DOBRY czy ZŁY?: Morderstwo w Orient Expressie

Kolejny raz okazuje się, że jesteśmy podzieleni. Współautor, po raz pierwszy miał do czynienia z Agathą Christie, więc mu się podobało — nic dziwnego, pomysł i intryga DOBRA. Współautorka wyszła z kina nie tyle niezadowolona, co znudzona. Dobrze zna książkowy oryginał, poprzednie adaptacje tego dzieła też może oglądać po kilka razy bez nudy. A to chyba nie jest tylko wina tego, że wiedziała, kto zabił? O naszych różnych opiniach o “Morderstwie w Orient Expressie” poniżej…

Murder on the Orient Express

reż.  Kenneth Branagh

scen.  Michael Green, Agatha Christie

wyk.  Kenneth Branagh, Johnny Depp, Penélope Cruz, Willem Dafoe, Michelle Pfeiffer,

Nowe “Morderstwo w Orient Expresie” to był chyba jeden z najbardziej oczekiwanych i reklamowanych filmów roku. Wszystkich fascynowała dobra obsada, prawie tak gwiazdorska, jak tej adaptacji z 1974 roku. Sponsorzy — czyli przepyszne czekoladki Godiva — obwiesili europejskie stolice zdjęciami bohaterów wchłaniającymi praliny. Wszyscy czekali, co legenda teatru, kina i Szekspira zrobi — i jako reżyser, i jako bardzo nie-Poirotowy Poirot z nowymi, intrygującymi wąsami.

A tu tuż po przedpremierze — powietrze uleciało. Część krytyków stwierdziła, że może być, fani Brannagha się zachwycili, ale większość recenzji od Guardiana, przez Variety po Hollywood Reporter była dość chłodna, wielu recenzentów narzekała, że Brannagh więcej uwagi przykłada rozsypującemu się szkłu i ładnym prezentowaniu belgijskich czekoladek, niż budowaniu napięcia. Na portalu metacritic najnowsza adaptacja zdobyła mierne 52/100!

Historia jest dość znana, nawet dla tych, co nie do końca wiedzieli, kto zabił. Legendarny pociąg, lawina, trup i wagon pełen podejrzanych. A do tego słynny detektyw, który musi zmierzyć się i z zagadką, i z własną moralnością.

Jedyna rzecz, co do której jesteśmy zgodni, to że zostało to pięknie nakręcone. Zwróćcie w trakcie seansu uwagę na liczne ujęcia z góry, perspektywy holenderskie (które nie mają za wiele z Niderlandami;) i inne podobne triki. Twórcom z sukcesem udaje się znaleźć złoty środek między manierą lat trzydziestych i tamtego klimatu oraz języku a wymaganiami współczesnego widza. Mamy wyszukane ujęcia na piękne stroje i detale — niestety, kiedy wewnątrz pociągu wszystko jest pięknie dopracowane, razi brak pary z ust czy najdrobniejszych śladów zmarznięcia, kiedy bohaterowie wychodzą na mróz i chłód.

Napięcie i gęstniejąca atmosfera to zasługa samej Christie, której proza charakteryzuje więcej domysłów i dedukcji, niż akcji.  Akcja toczy się w pociągu, prawie nie ma tutaj gwałtownych scen akcji, do prawdy dochodzimy mozolnie, składając po kolei pogmatwane elementy całej układanki. Niestety twórcom nie udało się dość umiejętnie powstawiać z oryginału drobnych poszlak, które pozwoliłyby widzowi również ułożyć choć ich część.

Wbrew narzekaniom Współautorki trzeba przyznać, że film ogląda się przyjemnie. Szkoda tylko, że twórcy postanowili sprzedać to jak najszerszej widowni, o której zdolnościach intelektualnych nie mieli najlepszego zdania. Wszystko powtarzane jest po czterdzieści razy, w tym “och, to jest taki wspaniały, przenikliwy film”. Ciekawym i zgodnym z nurtem czasu wyborem było zastąpienie lekarza-Greka czarnoskórym aktorem (bardzo dobry Leslie Odom Jr.), co mogło być interesującym punktem wyjścia do rozwoju postaci… Tyle że się nie udało. Na każdym kroku w bardzo niesubtelny sposób film podkreśla “patrzcie, jacy jesteśmy postępowi”… Tyle że trochę trudne do uwierzenia jest to, że wśród białych elit z międzywojnia tylko TEN ZŁY jest rasistą (okazuje się, że inny bohater, który wykazywał rasistowskie zachowania tylko udawał, a w ogóle to nie może być rasistą “bo jego mamusia była Żydówką”. Ekhem).

Podsumowując: Znów się nie możemy zgodzić! Współautor — i większość przyjaciół — uważa, że mimo wszystko jest to film DOBRY, ładnie nakręcony, trzymający w napięciu. Współautorka wzdycha, że ZŁY, bo wie, że można to było zrobić znacznie, znacznie lepiej…

A Wy, co sądzicie?

ZŁA Ryba, DOBRY Słoń

A taką obsadę miał film z lat 70.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *