Dobry (polski!) film na Walentynki: Planeta Singli 3

Na seans szliśmy z mieszanymi uczuciami. Po niezłej (ku naszemu zdziwieniu!) pierwszej części, przyszła — ponoć — zdecydowanie gorsza “dwójka”. Piszemy ponoć, bo darowaliśmy sobie kontynuację romansu Tomasza Wilczyńskiego (Maciej Stuhr) i Ani (Agnieszka Więdłocha), który zakończył się oświadczynami. Weselny finał trylogii przyszło oglądać w dobrej, nowo otwartej sali VIP w Cinema City w Bonarce (dziękujemy za zaposzenie). Na wszelki wypadek zaaplikowaliśmy podwójną dawkę białego wina, ale i już po opadnięciu emocji związanych ze splendorem bankietu można znowu powiedzieć: DOBRA polska komedia romantyczna!

Planeta Singli 3

Polska, 2019

reż. i scen.  Sam Akina, Michał Chaciński, scen.

wyk. Agnieszka Więdłocha, Maciej Stuhr

Jakby wesele nie było wystarczająco dużym ambarasem, to twórcy postanowili jeszcze dodać emocji, ekspediując bohaterów poza zgiełk stolicy. Zaślubiny odbywają się w rodzinnej wiosce Wilka, gdzie oprócz wrednego brata (Borys Szyc) i kochanej mamy (Maria Pakulnis) czekać będzie dawno niewidziany… tata Wilczyński.

Miłego złe początki

Po pierwszej półgodzinie żałowałem, że nie wziąłem więcej wina. Przygotowania do biby weselnej trwają wprawdzie wartko, ale na początku jest niebezpiecznie dużo żartów złych i nieśmiesznych. Potem jednak wszystko nabiera wigoru, Stuhr rozkręca się wraz ze sceną spowiedzi. Aktor dopiero tutaj daje popis zdolności komediowych, w nas budzi się nadzieja, że nie będziemy się skręcać z żenady. Ale trzeba z zaskoczeniem odnotować: to, co najbardziej podobało nam się w jedynce, zupełnie znika w trzeciej części.

“Planeta Singli” napędzana była napięciem między Wilkiem a Anią. Cukierkowatość komedii romantycznej była dobrze tonowana sarkazmem, wzajemnymi docinkami i ironią. Może to wina stresu przedweselnego, ale tutaj młoda para jest jakby w tle. Choć to niesnaski rodzinne Wilczyńskich są motywem przewodnim, to znacznie milej nam się ogląda… bohaterów drugiego planu.

Im dalej w las, tym lepiej…

Imprezą zarządza druh Wilka, Marcel. Piotr Głowacki doskonale bawi się rolą zmanierowanego dandysa, który musi ogarnąć bajzel organizacji wesela. Nowożeńcowm towarzyszą młodzi, umęczeni rodzice Ola (Weronika Książkiewicz) i Bogdan (Tomasz Karolak). Karolak jako spowiednik jest doskonały, ale to jego scena z dębem Michałem (SIC!) JEST FENOMENALNA. Padłem. Za to znany i lubiany aktor w roli ojca Wilka też przydaje swoim etno-odpałem dużo komizmu.

Film jest świetny obsadą, dzięki której na drugim planie dzije się niezły romantyczny ambaras. Wszystko zmierza ku dobremu, ale w pewnym momencie “Planeta Singli 3” staje się failed party movie, zahaczając konwencją jednocześnie o “Wesele” i “Project X”.

Przesadzam? Może. Ale zrzućmy to na moje nienajwyższe oczekiwania, sceny, które autentyczne mnie rozbawiły i dobrze opowiedzianą historię. Jak na komedię dużo tutaj oczywiście uproszczeń i skrótów. Wieś to mokry sen Warszawiaka o polskiej prowincji, nowożeńcy szukają się na weselu jakieś osiem godzin, a wiejska kapela ma repertuar jak konto premium na Spotify. Mimo tych mankamentów, dzięki zgrabnej fabule, dobrymi romansami i ciekawym bohaterom “Planeta Singli” pozostaje najlepszą polską komedią romantyczną od lat.

Przynajmniej pierwsza i trzecia część.

Współautor

P.S. Na Walentynki oglądamy jednak “Kobiety pragną bardziej”. Produkcja amerykańska sprzed 10 lat. Mówicie co chcecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *