie! DOBRA powieść a adaptacja

brooklyn-collage

Irlandzki Aniołek przyniósł mi pod choinkę Brooklyn Colma Tóibína (pierwsze wyd: 2009). W ostatnie wieczory (i ranki) 2015 pożarłam ją z wielkim apetytem. Jest to cudowny, poetycko-melancholijny portret Eilis (czyta się, rzecz jasna, EJ-liśsz), młodej Irlandki z niedużej miejscowości, której siostra załatwia pracę w tytułowej dzielnicy Nowego Jorku. Śledzimy jej losy i bogate życie wewnętrzne, dzielimy jej rozterki i rozważamy nad jej dylematami. To książka o samotności, rodzinie, dojrzewaniu, pokonywaniu przeciwności losu, porusza też różne problemy społeczne lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Z zaciekawieniem i pewnym niepokojem wyglądałam adaptacji. Już ze zwiastunu widać, że skupiono się na – w książce pojawiającym się dopiero za połową – wątku miłosnym. Z jednej strony gadatliwy nowojorczyk włoskiego pochodzenia, z drugiej: mrukliwy Irlandczyk z twarzą pewnego generała Nowego Porządku, który został niegdyś pogryziony przez wilkołaka. No trudno, to się sprzedaje, choć w książce oba wątki miłosne są stosunkowo mało romantyczne. W trakcie i po seansie jednak mieszane uczucia i coś mi strasznie nie pasowało. Po chwili zrozumiałam – ku mojemu przerażeniu – że nie pasuje mi to, co zwykle mi się bardzo podoba…

(Minimalne spoilery co do książki – dotyczą raczej uczuć niż wydarzeń; co do filmu: nie piszę nic, czego nie ma w zwiastunie)

Czytaj dalej

Emma zmodernizowana: o adaptacjach DOBREJ powieści, cz. 2 (Festiwal 200 lat Emmy)

as-if

Rok 2015 to ważny rok dla fanów twórczości Jane Austen: parę dni temu obchodziliśmy 240. rocznicę jej urodzin, która pięknie zbiegła się z 200. rocznicą wydania „Emmy”. Z tej okazji Tarnina z bloga „Czytam to i owo…” zorganizowała blogowy festiwal. Tu znajdziecie wciąż aktualizowaną listę blogów i wpisów festiwalowych. Parę dni temu pisałam o „klasycznych” adaptacjach tej powieści, dziś powymądrzam się na temat modernizacji.

Po pierwsze: co to jest ta modernizacja? To przeniesienie akcji danej powieści do czasów współczesnych (lub przynajmniej późniejszych, niż w oryginale). Oczywiście modernizacje mogą być nie tylko filmowe, ale i książkowe (weźmy na przykład choćby „The Jane Austen Project” czy „The Shakespeare Project”, w których znani pisarze zostali poproszeni o uwspółcześnie klasyków literatury brytyjskiej), jednak na potrzeby tego artykułu (i tematyki tegoż bloga) przyglądam się wyłącznie modernizacjom – ekranizacjom.

Czytaj dalej

Dobry film: W samym sercu morza

"Ale urwał!" cdn1-www-comingsooon.net

„Ale urwał!” cdn1-www-comingsooon.net

Kiedyś kolega miał zrobić referat o wielorybach, niefortunnie wrzucił w wyszukiwarkę hasło „walenie”, co otworzyło przed nim nieznane mu dotąd zasoby internetowej skarbnicy wiedzy. Przypomniało mi się to, jak głupi uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy przygotowując się do tego wpisu odkryłem, że kaszalot to po angielsku „sperm whale”. Żarty jednak na bok, bo marynarzom amerykańskiego statku Essex, zatopionego na środku Pacyfiku w 1820 r. nie było do śmiechu. Choć na pociechę zostaje im to, że ich przygody były inspiracją do napisania „Moby Dicka”.

Czytaj dalej

DOBRY film: The End of the Tour

W recenzowanej niedawno „Młodości” choć fabularny ciężar leżał na relacji między dwoma artystami dobiegającymi osiemdziesiątki, to dookoła skrzyło się od barwnych postaci mniej lub bardziej związanych ze światem sztuki. W „The End of the Tour” wszystko to, co się dzieje poza rozmową między głównymi bohaterami jest jedynie tłem. Tłem dla fascynujących, niepozbawionych napięcia dialogów między jednym z najważniejszych (najważniejszym?) pisarzy ostatnich lat w Ameryce, a dziennikarzem, któremu Bozia trochę poskąpiła talentu. Na szczęście twórcy filmu nie poskąpili nam wrażeń i emocji, choć tak po prawdzie to poza gadaniną niewiele się dzieje.

Czytaj dalej

45 lat: ŹLE przetłumaczony DOBRY film na podstawie DOBREGO opowiadania

45yearsfilm.com

45yearsfilm.com

Chciałyśmy iść na The Walk (głównie po to, by zobaczyć, jak Joseph Gordon-Levitt mówi z francuskim akcentem), jednak nie było blisko nas tanich seansów w odpowiadających nam porach. Wybrałyśmy się więc do ARSu na 45 lat, właściwie nie wiedząc o co tam chodzi, poza tym, że jest to o starszych ludziach. Zobaczyłyśmy DOBRY, melancholijny film, świetnie zagrany. Niby wiele się nie dzieje, ale po seansie jest o czym dyskutować. Jest wiele tajemnic, o których (prawie bezspoilerowo) poniżej. A wszystko zainspirowane prawdziwym zdarzeniem…

Czytaj dalej

Gościnnie: O internetowych adaptacjach Ani z Zielonego Wzgórza na Pulpozaurze

Za: Pulpozaur.pl/Karina Graj

Za: Pulpozaur.pl/Karina Graj

Dziś premiera drugiego sezonu Green Gables Fables, więc na Pulpozaurze razem z Kariną zachwycamy się tą i drugą internetową adaptacją jednej z naszych ulubionych serii klasyki dziecięco-młodzieżowej.Poczytacie o tym TU.

Rybka ze Smogowego Wzgórza