Fest horrory: “Mrok”, “Wyleczeni” i “Noc Pożera Dzień”

Jak co roku około Święta Wszystkich Zmarłych Świętych Zmarłych i Świętych dystrybutor “Kino Świat” odpala w całym kraju, od Augustowa po Zgorzelec, przegląd radosnych i oryginalnych filmów grozy. Do dzisiaj w pamięci mamy “Atak krwiożerczych donutów” czy “Zombie Express”. Po zeszłorocznej zadyszce, kiedy to jedynie islandzkie “Pamiętam Cię” przykuło uwagę, przegląd wraca na dobre tory. Choć nie ma szaleństwa na miarę spragnionych krwi wypieków, to jest w czym wybierać. Nasze trzy propozycje alternatywnych horrorów z FEST MAKABRY poniżej. 

Eurovideo

Kac-zombie i bachory z siekierami

Z krypnego tryptyku tej recenzji zacznijmy od chyba najsłabszej pozycji, czyli “Nocy Pożerającej Dzień”. Jeśli myśleliście, że ostatni kac, który anulował wam egzystencję następnego dnia był słaby, to oczywiście poznajcie historię Sama. Na bibce miał się w ogóle nie stawić, tylko odebrać graty od byłej. Wiksa trwała, ówczesna szalała w objęciach obecnego, a Sam usnął w kąciku. Nowy dzień przynosi jednak nieprzyjemne odkrycie, że dotychczasowy świat szlag trafił, a goście są albo zjedzeni, albo zamienili się zombie.

W tych bardzo niecodziennych okolicznościach samotny Sam musi się jakoś ogarnąć. Zamieniona w zabarykadowaną fortecę paryska kamienica staje się scenografią dla przewrotnej opowiastki o samotności i zagubieniu. Z zewnątrz przyjdzie nadzieja, ale wtedy okaże się, że najgorsze ograniczenia, to te które siedzą nam w głowie. To niecodzienne podejście do konwencji kina grozy jest bardzo na plus, ale chyba brakuje “Nocy Pożerającej Dzień” nieco werwy…

“Mrok” jest zdecydowanie gęstszy i mroczniejszy. Choć bohaterami są dzieci, a całość to fantazmat na temat wrednych dorosłych rujnujących dzieciństwo, można się przestraszyć. Już otwierająca scena, z powolnym dobijaniem ofiary, cudownie wprowadza w mroczny klimat filmu. W ruch idą siekiery, pistolety i sprzęty kuchenne, jest gore, ale nie brak przy tym wszystkim dobrej fabuły i przesłania. Akcja toczy się w lasach i opuszczonych domach, co nadaje nastrojowości i podkreśla dramatyczną próbę ucieczki bohaterów od cywilizacji i rodziny.

Zombie zombie zombie

Jeśli lubujące się w pakowaniu siekier w potylice dzieciaki z “Mroku” uciekają w krzaki, to bohaterowie “Wyleczonych” mają dokładnie odwrotny problem. Rzecz dzieje się w Irlandii, która próbuje się podnieść po epidemii zombie. Wyleczeni wracają do społeczeństwa, ale to, że pamiętają, co zrobili, powoduje, że narasta wokół nich niechęć. Ich życie jest zatem tak proste, jak próba wkręcenia się w nadchodzący Marsz Niepodległości z tęczową flagą z napisem “Konstytucja” i podobizną Tuska w tle.

Horror staje się tutaj doskonałym narzędziem pokazania mechanizmów wykluczenia i nakręcającej się spirali nienawiści. Byli-zomie są dehumanizowani, traktowani jako realne niebezpieczeństwo, które trzeba wyeliminować. Choć udało im się wykaraskać z tramatycznego doświadczenia, to nie mogą sobie poradzić z traumą tego, co zrobili. Otoczenie, zamiast im pomóc, podsyca podejrzenia, że prawdopodobnie nie są do końca zdrowi. Próbę muszą przejść nawet najbliżsi, ale prawdziwy bigos nastąpi, gdy niechęć i strach dopuści do głosu i czynu jastrzębi po obu stronach barykady.

Oryginalne i wzorowo zmontowane kino grozy z bardzo dobrym wątkiem społecznym, który swoją wnikliwością przeraża bardziej niż odgryzanie nóg. Dobry film na Halloween i przed rocznicą 100-lecia odzyskania niepodległości przez pewnien kraik nad Wisłą.

Na plakatach powinno być oczywiście “Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie”.

Wszystkie trzy filmy, które polecamy, byliśmy oglądnęliśmy dzięki uprzejmości “Kino Świat”, za co serdeczne Bóg zapłać. A Wy na co najchętniej byście się wybrali? Proszę dawać znać w komentarzach!

Współautor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *