La La Land: niezły film z DOBRYMI piosenkami

la-la-land-ryan-gosling-emma-stone-1.jpg

Muszę przyznać, że oczekiwania były duże, mimo, że oglądaliśmy ten film na kilka godzin przed wygraniem przez niego aż siedmiu złotych globów. Gosling i Stone grali już razem, więc wiedziałam, że będą dobraną parą, recenzje zza oceanu ogłaszały „La La Land” najlepszym filmem (ubiegłego) roku, a puszczane stopniowo na pokuszenie piosenki rzeczywiście aż wypychały do kina, choć na polu i mróz, i lód, i śnieg (to znamy już). Wyszliśmy z kina jednak z mieszanymi uczuciami, choć cała czwórka nuciła „City of Stars” przez cały następny dzień.

lalaland-emma-stone-ryan-gosling.jpg

Ten film może posłużyć za instruktaż, jak NIE należy zachowywać się w kinie

La La Land

USA 2016

reż. i scen. Damien Chazelle

wyk. Emma Stone, Ryan Gosling

Pierwsza salwa śmiechu, która rozbrzmiała w pękającej po brzegi przedpremierowej widowni była zupełnie niezależna od intencji twórców: zobaczyliśmy mianowicie na ekranie rozpalone słońcem Los Angeles… i napis „zima” — jako że akurat tego dnia u nas zanotowano kilkanaście stopni mrozu (a i tak uważaliśmy to za ocieplenie), ten śmiech przemieszany był z zazdrością.

La La Land opowiada o pragnącej aktorskiej sławy, lekko już zniechęconej próbą wzniecenia kariery Mii (Stone), oraz o cudownie miniastym Sebastianie (Gąsię)– sfrustrowanym pianiście, który powziął sobie za zadanie uratowanie jazzu i marzy o założeniu klasycznego, oldschoolowego jazz clubu o nazwie „Kurczak na patyku”. Spotykają się, czubią, lubią, są razem, aż muszą się zmierzyć z własnymi marzeniami, oczekiwaniami i rzeczywistością. W międzyczasie tańczą i śpiewają. To historia o wykorzystanych i zmarnowanych okazjach, o zderzeniu marzeń o sukcesie zawodowym z praktycznością.Film z jednej stronykrytykuje nadmierną nostalgię, a z drugiej to właśnie głównie właśnie na tym uczuciu widza gra, może nawet za bardzo.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=cZAw8qxn0ZE&w=560&h=315]

Naszym zdaniem to film nierówny: wizualnie i muzycznie śliczny (choć mamy niedosyt piosenek), ma naprawdę dobre momenty, jak i  trochę słabsze, pierwsza połowa jest trochę rozmemłana, druga – znacznie lepsza. Zyskuje, kiedy robi się poważnie, kiedy niektóre rozwiązania zaczynają odbiegać od schematów z dawnych musicali (oczywiście, wielbiciele i znawcy musicali będą mieli znacznie większy ubaw w wynajdywaniu odnwołań). Zakończenie jest DOBRE, ale w inny sposób, niż byśmy się tego spodziewali. Wszyscy byliśmy zachwyceni Emmą Stone i minami Goslinga (który nie śpiewa aż tak dobrze jak jego filmowa partnerka, ale żeńskie trzy czwarte naszej grupy było mu w stanie wybaczyć).

W skrócie: Przyjemna opcja na wieczorne wyjście, śliczne stroje, wpadające w ucho piosenki — ale to nie Whiplash, ani nie najlepszy film roku. Moim zdaniem ogólna euforia związana z tym filmem była trochę na przerost, ale w miłym towarzystwie czas nie będzie zmarnowany…

Ryba.

[youtube https://www.youtube.com/watch?v=RvWhKWhFWoc&w=560&h=315]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *