ZIMNA WOJNA — czyli DOBRY film ze ZŁYM melodramatem

Dalej nie wiem, co myśleć o tym filmie. Seans skończył się 20:45, a z Towarzyszem Seansu i Życia rozmawialiśmy o nim nieprzerwanie do co najmniej 22:50. Z jednej strony zobaczyliśmy film piękny, z cudowną muzyką, o bardzo ciekawych czasach, fantastycznie zagrany, z dwoma doskonałymi postaciami drugoplanowymi (rola życia Szyca, który urodził się by grać aparatczyka oraz zdecydowanie za mało cudownie wściekłej Kuleszy). Było w nim kilka scen, które — tu nie przesadzam — było najpiękniejszymi, jakie widziałam w kinie. A jednak coś jest nie tak…

Czytaj dalej

Aż tak zły?: Han Solo. Gwiezdne wojny — historie

Od dwudziestu lat z okładem każda informacja o nowych „Gwiezdnych Wojnach” wywoływała u mnie przyśpieszony oddech i palpitacje serca. Fotosy z planu, szkice koncepcyjne, teasery, trailery – wszystko. Kiedy Lucasfilm przejął Disney wydawało się, że nastały złote czasy dla fanów tego uniwersum: nowa trylogia, prequele, filmy dedykowane bohaterom – żyć nie umierać. Azali, jakby to powiedział Tadeusz Sznuk – „otóż nie”…

Czytaj dalej

Uroczo zły: Śmierć w miękkim futerku

Dawno temu dobre kino Agrafka w Krakowie miała festiwal filmowej kiszki. Później ponoć w kinie Kijów odbywały się w krwawe poniedziałki. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że idea żyje i ma się dobrze, pognałem jak kot po dachówkach do Cafe Szafe, gdzie w ramach Bloody Monday puszczono „Śmierć w miękkim futerku”. Produkcja z 1988 r. o demonie-kociaku była urzekająco zła, a ja dowiedziałem się po raz kolejny, że życie mi uciekło…

Czytaj dalej

Zły jak „Botoks”? „Twarz”

„O niebo lepszy od tej Cichej Nocy” — skomentowali siedzący za nami emeryci, gdy seans dobiegł końca. Wywołało to mój śmiech, a gdy wyjaśniłem bileterowi, że chodzi o moją zgoła odmienną opinię, przyznał mi rację. „To są dwa różne światy”. „Gorszy niż Botoks„, jak to ujęła Towarzyszka seansu, to może zbyt dużo powiedziane, ale nie bójmy się powiedzieć, że „Twarz” to film zły i nudny. Już wyjaśniamy i zapraszamy do dyskusji…

Czytaj dalej

Zły Film: Maria Magdalena

Po modlitwie do Bożego Miłosierdzia, jaką odmawiano akurat, gdy z rodziną poszliśmy święcić m. in. asyryjskie symbole płodności (czekoladowego królika i jajca na twardo) oraz udziale w finale festiwalu Misteria Paschalia (POLECAM!), poszedłem za ciosem. I tak z Rodzicielem trafiłem na seans „Marii Magdaleny”. Finał tego wielkanocnego tryptyku wynudził niemożebnie, stając się wierną ilustracją historii Marii Magdaleny. Najzgrabniej ujął to jednak pewien kinoman…

Czytaj dalej

DOBRY czy ZŁY?: Morderstwo w Orient Expressie

Kolejny raz okazuje się, że jesteśmy podzieleni. Współautor, po raz pierwszy miał do czynienia z Agathą Christie, więc mu się podobało — nic dziwnego, pomysł i intryga DOBRA. Współautorka wyszła z kina nie tyle niezadowolona, co znudzona. Dobrze zna książkowy oryginał, poprzednie adaptacje tego dzieła też może oglądać po kilka razy bez nudy. A to chyba nie jest tylko wina tego, że wiedziała, kto zabił? O naszych różnych opiniach o „Morderstwie w Orient Expressie” poniżej… Czytaj dalej

Zły film: Botoks

cont6.naekranie.pl

Najnowszy film Patryka Vegi jest jak obecny rząd: populistyczny, oszczędnie gospodarujący prawdą, acz roszczący sobie monopol na nią. Z wyraźnymi wątkami antyaborcyjnymi, dosadną krytyką III RP i bardzo kontrowersyjny. Nie lubią go elity, ale wychwala lud. Na krytykę reaguje zaś oskarżeniami o spisek. Czy to jednak to stanowi o tym, że film jest zły? 

Czytaj dalej

ZŁY, a wręcz najgorszy film tego roku: „Volta”

7791662.5.jpg

Widzieliśmy już dużo dzieł złych, słabych, źle napisanych czy po prostu nudnych. Tym razem pierwszy raz przeklinaliśmy to, że postanowiliśmy założyć tego bloga, bo musieliśmy oprzeć się kuszącym propozycjom, by w połowie seansu zrobić coś pożyteczniejszego i pójśc na piwo. Niestety — by napisać recenzję, wypadałoby wytrzymać do końca. Jest oczywiście i zaleta naszych męk: tym razem, jak nigdy, czujemy, że to co robimy ma sens. Musimy Was bowiem lojalnie ostrzec: nie marnujcie czasu ani pieniędzy.

Czytaj dalej

ZŁY film piłkarski: Gwiazdy

Za: i.iplsc.com

Za: i.iplsc.com

Polscy piłkarze, ich kariery, ale przede wszczystkim życie, to oczywiście fantastyczny metariał na film. Doszedłem tak po przeczytaniu jakiś czas temu rewelacyjnej autobiografii byłego piłkarza Wisły Kraków i reprezentanta Polski, Andrzeja Iwana, „Spalony”. Życie Banasia, bohatera ostatniego filmu Jana Kidawa-Błońskiego, było podobne — mecze po butelce wódki, handel zagraniczny przy okazji meczów wyjazdowych, marzenia  o sukcesach i pierwszy Ford Mustang nad Wisłą. Nie wiadomo, co poszło nie tak, ale „Gwiazdy” rozczarowały…

Czytaj dalej

ZŁY Film: Amok

Za: film.org.pl

Za: film.org.pl

Przyznam się — informacja, że film jest produkcji polskiej juz dawno przestała mnie odstraszać. Wręcz przeciwnie, ostatnio dzieje się dobrze i choć nie zawsze jest epicko, to alergia chyba trwale przeszła w predylekcję. Dlatego gdy do wyboru był „Amok” (jedyne słowo z języka malezyjskiego w polskim! Orangutan się nie liczy!) wszystkie inne opcje odpadły. Okazja zobaczenia po raz kolejny Mateusza Kościukiewicza (za „Wszystko co kocham” ma u mnie zawsze fory), Łukasza Simlata (m. in. „Zjednoczone Stany Miłości”) i to w inspirowanej prawdziwymi wydarzeniami dość pokręconej historii w reżyserii córki Agnieszki Holland — brzmiała dobrze. Niestety — i mówię to z bólem — przekombinowano. 

Czytaj dalej