Dobry film o nienawiści: Czarne bractwo. BlacKkKlansman

“Słowa nie kamienie” — mawiają radykalni zwolennicy wolności słowa. Mowa nienawiści jest przestępstwem, ale granica między swobodą wyrażania opinii, a przemocą bywa niebezpiecznie cienka. Ostatni film Spike’a Lee dobitnie o tym traktuje. Choć “Czarne bractwo: BlacKkKlansman”  toczy się w latach 70. i to daleko stąd to i nad Wisłą jest mocnym głosem w dyskusji o rasizmie i nienawiści do innych. Dobry film, na dziwne czasy.

BlacKkKlansman

USA, 2018

reż. Spike Lee, scen. Charlie Wachtel, David Rabinowitz, Kevin Willmott, Spike Lee

wyk. John David Washington, Adam Driver

Zeszłoroczny film Spike’a Lee bazuje na faktach tak niesamowitych, że aż trudno uwierzyć. Młody policjant, Ron Stallworth (John David Washington), szybko dostaje własne śledztwo. Postanawia inwigilować Ku-Klux-Klan. I pewnie nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że jest… czarnoskóry. W sukurs przyjdzie mu partner, Flip Zimmerman (Adam Driver), a zacieśniająca się relacja ze zjawiskową liderką komitetu afroamerykańskich studentów Patrice (Laura Harrier) przyda tyleż romantyzmu co akcji. A tej nie braknie, bo ekipa w białych kapturkach szykuje “fajerwerki”…

Dobry policjant, zły policjant

Ron jest tutaj fascynującą i skomplikowaną postacią — choć klimat polityczny stawia go po stronie radykalizujących studentów, postanawia naprawić system od wewnętrz. W rozmowach z Patrice jest oportunistą, z kolei dla Flipa — oportunistą. Okoliczności są zatem trudne, bo trzeba się umieć podporządkować, a jednocześnie walczyć o swoje. Dostaje śledztwo, w które wkłada całe serce, ale jednocześnie trzeba oduczyć kolegów po fachu nazywania Afroamerykańskich przestępców mianem “ropuchy”.

 

Scenariusz napisało życie, więc trudno przeczypiać się do pewnych niedomówień. Niemniej odnosimy wrażenie, że jedna nieogarnięta instytucja (policja), szpieguje jeszcze bardziej nieogarniętych oszołomów. Ron prowadzi rozmowy telefoniczne, ale na przeszpiegi wysyłany jest Flip. Stąd trochę nieporozumień, które właściwie powinny spalić całą akcję, ale szczęśliwie chora nienawiść do nie-aryjczyków przysłania zdrowy rozsądek białych braci. Nie jest też jasne, dlaczego przełożeni tak chętnie nagle interesują się organizacją suprematystów.

Wtedy i teraz

Mimo tych mankamentów, Spike Lee wiernie odtwarza napięty klimat epoki. Irytują trochę smętne bluesowe rytmy w finałowej scenie, ale muzyka, wraz ze stylówkami bohaterów, gęstymi afro-grzywami i absurdalnie szerokimi kołnierzami koszul budują nastrój. Powaga tematyki zręcznie przeplatana jest wątkami komediowymi. Sceny ochrony Davida Duke’a, wielkiego maga Ku-Klux-Klanu, przez Rona (coś pisałem o jego umiejętności podporządkowywaniu się przełożonym?) czy telefoniczne rozmowy czarnego policjanta z członkami bractwa są cudowne!

Film naszpikowany jest masą aluzji. Odniesienia kulturalne odnotują chyba tylko starsi widzowie (zdania odrębne proszę zgłaszać w komentarzach!), ale wycieczki do polityki chyba już każdy rozumie. “Wyobrażasz sobie, że taki ktoś jak on zostaje prezydentem Stanów Zjednoczonych?” — pada pytanie w kontekście Davida Duke’a (zacytujmy Wikipedię: antysyjonista, antykomunista, biały nacjonalista, zwolennik tzw. teorii spiskowej dotyczącej rządzenia światem przez Żydów oraz negacjonista Holocaustu. Wielki Mistrz Ku Klux Klanu). 

Na deser bajeranckie, kultowe dla reżysera podwójne ujęcie Rona i Patrice sunących w mrok nocy rozświetlanej płonącym na wzgórzu krzyżem. Swoją drogą odnotujmy, że dla wielu, ten wielopoziomowy kryminał komediowy o rasizimie i nienawiści, jest jednym z lepszych — jeśli nie najlepszym — filmem Spike’a Lee.

Wieńcząca film zbitka autentycznych ujęć z  manify “patriotów” w Charlottesville w 2017 r. dobitnie przypomina, jak niewiele się zmieniło. (patrz niedawno recenzowane “Wdowy” Steve’a McQueena).

Bardzo dobry film. Szczególnie w kontekście szokujących wydarzeń z naszego podwórka.

Współautor

 

Jedna myśl nt. „Dobry film o nienawiści: Czarne bractwo. BlacKkKlansman

  1. Ogladalem film – robi naprawde niezle wrazenie – na mnie przynajmniej zrobil. Faktycznie, niektore zdania sa ostre – ale ja lubie akurat takie kino. Dla mnie film na duzy plus! Solidne 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *