Tragiczny kor-rom-kom: Marriage Blue

Za: program.hiff.org

Za: program.hiff.org

Nie, Współautor nie zażywał żadnych nielegalnych używek, tytuł jest wymyślony na trzeźwo i po dłuższej chwili zadumy. Kor-rom-kom to nic innego jak komedia romantyczna rodem z Korei. Biorąc pod uwagę, że mogą się pojawić nieśmieszne złośliwości, chciałem napisać ROK-rom-kom, czyli zaznaczyć, że chodzi o Republic of Korea, tę z Południa. Ale do adremu — udało mi się wkręcić na Festiwal Filmowy Korei, który wraca do Kuala Lumpur po latach nieobecności. Zamiast porywającego reprezentanta K-movies zaserwowano nielicznej publice komedię romantyczną. Choć oczekiwałem mocnego horroru, to wybaczyłbym lżejszą tematykę, gdyby nie była tak katastrofalnie zła i długa.

Czytaj dalej

Dobry Dokument: Big Men

Za: ncronline.org

Za: ncronline.org

Jeden z tych zwiastunów, po których wiemy, że film trzeba zobaczyć. O tyle ciekawy, że zrobiony w konwencji thrilleru//filmu sensacyjnego, a jest przecież dokumentem. Producent — Brad Pitt. Do tego niezwykła możliwość wejścia do biznesowej kuchni i podglądanie od środka dramatycznej epopei, w której chodzi o miliardy dolarów, los milionów ludzi, stan środowiska naturalnego i niepodległość niektórych krajów. Wszystko to zaś unikając niesprawiedliwych uproszczeń, z szerszym kontekstem i prowokującymi do myślenia przykładami.

Czytaj dalej

DOBRY film: Locke

Żeby oczywiście nie było, że nie chodzę na nowości, tylko piszę o starociach to urbi et orbi oświadczam, iż w ostatnim czasie byłem w kinie. Pozwolicie jednak, że „November Man” z Piercem Brosnanem i (oscarowy?) „Kill the Messanger” z Jeremy Rennerem, do którego coraz bardziej się przekonuję, zrecenzuję w bardziej dogodnym czasie, gdy wejdą do kin w Polsce. Tymczasem w ramach interludy między tym co obecnie na kinowych ekranach, pozwolę sobie na wakacyjne wspominki i napiszę dwa słowa o świetnym, acz ubogim w formę „Locke”, który światową premierę miał rok temu, lecz polscy kinomani mieli go okazję zobaczyć w kinach dopiero wiosną tego roku.

Czytaj dalej

Dwa horrory (jeden DOBRY, drugi ZŁY) o nawiedzonej lalce: Obecność i Annabelle

Za: yallknowwhat.com

Za: yallknowwhat.com

Jak zwykle na imprezie zeszła rozmowa na filmy. Jedna z koleżanek odparała, że „Conjuring” („Obecność”) był jednym z najbardziej przerażających obrazów filmowych, jakie miała (nie)przyjemność w życiu oglądać. Na tyle traumatycznym, że wręcz histerycznie zareagowała, jak ktoś, kto miał pod ręką komputer z Internetem znalazł szybciutko film w sieci i zaczął odtwarzać początek. Z szacunku dla wrażliwości znajomej odpuściliśmy sobie projekcję hitowego horroru z 2013 r., ale co ma wisieć nie utonie. W kinach można było już oglądnąć „Annabelle”, dlatego nadarzyła się okazja by nadrobić zaległości, znaleźć DOBRY powód, żeby iść do kina, a w rezultacie napisać podwóją recenzję. Ciekawą, bo choć „Obecność” nie wywołała we mnie jakiś strasznych emocji, uniemożliwiających zaśnięcie w nocy, to uważam ten obraz — w przeciwieństwie do ZŁEGO sequelu — za kawał DOBREGO kina grozy. Mamy zatem recenzję DOBREGO i ZŁEGO, nowego i starego filmu na raz!

Czytaj dalej

Dobry głupi film, czyli Riwiera dla dwojga.

LPUN_screenrelish

źródło: screenrelish.com

The Love Punch

Wielka Brytania 2013

reż. i scen. Joel Hopkins

wyk. Emma Thompson, Pierce Brosnan

Bywają takie dni, że trzeba obejrzeć coś głupiego. Ale jest dużo rodzajów głupich filmów. Od dzieł porażających, wręcz paraliżujących swoją niemądrością, przez te odrzucająco durne, nudno-głupie, tak-głupie-że-aż-śmieszne, aż do uroczo głupiutkich. Ten film należy do ostatnich dwóch kategorii. Jest lekki, śmieszny, idealnie nadaje się na letnie ukrywanie się w kinie przed deszczem, upałem czy obowiązkami.

Czytaj dalej

DOBRY film: Witaj w klubie

Źródło: 2.bp.blogspot.com

Źródło: 2.bp.blogspot.com

Dallas Buyers Club

USA, 2013

reż. Jean-Marc Vallée, scen. Craig Borten, Melisa Wallack

wyk. Matthew McConaughey, Jennifer Garner, Jared Leto

Z wszystkich oscarowych filmów ten spodobał mi się najbardziej. Najciekawsza fabuła z tych, jakie do tej pory opisywaliśmy, spośród tych, które walczyły o Nagrodę Akademii. Niesamowita historia fascynującej transformacji człowieka, który musi pożegnać się ze swoją dotychczasową beztroską egzystencją i zacząć walczyć o życie, choć — zaznaczmy z całą mocą — pozbawiona jakiegokolwiek patosu i triumfalizmu. Gorzko-śmieszna opowieść o wręcz niemożliwej do zaistnienia relacji, przechodząca z dramatu psychologicznego w komediodramat, chyba nawet byśmy powiedzieli polityczny. Choć postaci nie są tak barwne jak w „American Hustle”, główny bohater tak dobry tak „Kapitan Philipps”, a historia tak ważna z punktu widzenia amerykańskiej historii jak ta ze „Zniewolonego”, to sądzę, że „Witaj w klubie” poruszając ważną i trudną tematykę, jednocześnie nas bawi i wzrusza do łez, zmuszając nas do mimowolnych oklasków, gdy pojawią się napisy końcowe.

Czytaj dalej

DOBRY film: Co jest grane, Davis?

źródło: filmbabble.blogspot.com

źródło: filmbabble.blogspot.com

Inside Llewyn Davis

USA 2013

reż. i scen. Ethan Coen, Joel Coen

wyk. Oscar Isaac, Carey Mulligan, Justin Timberlake, John Goodman

Jeśli macie niską tolerancję folkowych wyć à la koziogłosy Dylan czy wyjący Mumford (obu tu usłyszycie) , przypadkiem nie wybierajcie się na ten film, bo będziecie zwijać się z bólu już w pierwszej minucie. Jeśli, tak jak ja uwielbiacie zawooodząąąąący śpiew przy gitarze, będziecie zachwyceni już w pierwszej minucie. Jeśli dodatkowo lubicie specyficzny czarny humor braci Coen, to koniecznie obejrzyjcie ten film. Nawet, jeśliza nim nie przepadacie, to dajcie szansę Llewynowi Davisowi: tu humor jest trochę przykręcony (choć dalej dialogi są świetne), jest dość melancholijnie i (niestety) znacznie mniej krwawo niż np. w Fargo.

Czytaj dalej

LEDWO DOBRY, przereklamowany film: Sierpień w hrabstwie Osage

źródło: http://tour-de-force.net/

źródło: tour-de-force.net

August: Osage County

USA 2013

reż. John Wells, scen. Tracy Letts (na podstawie własnej sztuki)

wyk. Meryl Streep, Julia Roberts i całe mnóstwo gwiazd

Dawno tak nie przeklinałam założenia naszego bloga, jak w przypadku tego filmu. Nie jest to świetny film, na pewno jest przereklamowany, ale nie jest to też dzieło tak ZŁE, żebym boleśnie odczuwała, że bezpowrotnie zmarnowałam cenne minuty mojego życia (jak w przypadku np. Bling RinguKonesera czy Drugiej strony snu). Nie. Cieszę się, że ten film widziałam, i wiem, że wielu (mniej czepialskim) osobom może się bardziej podobać.

A teraz do rzeczy. Sierpień … jest (auto)adaptacją wielokrotnie nagradzanej sztuki Tracy’ego Lettsa. Rzecz się dzieje na przytłumionych upałem depresyjnych równinach Oklahomy, przywołuje na myśl dziejące się ciut bardziej na południe dzieła Faulknera. To typowa amerykańska sztuka, jest ganek, jest rodzina, są mroczne tajemnice rodzinne; właściwie te same co wszędzie, także w niezbyt lubianych przeze mnie sztukach „rodzinnych” Sama Sheparda, który zresztą gra tu ojca rodziny. Są siostry (których relacje trochę przypominają te z DOBREJ, też nagrodzonej Pulitzerem sztuki Beth Henley „Crimes of the Heart”), jest buntująca się nastolatka (Abigail Breslin), jest obleśny narzeczony jej ciotki (Delmot Mulroney), jest gruba ciotka (tu świetna Margo Martindale). Jest głupiutka siostra (Juliette Lewis), jest cicha siostra (Julianne Nicholson), jest główna siostra (Julia Roberts), jest kuzyn-nieudacznik (Benedict Cumberbatch). Jak w każdej szanującej się produkcji amerykańskiej, jest kilku Brytyjczyków mówiących (a jeden nawet śpiewa) z amerykańskim akcentem (Ewan McGregor i Benedict Cumberbatch). Jest muzyka country i ciężarówki, jest rak jamy ustnej i uzależnienie od leków, jest Indiańska pomoc domowa zmuszona do czytania T.S. Eliota (Misty Upham).

Czytaj dalej

DOBRY film: Ona

źródło: mettelray.files

źródło: mettelray.files|

Her

USA 2013

reż. i scen. Spike Jonze

wyk. Joaquin Phoenix, Amy Adams, Scarlett Johansson

Przyszedł czas na sprawdzenie naszych prognoz kinowych  na ten rok. Dlatego oderwałam się od bardzo DOBREJ wciągającej książki („Bring Up the Bodies” Hilary Mantel); z Anglii Henryka VIII i czekania na to, by wreszcie skrócić tą wstrętną Annę Boleyn o głowę, przeniosłam się do Ameryki niedalekiej przyszłości, gdzie wąsaty pisarz zakochuje się w swoim systemie operacyjnym.

Tak jak w I’m here, rzecz dzieje się w Los Angeles przyszłości. Zamiast robotów, które żyją obok ludzi, mamy czysty, Apple’owato disajnerski świat wieżowców, klombów i subtelnie wszechobecnej technologii. Moda jest podobna do obecnej, ale trochę inna (te spodnie z wysokim stanem dla mężczyzn!). Trójwymiarowe gry wideo. Firma zajmująca się komponowaniem „odręcznie” pisanych listów. Na rynek wchodzi nowy system operacyjny, kto go zainstaluje, dostaje towarzysza (czy też towarzyszkę) w postaci szybko rozwijającej się i uczącej sztucznej inteligencji, świadomości z własną osobowością, ale bez ciała. Powoli, lecz w sposób całkowicie naturalny, między ludźmi fizycznymi i wirtualnymi istotami nawiązują się relacje, jakże różne od tych „maszyny się buntują i chcą zniszczyć ludzi” czy też „jednak człowiek to człowiek i nic do nie zastąpi, bo tylko my potrafimy kochać” do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Czytaj dalej

DOBRZE nakręcony film o kręceniu: American Hustle.

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

Źródło: erillsstyle.files.wordpress.com

American Hustle

USA, 2013

reż. David O. Russell, scen. Davin Warren Springer

wyk. Christian Bale, Amy Adams, Bradley Cooper, Jannifer Lawrence

Nie wiadomo, co jest prawdą, nawiązaniem do prawdziwej akcji FBI z końca lat 70., a co wizją artystyczną reżysera. Mamy tu wszystkie gatunki, niby jest to komedia kryminalna, ale tak naprawdę istny misz-masz, jednak na Boga, jak to się wszystko trzyma kupy! Dostajemy stylizowany na lata 70. kryminał sensacyjny w rytmie bitów rodem z „Gorączki sobotniej nocy”, gdzie wytapirowana Jennifer Lawrence niczym w musicalu śpiewa pod „Live and let die” Beatlesów. Gorące i namiętny romanse, mające miejsce w wytwornych salach, toaletach nocnych klubów i w pralni gdzieś w New Jersey, są jedynie przygrywką przed wyrafinowaym i zabawnym pochodem iście karnawałowych postaci, które kombinują jak mogą, by ugrać co swoje i rozkochać kogo trzeba. Rozbrajający humor, zwroty akcji, trochę seksu, dużo polityki, złych gangsterów, cudownie białe zęby AMY ADAMS, która onieśmiela każdego chłopca powyżej czwartego roku życia swoimi kreacjami z dekoltem po pępek, no i Bradley Cooper goniący w papilotach. Przepis na 10 nominacji do Oscarów jest naprawdę aż taki prosty?

Czytaj dalej