Dobry film: Mój piękny syn

“Mój piękny syn” to prosty, acz chwytający za serce i ładnie zrobiony dramat rodzinny.  Ukazuje dramatyczną walkę ojca o odzyskanie dziecka, ale i brutalnie uświadamia, że w takiej sytuacji nic nie jest łatwe… Mocne, ale nie łzawe, a przede wszystkim dobre kino.

Beautiful Boy

USA,2018

reż. Felix Van Groeningen, scen. Felix Van Groeningen, Luke Davies
Critic reviews

wyk. Steve Carell, Timothée Chalamet

Belg Felix Van Groeningen, którego Belgica dostała w 2016 r. nominację do Oscara, debiutuje z anglojęzyczną produkcją. Do bazującej na autentycznych wspomnieniach historii zaprosił Steve’a Carella (ci, co oglądali komediowy The Office jęczą, że dalej widzą Michaela Scotta) i Timothée Chalameta (m. in. Interstellar, Lady Bird). Całość bazuje na relacji między ojcem a synem, która nabiera niespodziewanej dynamiki, gdy rodziciel dowiaduje się, że właściwie nie zna zwojego dziecka.

W pustce

Co interesującego — historia walki Nica z nałogiem toczy się jakby w próżni. Oczywiście, są obecne żona Davida oraz matka Nica. Gdzieś przemykają jacyś terapeuci, konsultanci, sympatie, ale stanowią właściwie tło. Brak tutaj szczególnie kolegów chłopaka, jakiegoś złego towarzystwa, kumpli, którzy zapoznali go z dragami. Na pierwszy rzut oka bardzo tego brakuje, ale po chwili orientujemy się, że jest to bardzo przemyślany zabieg.

Syn nie ukrywa, że jest w nim mrok i pustka, ale wraz z ojcem próżno szukamy powodów, dla którego Nic popadł w nałóg. Faktycznie, Davidowi można zarzucić nadopiekuńczość czy nieudane małżeństwo, ale nie to pcha ludzi w eksperymenty z krystaliczną metamfetaminą. Przypomina się Amerykańska Sielanka — szczęśliwa i normalna rodzina boryka się z kłopotliwym potomkiem. O ile w adaptacji powieści Philipa Rotha nie mieliśmy pojęcia, co się stało, to w Moim pięknym synie ta sama tajemnica staje się największym atutem.

Niewinne rodzinne retrospekcje, wplecione w historię, nabierają mroku przez świadomość tego, co nadchodzi. Analizujemy, kiedy i co coś poszło nie tak, ale na darmo. Wraz z ojcem powoli rozumiemy, że jedyną osobą, która tak naprawdę wie, co się dzieje i może pomóc Nicowi jest niestety on sam.

DOBRY dramat

Nie jest to oczywiście bardzo oryginalne, a i sama fabuła ma swoje nieśpieszne tempo. Niemniej świetna muzyka, piękne kolory i przekonująca relacja między aktorami, buduje niesamowity klimat. Mój piękny syn zachowuje zdrowy balans — nie popada w tanie i łzawe tony, czym tym bardziej zyskuje. Jest to  subtelny, ale mocny film o traceniu bliskich i pogodzeniu się z tym, że nie zawsze wszystko potrafimy zrozumieć i odkręcić.

Czy jest nadzieja? Abstrahując od zakończenia, wspomnijmy, że napisy końcowe, krótko opisujące epidemię narkomanii w Stanach i podejmowane środki, nie napawają największym optymizmem.

Współautor

P.S. W recce “Narodziny gwiazdy” wkradł się paskudny chochlik — bohaterka grana przez Lady Gagę ma oczywiście na imię Ally, a nie jak błędnie podano Ammy. Czytelników przepraszamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *