Boleśnie DOBRY: Kafarnaum

Wszakże powiadam wam: lżej będzie ziemi sodomitów w dzień sądny niźli tobie (Mat. 11, 20-24).” — przeklinał Jezus tytułowe Kafarnaum. Co ma wspólnego wioska, która pomimo licznych cudów nie uwierzyła w Zmartwychwstałego, do przepięknego, acz bolesnego dramatu o dzieciach z bejruckich slumsów? 

Cafarnaúm

Liban, USA, 2018

reż. i scen. Nadine Labaki

wyk. Zain Al Rafeea

Od początku uderza nas realizm i naturalizm. Właściwie można się złapać na myśli, że oglądamy dokument. Czujemy ścisk klaustrofobicznego mieszkania, chaos bejruckiej ulicy i brud więzienia. Większość aktorów to naturalsi, ale w żadnym momencie tego nie czujemy. Decyzja ryzykowna, ale genialna. Gra młodych aktorów, w tym Zaina Al Rafeea — oscarowa.

Historia dzieciaka, który ucieka z rodzinnego domu, na znak protestu wobec decyzji rodziców, by sprzedać rodzoną córkę, łatwo mogłaby popaść w tani wyciskacz łez. Fakt, jest smutno i poruszająco, ale reżyserka ostatecznie nie przekracza granicy brutalizmu i natrętnego patosu. Ponurą historię przerywa komicznymi wstawkami, czym całość jedynie zyskuje.

Kto jest bez winy…

Absurd oskarżenia rodziców o to, że spłodzili syna, twardo trzyma się realizmu. Warunki, w jakich wychowuje się Zain są paskudne, a rodzice przymuszeni biedą, gotowi są sprzedać własne dziecko. Można ich oczywiście szybko oskarżyć, ale jak sami tłumaczą, przecież chcieli jak najlepiej. Skrajna bieda odbiera szanse. Dzieci, zamiast iść do szkoły, muszą handlować na ulicy, by rodzina uniknęła eksmisji. “Co miałem robić, mówili mi, że obowiązkiem mężczyzny jest posiadanie dzieci?” — tłumaczy dramatycznie w sądzie ojciec.

“Kafarnaum” to akt oskarżenia wobec społeczeństwa, które nie edukuje obywateli i woli inwestować w zabawki dla wojaków. Scena, gdy śpiącego w wesołym miasteczku Zeina budzą helikoptery wojskowe jest tutaj bardzo symboliczna. Nie ma tutaj winnych, ale ktoś chyba odpowiada za to, że dzieci zamiast w szkole pracują na targach? Skutki są oczywiście opłakane — dorosły facet nie wie, że jedenastolatka nie powinna wychodzić za mąż. Tak jak biblijna wioska nie uwierzyła w cuda Nazarejczyka, tak są dalej miejsca na świecie, które odrzuca to, co prowadzi do szczęścia i dobrobytu. “Ślijcie dzieci do szkół!” — łatwo powiedzieć, jednak reżyserka nie pozwala wieszać psów na rodzicach. Winni są gdzie indziej.

Najlepszy ze światów

Pomimo tej nadziei, film nie gwarantuje miłego wieczoru. “Kafarnaum” prowokuje do myślenia i łapie na serce. Czyż jednak słusznie i my, w naszym radosnym kraiku powinniśmy się źle czuć po tym seansie?

Cóż — w świecie, w którym 3 rodziny natychmiast rzucają 400 milionów euro na odbudowę pewnej francuskiej katedry, a na przedmieściach Bejrutu umierają z głodu dzieci, jest chyba dużo do poprawy.

Współautor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *