DOBRY początek adaptacji DOBREJ książki (Jonathan Strange i Pan Norrell)

BBC

BBC

Dawno nie wyczekiwałam jakiejś adaptacji tak niecierpliwie! BBC wreszcie wypuściło pierwszy odcinek jednej z moich “nowoulubionych” książek, czyli Jonathan Strange & Mr. Norrell Susanny Clarke. Książka (i, jak się okazuje, adaptacja) wydaje się być  stworzona całkowicie pode mnie. Jak goszczący czasem u nas Artur powiedział polecając mi ją: “taka Jane Austen plus Dickens z magią”. Rzeczywiście. Pisana aż dziesięć lat to pastisz dziewiętnastowiecznych powieścideł połączony z celtyckimi i staroangielskimi mitami o czarach i złośliwych stworzeniach z domieszką angielskiego romantyzmu (i, jak zauważyła Pirjo, wyraźnymi wpływami Gaimana). Adaptacja na razie zapowiada się wyśmienicie — bohaterowie wyglądająi zachowują się jakby wyleźli z kart książki, a zabawno-magiczno-romantyczny duch książki jest wyczówalny i w nowym medium.

Więcej zachwytów (i ociupinę krytyki) możecie poczytać w pulpozaurowym Wielogłosie w którym ja, Artur i Pirjo ekscytujemy się adaptacją naszej wspólnie ukochanej książki.

Rybka

ZŁE drobiazgi, które Współautorce psują zabawę nawet w DOBRYCH serialach, czyli znów na Pulpozaurze

źródło obrazka: Pulpozaur

źródło: Pulpozaur.pl | Kolka grzechów w jednym: buty w mieszkaniu, na stole oraz nietknięte, grzejące się sushi.

“Można nie lubić niektórych gatunków filmowych, często drażni nadmiar tropów, nadużywanych klisz czy mało oryginalnych typów postaci. Są też małe szczegóły, które pewne osoby przyprawiają o wywrócenie oczami, załamanie rąk lub atak wściekłości, nawet (a może zwłaszcza) w przypadku ulubionych produkcji.” Moją listę denerwujących drobiazgów możecie przeczytać o TU.

  Rybka

Znowu w gości! O DOBRYCH adaptacjach Szekpira … na Youtubie!

inline-william-shakespeare-app-ipad

Ci, którzy przegapili tegoroczny Serialkon (lub przynajmniej moją na nim prelekcję), mogą przeczytać streszczenie moich wypocin tamże o internetowych adaptacjach życia i twórczości Szekspira.  Oczywiście, na Pulpozaurze, o tu.

R.

ZŁA cenzura: Gościnnie dla 16mm

Za: www.loyarburok.com

Za: www.loyarburok.com

W Malezji, podobnie jak w Hongkongu czy Australii, cenzura jest instytucją rządową (state-based), a nie zorganizowaną w ramach branżowych instytucji, jak w USA czy Wielkiej Brytanii (industry-based). Jednak w przeciwieństwie do tych krajów, Malezja nie może pochwalić się produkcjami, które zyskały międzynarodowy rozgłos i uznanie krytyków. Wynika to z dużej pieczołowitości instytucji cenzury filmowej, jaka wpisuje się w cały system ograniczenia wolności słowa w Malezji. To dzięki niemu kraj wylądował w 2014 roku na zaszczytnym sto czterdziestym siódmym miejscu w rankingu wolności prasy (World Press Index)… c.d.

Dając upust swoim zainteresowaniom politologicznym i filmowym na raz, napisałem gościnnie dla znanego i lubianego żurnalu studentów-filmoznawców “16 milimetrów” to i owo o tym, dlaczego w Malezji nie mieliśmy do czynienia z “nową falą”. O DOBRYCH festiwalach filmowych w duchu “Do It Yourself”, zmuszonym do emigracji Tsai Ming-liangu i tym, dlaczego kinomanom jednak dane było w kinach zobaczyć “Zack i Miri kręcą porno” możecie przeczytać tutaj.

P.S. “16 milimetrów” jest poważnym żurnalem, dlatego wycięto moje humorystyczne zakończenie, w którym wspominałem wizytę w Urzędzie Cenzorskim, gdzie po daremnej próbie wyjaśnienia, że “damska nagość jest dziełem Boga”, w drodze do windy minąłem m. in. plakat z filmu “Noe. Wybrany przez Boga”. Niedopuszczonego do dystrybucji.

Gościnnie na Pulpozaurze: Siłą rozpędu. Czwarta seria “Homeland”

Za: ShowtimeNie ukrywam, byłem mocno zdziwiony, gdy dowiedziałem się, że w moje urodziny (5 października) czeka nas premiera czwartej odsłony przygód niezbyt stabilnej psychicznie, ale (chyba) genialnej agentki CIA Carrie Mathison (Claire Danes). Szokująca i kontrowersyjna, aczkolwiek jak najbardziej logiczna i podobająca mi się końcówka trzeciej serii, w której Nicolas Brody (Damian Lewis) dowiedział się, że dźwig budowlany jest naprawdę wielofunkcyjnym urządzeniem w Iranie, świetnie wieńczyła dotychczasowe sezony zabawy w kotka i myszkę między CIA a siatką terrorystów. A tu taka, raczej wywołująca konsternację niż radość, niespodzianka… (cd.)

Jak idziemy w gości, to społem. Ostatnio Współautorka pisała o tygrysach w serialach, teraz przyszła kolej na mnie. Na zaprzyjaźnionym portalu pulpozaur.pl dzielę się moimi ambiwalentnymi wrażeniami z czwartej serii serialu “Homeland”.

Niezmiennie przypominamy, że w najbliższą niedzielę (23 listopada) od godz. 13:00 Współautorka będzie się mądrzyć na okoliczność Szekspira na youtube w sali B krakowskiej Arteteki. Wszystko to w ramach serlialowego konwentu organizowanego przez pulpozaury, czyli Serialkonu. Polecamy najserdeczniej!

(Choć jak będzie mieli chwilę wpadnijcie też do lokalu obok, Pauzy in Garden, na jedyny festiwal poświęcony podróżowaniu po Polsce, czyli TRAWERS w Polskę. Będą hamaki, łemkowskie dusze i afterparty z DJ-em Zamenhoffem!)

(Współautor zaś wybiera się na azjatycką edycję TEDx Youth i Festiwal Filmów Eksperymentalnych w Kuala Lumpur KLEX).

Tygryski to coś, co Ryby lubią najbardziej, czyli gościnne występy na Pulpozaurze.

Sumatran-Tiger-HeroJakiś czas temu tak się złożyło, że w stosunkowo krótkim odstępie czasu obejrzałam kilka odcinków różnych seriali w których ważną rolę grał tygrys. Żywy. Duży. Groźny. Nie brykał, nie słychać też było narracji Krystyny Czubówny. Skłoniło mnie to do rozmyślań o tym, co robi tygrys na ekranie, przede wszystkim w dziełach, które nie dzieją się w dżungli. To, że ktoś postanowił umieścić w swoim serialu czy filmie tygrysa mnie nie dziwi. Tygrysy są wspaniałe! Piękne, majestatyczne, groźne. Posiadają ten sam ukochany przez popkulturę tajemniczy (często tajemniczo-złowrogi) urok kota domowego, tyle, że z większą dawką dzikości i znacząco większymi zębami i pazurami. No, i te pasy… (cd.)

Zapraszam na zaprzyjaźniony portal Pulpozaur.pl, gdzie możecie przeczytać mój gościnny artykuł o roli tygrysów w serialach pt. “Tropem tygrysa, czyli dlaczego duży kot pojawia się na małym ekranie”.

Rybka

ZŁY do szpiku kości, ale jednak wciągający… show, czyli Występy Gościnne.

W ramach odpoczynku od pisania o filmach popełniłem krótki, choć wymagający wiele odwagi artykuł dla zaprzyjaźnionego, znanego i lubianego portalu pulpozaur pt: Nikt nie ogląda, wszyscy znają (Warsaw Shore. Ekipa z Warszawy) o najpopularniejszym programie rozrywkowym w naszym kraju. Zapraszam do lektury!

Słoń

DOBRA kreskówka: Daria

żródło: dammitdaria.tumblr

Na zaprzyjaźnionym blogu Pulpozaur.pl w ramach “Tygodnia z Animacją” ukazał się mój artykuł o “Darii”. Polecam zaznajomienie się i z artykułem, i z serialem, i z Pulpozaurem!

Oto link:http://pulpozaur.pl/2013/12/03/im-not-miserable-im-just-not-like-them-czyli-dlaczego-warto-poznac-darie/

Rybka

Bardzo Dobry ale Bardzo Długi Film o Filmie: The Story of Film. An Odyssey

The Story of Film. An Odyssey.

Wielka Brytania, 2011

reż. Mark Cousins

Niniejsza recenzja pierwotnie została opublikowana 09/2013 na zaprzyjaźnionym portalu pulpozaur.pl w ramach tzw. występów gościnnych, praktykowanych przez Autorów tego bloga. Z niewielkimi zmianami tekst ten ukazuje się dzisiaj na naszych łamach. 

Jak pisał wybitny historyk sztuki: „Czy nam się to podoba czy nie, kino – bardziej niż jakakolwiek inna siła – ukształtowało opinie, smak, język, stroje, zachowanie, a nawet fizyczny wygląd publiczności”. Jak dodaje dalej: „Gdyby prawo zmusiło wszystkich poważnych poetów lirycznych, kompozytorów, malarzy i rzeźbiarzy do zaniechania swej działalności – uświadomiłaby to sobie niewielka część szerokiej publiczności. […] Lecz gdyby to samo stało się z kinem, konsekwencje społeczne byłby katastrofalne”.

W samym 2012 r. filmy zarobiły prawie 35 mld dolarów na całym świecie. Wiadomo, że liderem jeśli chodzi o produkcje są Indie (1325 filmów w ostatnim roku), potem Nigeria (826), brąz dla USA (520). Ogólnie trochę tego jest, jeśli do tego dodamy pozostałe kraje, w tym Polskę z radosnymi czterdziestoma produkcjami. Żaden z tych filmów – co jasne – nie powstaje w próżni, każdy z nich jest osadzony w jakiejś kulturze, tradycji, zmontowany został w konkretnym kraju, ale zarazem nawiązuje do światowej tradycji kinowej. Uniwersalność języka „ruchomych obrazków” jest niezaprzeczalna.

Źródło: Karlove Vary International Film Festival

W tym momencie rodzi się pytanie: jak w takiej sytuacji zrealizować zadanie opisania ponad 120 lat tej niezwykle popularnej sztuki? Jak się nie pogubić w gąszczu coraz to nowych produkcji? Czy da się znaleźć jakieś wzory, schematy, połączyć dzieła klasyczne z tym, co się dzieje we współczesnym kinie? I zrobić to tak, by nie powstało liczące tysiąc godzin dzieło, gubiące w natłoku informacji sedno, jakim jest próba ogarnięcia tego, co się działo z kinematografią od jej początków po dzień dzisiejszy?

Cóż – da się. Facet, który tego dokonał, nazywa się Mark Cousins. Jest północnoirlandzkim krytykiem filmowym i potrzebował dokładnie dziewięciuset minut, by tego dokonać.

Panie i Panowie, przed nami – że oddam głos samemu reżyserowi – „epicka opowieść o innowacji, poprzez dwanaście dekad historii, sześć kontynentów i tysiąc filmów” – The Story of Film. An Odyssey

Czytaj dalej