Nieboski, ale czy DOBRY? KLER

“Kler” to dziwny film. Udała się w nim znacznie trudniejsza rzecz: stworzenie bohaterów z krwi i kości, miotających się w ramach skomplikowanej struktury kościelnej. Otrzymujemy wiarygodny, choć oczywiście przerysowany, obraz Kościoła, jaki zmaga się z wymaganiami istnienia w państwie prawa. Zgryz mają fani kina, bo nie udała się podstawowa sprawa. Film dłuży się bowiem jak… przegadane kazanie.

Czytaj dalej

Zły, śmieszny i straszny: Zakonnica

Jak na wyjście z ekipą z pracy w środku tygodnia — pozycja idealna. Chłodny browar, lekka głupawka i skuteczna ochrona od resztek skrzącego się na wrześniowym niebie lata. Film, na który trzeba iść w towarzystwie, ale gust filmowy zostawić przed kinem. Grając na znanych motywach, “Zakonnica” pomimo sukcesu kasowego pozostaje daleko w tyle za poprzednimi odsłonami “Obecności” naszymi oczekiwaniami… I nie wiadomo, czy bardziej to śmieszny, zły czy straszny film.

Czytaj dalej

Zły film: Juliusz

Zwiastun obiecujący zabawne przygody umęczonego inteligenta, choć na trochę lżejszą nutę niż “Dzień Świra”, okazał się niestety być sequelem “Kampera”. Bohater jest łajzowatym i bucowatym nieogarem, zrzucającym na wszystkich dookoła winę za swoje kijowe życie. Dostaje od losu szansę by stać się aktywnym podmiotem swojego życia, ale naprawdę nie rozumiemy, dlaczego ktoś miałby go nią obdarować. Żarty są lepsze lub gorsze, ale to pierdzenie Mecwaldowskiego wywołało chyba największy entuzjazm. I to niech będzie najlepszym podsumowaniem komedii jesieni…

Czytaj dalej

Dobry, azjatycki rom-kom: Bogaci Azjaci

Pod zapachem pad-thaia i ukropem słońca z krańca Malajów, kryje się klasyczna komedia romantyczna o Kopciuszku. Jest zła matka, paskudne zazdrośnice i nieskazitelny książę z bajki. Wzruszeń nie brakuje, fabuła porusza się zgrabnie, a choć potencjał komediowy nie zostaje do końca wykorzystany i wszystko toczy się zgodnie z przewidywaniami, to była to DOBRA komedia na świętowanie urodzin Współautorki.

Czytaj dalej

Dobry Film — Mission Impossible: Fallout

Z jednej strony trochę mnie kusi, by szóstą odsłonę niewiarygodnych wyczynów Ethana Hunta traktować jako odgrzewanie kotleta. Ot, kolejna rozpierducha z niewiarygodnie zwinnym super agentem. Z drugiej, Cruise znowu przechodzi samego siebie, a film trzyma w napięciu niemal cały czas. Krzysztof Ibisz Hollywoodu pomimo prawie sześćdziesiątki na karku świetnie czuje się w roli zbawiciela świata, któremu do pomocy wystarczy dwóch kumpli i jakiś szybki sprzęt. Akcja pędzi, fabuła zjada swój ogon, sceny akcji są długie, ale nie czujemy tych ponad dwóch godzin naparzanki. A cóż więcej trzeba do szczęścia w piątkowy wieczór?

Czytaj dalej

Dobre Nowe Horyzonty

Przejechaliśmy ostatni zjazd na Wrocław. Potem już tylko Berlin. Ja, z tyłu, ogarniałem nawigację, a siedzący z przodu stryjeczny brat kierowcy, nie za bardzo przejmował się całym ambarasem i machając mi przed oczyma komórką, namiętnie perorował coś o jakimś legendarnym wyścigu, na który on się wybiera. Dwa piwa i pół whisky tłumaczyły jego dziwne priorytety życiowe w tym momencie. A ja chciałem po prostu zdążyć do kina, bo ten festiwal jest DOBRY, ale bezlitosny dla spóźnialskich…

Czytaj dalej

DOBRY, acz gorszy od prequela. Sicario 2: Soldado

Pierwszy “Sicario” było mrocznym, świetnie zmontowanym filmem, doskonale łączącym kino akcji i napięcie rodem z thrillera. W najnowszej odsłonie znowu jest nieprzyjemnie, krwawo i realistycznie. Choć nie ma Emily Blunt i takiej tajemnicy jak poprzednio, to jest to nadal świetne kino, które polecamy fanom mocniejszych wrażeń, mocno osadzonych w bezlitosnej współczesności.

Czytaj dalej

Nie ma mocnych, na tak dobry film: Iniemamocni 2

Pamiętacie, że pierwsza produkcja Pixara o rodzince superbohaterów była hitem? To aż trzynaście lat temu dostała cztery nominacje do Oscara i statuetkę na najlepszą dłuższą animację. Warto było trochę poczekać na ciąg dalszy. “Iniemamocni 2” to przezabawna satyra na życie rodzinne i filmy o superbohaterach. Nie jestem wprawdze przekonany, że jest to tytuł z gatunku kino familijne, bo z licznych dzieciaków zebranych na sali kinowej, najwięcej radochy… miałem ja.

Czytaj dalej

Dobry film przed mundialem: Reggae Boyz

Choć mecz otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej wywołuje niemały dylemat, komu kibicować (Rosja kontra Arabia Saudyjska), i tak czekamy na nasze Orły. Plebejskie haratnie w gałę jest najpopularniejszym sportem świata i nie zmienią tego ani mafijne struktury organizacyjne, gargantuiczny hajs, ani ortopeda, który badając moją kostkę stwierdził, że “to jest aktywność. Tak. Piłka to aktywność, ale nie sport”*. Fenomen futbolu najlepiej zrozumieć patrząc na wszystko z nieco innej perspektywy. Stąd wycieczka do kraju Boba Marleya, zioła i sprinterów.

Czytaj dalej

“Tully” vs. Polański: Dobry i Zły

Choć “Tully” i “Prawdziwa Historia” to dwie różne konwencje, filmy proszą się o wspólną reckę. Motorem historii obu jest frapująca relacja między dwoma kobietami. Starsza jest na życiowym zakręcie, po czym zjawia się ta druga i nadaje wszystkiemu młodzieńczej energii i entuzjazmu. Rodzinna codzienność ciekawsza niż psychodrama z Evą Green?

Czytaj dalej