Dobry film przed mundialem: Reggae Boyz

Choć mecz otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej wywołuje niemały dylemat, komu kibicować (Rosja kontra Arabia Saudyjska), i tak czekamy na nasze Orły. Plebejskie haratnie w gałę jest najpopularniejszym sportem świata i nie zmienią tego ani mafijne struktury organizacyjne, gargantuiczny hajs, ani ortopeda, który badając moją kostkę stwierdził, że “to jest aktywność. Tak. Piłka to aktywność, ale nie sport”*. Fenomen futbolu najlepiej zrozumieć patrząc na wszystko z nieco innej perspektywy. Stąd wycieczka do kraju Boba Marleya, zioła i sprinterów.

Reggae Boyz

Jamajka, USA, Niemcy, 2018

reż. Till Schauder

Niemiecki reżyser opowiada dramatyczną walkę Jamajczyków o zakwalifikowanie się do mistrzostw świata w Brazylii, cztery lata teamu. Nie zaspojlerujemy za bardzo, jeśli powiemy, że niezbyt się udało? Pełna emocji i oczekiwań rywalizacja sportowa, jest doskonałą okazją, do pokazania, jak dużą rolę odgrywa sport na tej biednej wyspie. Faktycznie, może być szokiem, że ojczyzna Usaina Bolta to w sumie biedny karaibski kraik, liczbą zabójstw ustępujący jedynie Syrii i Irakowi.

Dużą pokusą byłaby próba odpowiedzi na pytanie, o relacje między sportem, społeczeństwem, biedą. Till Schauder zgrabnie zdecydował się na zawężenie do opowieści do rywalizacji sportowej, oddając głos swoim bohaterom: kibicującym muzykom, niemieckiemu selekcjonerowi, czy robotnikowi, aspirującemu do gry w narodowej reprezentacji. W tle zmagań na stadionach mamy zatem rozważania, które lawirują wokół mitycznego wydarzenia, jakim było zakwalifikowanie się do mundialu we Francji w 1998 r. Wtedy też w Jamajce nie popełniono żadnego przestępstwa.

Dobre, bo prawdziwe

“Reggae Boyz” są tym filmem, który udowadnia, że najlepsze historie wydarzyły się naprawdę. Jest to dokument pełen komizmu i napięcia. Ciężko uwierzyć, że debiut amatora na zawodowych boiskach, naprawdę przybrał taki obrót. Skróty  meczów mają dynamikę rodem z “Tsubasy”. Nieco sztywny niemiecki selekcjoner uroczo wygląda odbierając od byłego muzyka zespołu Boba Marleja gigantyczny wiąz zielska. A życie dopisuje niespodziewany happy-end do tej historii, z dużą ilością reggae w tle.

Tak, pokazywałem film jeszcze bez tej końcówki, która nastąpiła już po zakończeniu produkcji. Fajnie się złożyło, bo nie ukrywam, ciężko robić film o takim sporcie, nie pokazując żadnego sukcesu — odpowiedział na Krakowskim Festiwalu Filmowym reżyser.

Ci, którzy przeoczyli dobry, krakowski festiwal, niech nie chlipią. Świetna opowieść o jamajskich piłkarzach do zobaczenia jest do 7 lipca na serwisie arte.tv, a konkretnie tutaj. Ta darmowa telewizja internetowa, będąca owocem europejskiej współpracy, ma w sumie dużo ciekawych tytułów i jak coś się trafi, pewnie damy znać.

Tymczasem polecamy “Reggae Boyz”, liczymy, że szejkowie spuszczą srogie lanie braciom Słowianom, a nasze Orły dolecą daleko!

Współautor

*- “Bo wie pan co? Natknąłem się na taką rozmowę działaczy olimpijskich z lat 60.: Piłka nożna? Co to za sport! Proszę pokazać kogoś, kto ma władzę, wpływy i jest piłkarzem. Wioślarstwo! To jest to! Najważniejsi ludzie na tej plancie trenowali na uniwersytecie wioślarstwo!” — powiedział lekarz, wypisując skierowanie na rentgen.

 

 

Jedna myśl nt. „Dobry film przed mundialem: Reggae Boyz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *