Dobry horror z Islandii: Pamiętam cię

Zaczynający się 2 marca w warszawskim kinie Luna festiwal FEST MAKABRA przeszedł od zeszłego roku ciekawą ewolucję. Poprzednio dostaliśmy perełki kina grozy z obu stron estetycznej barykady. Świetny koreański „Zombie Express” balansowany był uroczymi szmirami jak „Atak krwiożerczych donutów” czy „American Burger”. Tym razem organizatorzy jakby byli bardziej ostrożni, co chyba nie skończyło się najlepiej. Z tegorocznej selekcji polecamy jednak nordycki „Pamiętam cię” (Ég man þig).

Faktycznie, nie jest to najstraszniejszy film świata, ale zgrabnie przeplatające się dwie historie z tragedią w tle, okraszone islandzkimi widoczkami dają radę. Psychiatra Freyr (Jóhannes Haukur Jóhannesson) bada tajemnicze wypadki osób starszych, jednocześnie próbując sobie poradzić z traumą po stracie dziecka. Stopniowo wszystko się splata z przygodami grupki przyjaciół, którym na odludnej skalistej wyspece dzieją się coraz bardziej nieprzyjemne cuda…

Genialnie zostaje wykorzystany klaustrofobiczny klimat Islandii, puste przestrzenie, zachmurzone niebo, odludzia. Bohaterowie próbują uciec od swoich traum i demonów, ale nie jest to łatwe, gdy budzą się licha z przeszłości. Przekonująco wpleciony jest wątek okultystyczny, jest trochę makabreski, ale przede wszsytkim narastająca groza, wynikająca ze spinania się pozornie niezależnych historii.

Islandia i długo, długo nic…

Islandzka produkcja, z krypną muzyką, dramatem z przeszłości i nieprzyjemnie wciągającą zagadką jest o niebo (piekło?) lepsza niż np. hiszpańska „Szklana Trumna”. Tak jak inna pozycja w tegorocznym repertuarze FEST MAKABRY, chiński „Okręt Strachu”, zasadza się na cholernie irytującym i nieprzekonującym koncepcie fabularnym. „Szklana Trumna” wpisuje się w gatunek filmu toczącego się przez cały czas na bardzo zamkniętej przestrzeni. Niemniej perypetie jadącego samochodem Toma Hardego w „Locke” czy czołgistów z „Libanu” miały świetne dialogi i intrygującą historię. Uwięziona w limuzynie aktorka poddawana jest wyrafinowanym torturom, ale bardzo źle się to ogląda. Motyw złego nie ma z kolei większego sensu, więc otrzymujemy studium bezsensownej i irytującej przemocy. Podobnie jak z „Okrętem Strachu”, który ma wyjątkowo absurdalne zakończenie, co niszczy mozolnie budowaną atmosferę gore.

Dlatego na pewno Islandia, choć kusiła też produkcja „Słudzy Diabła” z Indonezji. Ale to już wy nam musicie powiedzieć, czy warto było.

My zaś liczymy, że w następnej edycji nie zabraknie perełek w stylu „Atak krwiożerczych donutów„.

Współautor

Filmy zobaczyliśmy dzięki uprzejmości organizatorowi FEST MAKABRY — dystrybutorowi KINO ŚWIAT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *