Świetne kino: BABY DRIVER

Baby-Driver-Movie-Poster-India-Release-2017

To jest taki film, w trakcie którego zrozumieliśmy, że kino to coś, co stanowi kolejną formę walk gladiatorów, cyrków i teatrów: rozrywkę. Współautorka nieraz tańczyła na siedząco, Współautor frenetycznie wymachiwał rękoma, końcowe sekwencje przyjmowaliśmy z entuzjazmem, a napisy — burzą braw. „Kino! To jest kino!” — obwieścił luby Współautorki, a nie tylko Współautor miał nieodpartą pokusę, by po seansie ukraść jakąś brykę z parkingu. Krzywdy po sakramencko złej „Volcie” zostały wynagrodzone z nawiązką. Dlaczego?

Czytaj dalej

ZŁY, a wręcz najgorszy film tego roku: „Volta”

7791662.5.jpg

Widzieliśmy już dużo dzieł złych, słabych, źle napisanych czy po prostu nudnych. Tym razem pierwszy raz przeklinaliśmy to, że postanowiliśmy założyć tego bloga, bo musieliśmy oprzeć się kuszącym propozycjom, by w połowie seansu zrobić coś pożyteczniejszego i pójśc na piwo. Niestety — by napisać recenzję, wypadałoby wytrzymać do końca. Jest oczywiście i zaleta naszych męk: tym razem, jak nigdy, czujemy, że to co robimy ma sens. Musimy Was bowiem lojalnie ostrzec: nie marnujcie czasu ani pieniędzy.

Czytaj dalej

DOBRY film na letnie odmóżdżenie: W starym dobrym stylu

hero_Going-in-Style-2017.jpg

Są takie filmy, o których dobroci decyduje obsada. Są też takie, których przekaz jest jasny: pieniądze dają szczęście i rozwiązują wszystkie problemy. „W starym dobrym stylu” podpada pod obie kategorie. A jednocześnie urzeka jako zabawna, acz momentami gorzka komedia o starości.

Czytaj dalej

(Dobry) Krakowski Festiwal Filmowy cz.II

0006KO7Q2G5DG6GT-C122

Z: KFF

Współautor rozpisywał się już ogólnie o tegorocznej edycji KFFu, ja skupię się jedynie na jednym seansie — pokazie czterech form krótkometrażowych z konkursu polskiego. Bardzo lubię takie zbiorowe, różnorodne pokazy. Mieliśmy dwie bardzo krótkie animacje (Łuska i Kosmos), jedną fabułę (Spitsbergen), a na koniec jeden fascynujący dokument (Obcy Na Mojej Kanapie).

Czytaj dalej

DOBRY film, z lekko zawodzącym zakończeniem: MATKA

bdb939a3-2a61-4172-a99e-3faa99ab4d88.jpg

Przed seansem Współautor bezskutecznie próbował kupić obwarzanka, a Towarzysząca-Nam-Przyjaciółka  z utęsknieniem wyglądała popcornu. Tylko ja przezornie najadłam się przed wyjściem (i wzięłam M&Mki). 

Nie wiedzieliśmy, co nas czeka, ponad to, że jest to estoński komediodramat. Poszliśmy głównie dlatego, że pora nam odpowiadała, a przydałaby się jakaś recenzja na blogu…

Czytaj dalej

DOBRY film: Nawłoć

_3ad9335e-d718-11e6-bfdf-9650955a20b7.jpg

Przecież każdy tak sobie wyobraża Cezarego Barykę!

Czasem zupełnie przez przypadek trafia się na prawdziwe perełki, i to z jaką obsadą: Tom Hiddleston, Olivia Coleman, Sam Riley, czy wreszcie Phoebe Waller-Bridge! Aż dziw bierze, że tak mało się mówi o tym filmie, zwłaszcza w Polsce  — w końcu to adaptacja jednej części Przedwiośnia Żeromskiego, czyli ulubionej lektury polskich licealistów. Telewizyjna adaptacja Johnstona i Etelby-Akepiluk przenosi akcję powieści z polskiego dworu  do angielskiej wiejskiej rezydencji, takie Downton Abbey, tylko bardziej wyrafinowanie.  

(SPOILERY DO PRZEDWIOŚNIA)

Czytaj dalej

DOBRY film o tańcu: Mr. Gaga

Za: zwierciadlo.pl

Za: zwierciadlo.pl

Dla niewtajemniczonych: nie, „Mr. Gaga” to nie żadna wariacja o jednej z największych i najbardziej zakręconych gwiazd amerykańskiej estrady ani — jak myślała Ryba — biopic Mercury’ego. W prawie każdej recenzji tego filmu pojawi się za to odniesienie do „Piny”, bo „Mr. Gaga” traktowany jest jako najlepszy dokument o tańcu od czasu trzygodzinnej opowieści Wima Wendersa. Tym razem bohaterem jest izraelski tancerz i choreograf, wizjonier sztuk performatywnych, Ohad Naharin. I od razu uprzedzamy tych, którzy nie przepadają za domeną Terpsychory — będzie DOBRZE: ciekawie, wzruszająco, a przede wszystkim ładnie. Czytaj dalej

DOBRY film na DOBREJ imprezie: Zwariować ze szczęścia

17361564_1023349051130764_3722080801537882480_n.jpg

Fot. PS | Mini-recenzje i ulubione wrażenia

W ostatni piątek nie dość, że imieniny obchodzili Patryk i Zbigniew, to jeszcze wypadała miesięcznica czwartej rocznicy założenia tego bloga. Z tej okazji świętowaliśmy najpierw seansem włoskiej komedii (czy raczej komediodramatu), a potem już na salonach kinokawiarni Kika przy cydrze i ciastach. Tym razem o wydanie werdyktu poprosiliśmy naszych gości, którzy jednogłośnie uznali go za DOBRY.

Czytaj dalej

DOBRY „Laggies” i ZŁY „1 Night”: czyli dwa filmy o wspominaniu balu maturalnego

laggies-0226.jpg

Twórcom „Laggies” udało się przedstawić nastolatki, które wyglądają i zachowują się na swój wiek, a nie są przy tym niezwykle irytujące

W filmach amerykańskich strasznie dużo dzieje się na balu maturalnym. Albo ktoś wyznaje ci miłość, albo łamie serce. Niekiedy ktoś zaczyna rodzić, można zostać oblanym wiadrem świńskiej krwi;  zdarza się, że na scenie podskakuje twój przyszły syn grając muzykę z przyszłości. Czasem imprezę przerywa nawet atak zombie. Jeśli dorośli już bohaterowie wspominają go, to tylko skrajnie: albo był to najlepszy dzień w ich życiu, albo najgorszy. Ja studniówkę wspominam bardzo dobrze, choć na szczęście byłam i na lepszych imprezach. Nie prześladuje mnie żadne mroczne wspomnienie — jestem nawet zadowolona z tego, jak wyglądałam, może tylko jednak upięłabym włosy, żeby podczas cha-chy się nie zaplątać lokami w guzik od mankietu kolegi. Znacznie więcej dramy było na komersie na koniec gimnazjum, podczas którego jakaś zupełnie nieznana mi dziewczyna  niespodziewanie mnie spoliczkowała. Nawet to jednak nie popsuło mi zabawy i koniec końców uważam wieczór za dość udany. 

Tak się złożyło, że niedawno oglądałam dwa filmy, w których jakimś punktem wyjścia jest właśnie bal maturalny czy jego wspomnienie. „Laggies „(a.k.a. Życie nie gryzie) okazał się niespodziewanie DOBRY, „1 Night” natomiast zaskakująco ZŁY.

Czytaj dalej