Dobry Film — Mission Impossible: Fallout

Z jednej strony trochę mnie kusi, by szóstą odsłonę niewiarygodnych wyczynów Ethana Hunta traktować jako odgrzewanie kotleta. Ot, kolejna rozpierducha z niewiarygodnie zwinnym super agentem. Z drugiej, Cruise znowu przechodzi samego siebie, a film trzyma w napięciu niemal cały czas. Krzysztof Ibisz Hollywoodu pomimo prawie sześćdziesiątki na karku świetnie czuje się w roli zbawiciela świata, któremu do pomocy wystarczy dwóch kumpli i jakiś szybki sprzęt. Akcja pędzi, fabuła zjada swój ogon, sceny akcji są długie, ale nie czujemy tych ponad dwóch godzin naparzanki. A cóż więcej trzeba do szczęścia w piątkowy wieczór?

Czytaj dalej

Dobre Nowe Horyzonty

Przejechaliśmy ostatni zjazd na Wrocław. Potem już tylko Berlin. Ja, z tyłu, ogarniałem nawigację, a siedzący z przodu stryjeczny brat kierowcy, nie za bardzo przejmował się całym ambarasem i machając mi przed oczyma komórką, namiętnie perorował coś o jakimś legendarnym wyścigu, na który on się wybiera. Dwa piwa i pół whisky tłumaczyły jego dziwne priorytety życiowe w tym momencie. A ja chciałem po prostu zdążyć do kina, bo ten festiwal jest DOBRY, ale bezlitosny dla spóźnialskich…

Czytaj dalej

DOBRY, acz gorszy od prequela. Sicario 2: Soldado

Pierwszy „Sicario” było mrocznym, świetnie zmontowanym filmem, doskonale łączącym kino akcji i napięcie rodem z thrillera. W najnowszej odsłonie znowu jest nieprzyjemnie, krwawo i realistycznie. Choć nie ma Emily Blunt i takiej tajemnicy jak poprzednio, to jest to nadal świetne kino, które polecamy fanom mocniejszych wrażeń, mocno osadzonych w bezlitosnej współczesności.

Czytaj dalej

Nie ma mocnych, na tak dobry film: Iniemamocni 2

Pamiętacie, że pierwsza produkcja Pixara o rodzince superbohaterów była hitem? To aż trzynaście lat temu dostała cztery nominacje do Oscara i statuetkę na najlepszą dłuższą animację. Warto było trochę poczekać na ciąg dalszy. „Iniemamocni 2” to przezabawna satyra na życie rodzinne i filmy o superbohaterach. Nie jestem wprawdze przekonany, że jest to tytuł z gatunku kino familijne, bo z licznych dzieciaków zebranych na sali kinowej, najwięcej radochy… miałem ja.

Czytaj dalej

ZIMNA WOJNA — czyli DOBRY film ze ZŁYM melodramatem

Dalej nie wiem, co myśleć o tym filmie. Seans skończył się 20:45, a z Towarzyszem Seansu i Życia rozmawialiśmy o nim nieprzerwanie do co najmniej 22:50. Z jednej strony zobaczyliśmy film piękny, z cudowną muzyką, o bardzo ciekawych czasach, fantastycznie zagrany, z dwoma doskonałymi postaciami drugoplanowymi (rola życia Szyca, który urodził się by grać aparatczyka oraz zdecydowanie za mało cudownie wściekłej Kuleszy). Było w nim kilka scen, które — tu nie przesadzam — było najpiękniejszymi, jakie widziałam w kinie. A jednak coś jest nie tak…

Czytaj dalej

Dobry film przed mundialem: Reggae Boyz

Choć mecz otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej wywołuje niemały dylemat, komu kibicować (Rosja kontra Arabia Saudyjska), i tak czekamy na nasze Orły. Plebejskie haratnie w gałę jest najpopularniejszym sportem świata i nie zmienią tego ani mafijne struktury organizacyjne, gargantuiczny hajs, ani ortopeda, który badając moją kostkę stwierdził, że „to jest aktywność. Tak. Piłka to aktywność, ale nie sport”*. Fenomen futbolu najlepiej zrozumieć patrząc na wszystko z nieco innej perspektywy. Stąd wycieczka do kraju Boba Marleya, zioła i sprinterów.

Czytaj dalej

„Tully” vs. Polański: Dobry i Zły

Choć „Tully” i „Prawdziwa Historia” to dwie różne konwencje, filmy proszą się o wspólną reckę. Motorem historii obu jest frapująca relacja między dwoma kobietami. Starsza jest na życiowym zakręcie, po czym zjawia się ta druga i nadaje wszystkiemu młodzieńczej energii i entuzjazmu. Rodzinna codzienność ciekawsza niż psychodrama z Evą Green?

Czytaj dalej

Lepszy, niż jedynka: Deadpool 2

Antybohater z niewyparzoną (ale mocno poparzoną) gębą wraca z petardą. Nie bierze zakładników, pozostawia po sobie pył, spustoszenie oraz ból mięśni brzucha. Od samego początku wsiadamy na kolejkę górską pełną zwrotów akcji, wulgaryzmów, nawiązań do kultury i szydery z wszystkiego, co się rusza. Bardzo świeża „jedyna” była jak się zdaje jedynie niewinną rozgrzewką przed iście frenetycznym sequelem…

Czytaj dalej

Dobra, czarno-czerwona komedia: Śmierć Stalina

Armando Iannucci, twórca wybornej farsy „Figurantka” czy równie śmiesznych „Zapętlonych”, nie zawodzi i z animuszem przenosi na ekran francuski komiks o zawierusze po śmierci Generalissimusa. Dzięki doborowej obsadzie, czarnemu jak węgiel humorowi i solidnej powtórce z historii, daje nam świetną i inteligentną komedię o dyktaturze, która wkurzyła Ruskich. Dobry film, nie tylko dla politologów!

Czytaj dalej

Świetny film: Avengers: Wojna bez granic (a recka bez spoilerów)

Oklaski na sali w trakcie seansu i niemal mistyczna cisza po ostatniej scenie. Zawrotne 29 milionów dolarów zarobionych tylko w Stanach w dniu otwarcia i krytycy, nieumiejący zrecenzować tego filmu bez spoilerów. Fakt — gdy po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun nowych przygód Kapitana Ameryki i spółki, trochę kręciłem nosem. Znowu wielcy i potężni mieli walczyć z kolejnym szwarccharakterem, by go pokonać, po epickiej bitwie. Są Strażnicy Galaktyki (bardzo dobra zarówno pierwsza jak i druga część!), Thor (dobra druga i trzecia część), Czarna Pantera i cała gwardia awendżersowa, ale czy jest to coś nowego i odkrywczego? Cóż — TAK. Kino totalne. Bez spoilerów o epicko DOBRYM filmie.

Czytaj dalej