Złe Filmy czyli Malinki 2016

Jako blogerzy czerpiący radość z pisania tak o DOBRYCH jak i ZŁYCH filmach chyba bardziej wyczekiwaliśmy radosnych nagród Złotych Malin, czyli wrednych odpowiedników Oscara, przyznawanych przez złośliwych krytyków filmowych za największe niewypały w branży filmowej. Bezapelacyjnym zwycięzcą zostało „50 Twarzy Grey’a”, gdzie — jak zauważyli złośliwi koledzy — oni sami dostawali od ojca w młodości więcej klapsów na raz, niż bohaterka adaptacji bestsellerowej softpornografii dla pań w trakcie sadomasochistycznych sesji ze swoim dominującym lubym.

Drugą największą kinematograficzną kupą roku, po aseksualnym pornosie z kuchennego blatu, została dramatyczna „Fantastyczna Czwórka”, z rankingiem akceptowalności rzędu 9 proc. na „Rotten Tomatoes”.

Z ciekawostek odnotujmy jeszcze, że Eddie Redmayne za swój występ w zrecenzowanym przez nas „Jupiter Intronizacja” dołączył do takich sław jak Ben Affleck, Roberto Benigni, Kevin Costner, Sandra Bullock czy Halle Barrey (przypomnę, że jako jedna z nielicznych osobiście odebrała wątpliwe wyróżnienie), którzy złotego owoca postawią obok statuetki Akademii.

Chociaż jeśli Anglik zgarnie dzisiaj w nocy drugi raz pod rząd Oscara za pierwszoplanową rolę męską (rok temu za „Teorię Wszystkiego”), tym razem za rolę w w „Dziewczynie z portretu” (nie mylić z „Dziewczyną z perłą”!), to będzie pierwszym w historii aktorem, który dostanie obie statuetki w tym samym roku, w tym jedną za rolę transseksualną.

Imię Leonardo pojawi się w słownikach jako synonim „dziejowej niesprawiedliwości”. Aktor ma bowiem na koncie więcej Malin niż Oscarów. Zgrywiastą nagrodę dostał za rolę w „Niebiańskiej plaży” z 2001 r.

Słoń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *