DOBRY zwiastun komedii, która wkurzy Rosjan: The Death of Stalin

bleedingcool.com

Nie opadł jeszcze kurz po drace z „Matyldą” (podpalenia samochodów, manifestacje, procesje pod kinami), historii o romansie cara Mikołaja II z polską tancerką, a szykuje się kolejna awantura z filmem w roli głównej. Niedługo do kin w Europie wchodzi brytyjska komedia o śmierci Stalina. Władze w Moskwie już wydały oświadczenie, że produkcja jest spiskiem Zachodu, mającym na celu destabilizację kraju. Czy plan się uda? Nie wiadomo. Ale z dużą dozą pewności można powiedzieć, że czeka nas bardzo DOBRY film.

Czytaj dalej

Dwa filmy, które jak będą złe, to będę zły

Dzisiaj króciótko o dwóch filmach, na które bardzo czekam i bardzo chcę, żeby były dobre. Jeśli nie spełnią moich oczekiwań, to bezlitosna fala żali i krytyki wyleje się w następnych postach.

Czytaj dalej

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć: rzeczywiście „przynajmniej niezły” film

fb-1200x675

Gdy na początku tego roku przewidywałam „dobroć” czekających nas w nim nowości, obstawiłam niepewnie, że będzie „DOBRY?”. Z jednej strony miałam wątpliwości, czy kolejne odcinanie kuponów od Harry’ego Pottera może być dobre, z drugiej sam pomysł i obecność Edka Czerwonej-Grzywy napełniło mnie nadzieją, że nawet jeśli nie będzie to bardzo DOBRE, to „może przynajmniej [będzie to] nieZŁE”. I tu rzeczywiście się nie pomyliłam: mam dużo zastrzeżeń, ale na samym seansie bawiłam się dobrze (tym lepiej, że po średnich recenzjach nastawiałam się na coś gorszego).

Wybrałam się na to z bratem, którego po drodze zadręczałam nostalgicznymi wynurzeniami, że właśnie w tym kinie (tj. w kinie Kijów) byłam  z mamą na pierwszym „Harrym Potterze”, kiedy on (mój brat, nie Harry Potter) dopiero uczył się korzystać z nocnika. Równocześnie po raz kolejny załamałam się, że jest ode mnie już wyższy, nawet jak mam obcasy. W ogóle kino Kijów kojarzy się nam obojgu z wyjściami szkolnymi — zanim w Krakowie multipleksy wległy do centrum, to właśnie tam chodziło się ze szkołą. Tam byłam z klasą na „Powrocie Króla”, na wszystkich „Papieżach, którzy zostali Karolami”, na „Starej Baśni” (oj, to było ZŁE), na (jak to mówiła moja wychowawczyni z gimnazjum) „Dwunastce oceana”. Z miłymi wspomnieniami dawnych seansów, zasiedliśmy w prawie pustej, wielkiej sali i próbowaliśmy nałożyć okulary 3D na nasze optyczne…

(bez spoilerów, na końcu bezspoilerowe pytania dla tych, co widzieli)

Czytaj dalej

Dwa dobre (?) polskie filmy na jesień

ocdn-euWspółautor łapie nad morzem ostatnie promienie lata, ale w powietrzu czuć napięcie. Zbliżają się bardzo ciekawe wydarzenia (Gdyński Festiwal Filmowy, Festiwal Kamera Akcja w Łodzi), w kinach widzowie diametralnie różnią się w opiniach o „Smoleńsku”, a i jesień jak zwykle przynosi parę ciekawych premier. Ja czekam na dwa polskie filmy, które po zwiastunach prezentują się intrygująco…

Czytaj dalej

Nie-ZŁY, acz za długi film: JOY

joy_film_still-xlarge.jpg

za: telegraph.co.uk | Każdy marzy, by nową dziewczyną zgryźliwego ojca została zamożna włoska wdowa (i to Isabella Rossellini)

Niedawno ogłoszono nominacje do Złotych Globów, w których Joy została nominowana w kategorii „najlepsza komedia lub musical” (a Jennifer Lawrence za najlepszą główną rolę żeńską w „komedii lub musicalu”). Po obejrzeniu nie dziwię się nominacji, zdziwiła mnie natomiast kategoria. Oczywiście, jest tu trochę humoru, jednak sam film był raczej bardzo dramatyczny, mimo przyprawiającego o mdłości (z różnych powodów) cukierkowego zakończenia dość przygnębiający. Chwilami był też irytujący, jak spoty sprzedaży telewizyjnej, dzięki którym bohaterka zbiła (w końcu) fortunę.

Czytaj dalej

Znowu oceniamy filmy po zwiastunie, czyli Współautorka wróży co nas czeka w 2016

2A8E891900000578-0-image-m-9_1436974125435

Nowy Rok! Po co myśleć o dość DOBRYM roku poprzednim, skoro czekają nas nowe filmy (nawet, jeśli z 2015). Jak co roku oceniamy co nas czeka w przyszłym roku po zwiastunach (lub nawet samych tytułach!). 

Styczeń:

Joy (8.01)

reż. i scen. David O Russel

wyk. Jennifer Lawrence, Bradley Cooper, Robert de Niro

O czym? [opis z Filmwebu]: Joy Mangano jest samotną matką z Long Island, która wynajduje mopa i staje się milionerką.

Werdykt: DOBRY

Dlaczego: Widzieliśmy już dwa filmy tego reżysera z praktycznie tą samą obsadą, Poradnik poztywnego myślenia, który był w sumie DOBRY oraz American Hustle, który Współautorowi się bardzo podobał, a mnie trochę znudził. Biedny de Niro zasługuje ostatnio na zagranie w DOBRYM filmie, tak samo jak nieszczęsny Cooper. Podejrzewam, że będzie to ciut pretensjonalny, lecz w sumie DOBRY film, idealny na zimowe wygrzewanie się w kinie.

Luty:

Brooklyn (19.02)

reż. John Crowley, scen. Nick Hornby (powieść: Colm Tóibín)

wyk. Saoirse Ronan, Domhnall Gleeson, Emory Cohen

O czym? Lata pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Eilis Lacey, młoda Irlandka, musi wybrać pomiędzy życiem w rodzinnej wiosce a życiem „na Brooklynie”. Ale tak naprawdę, to nie ma żadnego wyboru.

Werdykt: ZŁA adaptacja DOBREJ książki.

Dlaczego: Książka jest DOBRA, acz przygnębiająca, jak cholera. Jest to powieść o tęsknocie, smutku i braku kontroli nad własnym losem: Eilis tak naprawdę nie ma wyboru, o wszystkim w jej życiu decydują inni. Jak w końcu musi podjąć jakąś decyzje, to stoi przed dwoma równie trudnymi i tragicznymi w skutkach konsekwencjami decyzji, które podjęli inni. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak można dobrze zekranizować powieść, której siła i „dobroć” polega na życiu wewnętrznym bohaterki. Film wygląda, jak ckliwy melodramat nostalgizujący lata pięćdziesiąte, idealizujący „trójkąt” miłosny, „wybór” między dwoma burakami, który w książce stanowi wątek bardzo poboczny.

Czytaj dalej

Chcemy już do szkoły! Dobre filmy na jesień

Za: i.kinja-img.com

Za: i.kinja-img.com

Branżowy portal „Business Insider” opublikował listę 27 filmów, które trzeba zobaczyć tej jesieni. Szczególnie interesujące wydaje się parę pozycji. (Możecie oczywiście po prostu przeczytać artukuł „BI”, ale my od razu dajemy linki na youtube.com, więc zostańcie z nami.)

Czytaj dalej

Jeśli nie DOBRY, to na pewno gwarantujący zabawę zwiastun: SPECTRE

Zacytujmy Współautorkę: „Voldemort, Moriarty, Keats i Bond? Nawet, jeśli to będzie ZŁE to będziemy się DOBRZE bawić.” Cóż — miejmy nadzieję, że się nie myli. A przekonamy się już na przełomie października i listopada tego roku!

Mr. Turner: DOBRY film w chmurach, falach i promieniach słonecznych

Za: domagalasiekultury.blog.pl

Za: domagalasiekultury.blog.pl

„Ten film o Turnerze, co o nim wszyscy mówią, ale u nas jeszcze nie grali” obejrzałam w bardzo odpowiednim miejscu: w chmurach, w blasku wschodzącego słońca; unosząc się wyżej i wyżej. Jest to jedno z nielicznych widzianych w  samolocie dzieł, które mi się podobały, i to mimo zatkanych uszu. Ale też nie ogląda się tego tak, jak zwykle ogląda się film. Pana Turnera ogląda się, jak serię obrazów.

Czytaj dalej

ZŁE filmy w chmurach: Szef [kuchni], Drugi Hotel Marigold i inne filmy, które znudziły mnie w podróży.

7756491560_3e383757f6_bWróciłam z wakacji od komputera, podczas których rozkoszowałam się rześkim powietrzem pod sekwojami i  (jak już złośliwie doniósł pełen zazdrości duszący się w kualalumpurskim i chińskim smogu Współautor) pod gigantycznymi krzakami ostrężyn. Miesiąc bez toshibowego ekranu był super! Raz tylko nabazgrałam jednego prywatnego i jednego „profesjonalnego” maila na pożyczonym na godzinkę laptopie, tak to raz na parę dni patrzyłam na maila na komórce i odpowiadałam zdawkowo. Poza tym nic, mimo usilnych błagań Współautora. Rozkoszowałam się drzewami i Pacyfikiem. Dobrze mi to zrobiło.

Nalatałam się też przy tym aż zanadto, dzięki czemu mogłam rozkoszować się wyborem filmów w samolotach różnych sieci wchodzących w skład Star Alliance w komfortowym fotelu najniższej klasy ekonomicznej (z ekranami mniejszymi od „lepszej” klasy ekonomicznej „plus”). W tych lotach, gdzie się dało, mogłam porównać, że Lufthansa ma większe ekrany i lepszy (moim zdaniem) wybór kinowych nowości oraz dużo Wesa Andersona, natomiast w United Airlines ekrany są mniejsze, ale jest lepszy wybór kinowej klasyki, a podczas długich lotów międzynarodowych serwują lody (podczas „krótkich” lotów, takich jak prawie sześć godzin z San Francisco do Waszyngtonu dostaje się tylko picie). W obu jednak można obejrzeć dużo DOBRYCH filmów, na przykład Grand Budapest Hotel, What Maisie Knew, Still Alice, Whiplash, Interstellar czy Birdman oraz trochę złych (Kingsman: Tajne Służby, Jupiter Ascending, Dzika droga czy Pitch Perfect 1 (który pewnie by się podobał Współautorowi, ale mi nie. Zwłaszcza początek jest bardzo ZŁY do samolotu). Udało mi się  obejrzeć wyczekiwanego wciąż w Polsce Pana Turnera (o nim wkrótce). Dziś jednak piszę o ZŁYch filmach, których nawet nie byłam w stanie skończyć. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że będąc zamknięta przez wiele godzin  w latających puszkach i po bieganiu przez hale lotnisk rybia irytacja wzrasta, a maleje rybia tolerancja na teksty kultury, jednak w wypadku niektórych to rzeczywiście filmy ZŁE.

Czytaj dalej